Legia Warszawa
vs Wisła Płock
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-09-11 14:13:00
Newsletter

45. rocznica zdobycia złotego medalu olimpijskiego przez reprezentację Polski

Autor: Wiktor Bołba, LW Fot. Archiwum prywatne Wiktora Bołby
Fundacja im. Kazimierza Górskiego z szacunkiem dla tradycji fetowała 45. rocznicę zdobycia przez polską reprezentację piłki nożnej złotego medalu olimpijskiego w Monachium. Wydarzenie dziesięciolecia, a może nawet całych dziejów polskiego piłkarstwa, miało miejsce 10 września 1972 roku. W związku z tym w niedzielę, 10 września br., na Stadionie Narodowym w Warszawie zaroiło się od legendarnych postaci polskiej piłki nożnej.

W niedzielne popołudnie na Narodowym zjawili się piłkarze „złotej drużyny” Górskiego: Włodzimierz Lubański, Hubert Kostka, Zygmunt Anczok, Jerzy Kraska, Kazimierz Kmiecik i Lesław Ćmikiewicz oraz Jan Banaś i członkowie sztabu w osobach trenera Andrzeja Strejlaua, doktora Janusza Garlickiego i kierownika drużyny Janusza Jesionka.

 

Wśród zaproszonych gości byli również kolejni selekcjonerzy reprezentacji Polski: Antoni Piechniczek, Henryk Apostel, Jerzy Engel, Stefan Majewski i Waldemar Fornalik. Byli też piłkarze - zdobywcy trzeciego miejsca na mistrzostwach świata w Monachium ’74: Mirosław Bulzacki, Zygmunt Kalinowski, Władysław Żmuda, Henryk Kasperczak oraz wiceminister Sportu i Turystyki RP Jarosław Stawiarski, były premier Jan Krzysztof Bielecki, prezes PKOl Andrzej Krasiński, syn Kazimierza Górskiego Dariusz Górski, prezes MZPN Zdzisław Łazarczyk, byli prezesi Legii Marek Pietruszka i Paweł Kosmala, trener Jerzy Talaga, prof. prezes PAN Michał Kleiber, reżyser Jan Kidawa- Błoński, dziennikarze Andrzej Gowarzewski, Jacek Kmiecik, Adam Godlewski i wielu innych. 

 

Wiktor Bołba, kustosz muzeum Legii (po prawej) z Lesławem Ćmikiewiczem 

 

Podczas uroczystego spotkania, które poprowadzili prezes Fundacji im. Kazimierza Górskiego Janusz Jesionek i komentator Dariusz Szpakowski wspominano wspaniałe zagrania, bramki i rozprawiano o zakulisowych sytuacjach mających miejsce podczas piłkarskiego turnieju olimpijskiego. 

 

Gdy na początku lat 70. Kazimierz Górski tworzył swoją drużynę, jej najmłodszym zawodnikiem był wówczas pomocnik warszawskiej Gwardii Jerzy Kraska. Piłkarz o nieprzeciętnym talencie odnosząc na Olimpiadzie w Monachium tak znaczący sukces, nawet w najczarniejszych snach nie przewidywał, że za niespełna dwa lata jego błyskotliwą karierę przerwie ciężka kontuzja: „To było jak sen. W 1969 roku z trzeciej ligi przyjechałem do pierwszoligowej Gwardii Warszawa, a już trzy lata później pojechałem na Igrzyska Olimpijskie do Monachium. Traf chciał, że w moim przypadku wszystko szybko przyszło i szybko się skończyło. Kontuzja wyeliminowała mnie z dalszych gier w drużynie Kazimierza Górskiego. Niestety, wówczas w Polsce medycyna nie stała na najwyższym poziomie i mając zaledwie 21 lat zakończyłem reprezentacyjną karierę. Co prawda zagrałem jeszcze w kontrolnym meczu przed mistrzostwami świata w 1974, ale kolano nie wytrzymało i na mistrzostwa nie pojechałem”- mówił z nutą żalu Jerzy Kraska. 

 

Od lewej: Hubert Kostka, Wiktor Bołba

 

Spośród wszystkich wybrańców Kazimierza Górskiego za największego pechowca z pewnością uchodzi jeden z najlepszych prawoskrzydłowych w historii polskiego piłkarstwa - Jan Banaś. Z kolei tego piłkarza nie kontuzja, a zawiłe losy życiowe pozbawiły występów na najważniejszych imprezach z udziałem reprezentacji Kazimierza Górskiego. „No cóż mogę powiedzieć. Dziś cieszę się tym, że byłem w tej grupie piłkarzy, która z takimi sukcesami występowała na Olimpiadzie w Monachium i potem na mistrzostwach świata w RFN- ie. Na pewno niedosyt straconej szansy zdobycia złota olimpijskiego i srebra mistrzostw świata pozostaje, ale nie miałem na to wpływu. Czasy były, jakie były i o naszych losach w dużej mierze decydowali urzędnicy państwowi”- powiedział Jan Banaś.

 

Największymi indywidualnościami w „złotej” drużynie byli Włodzimierz Lubański i Kazimierz Deyna. Te dwie, jakże inne postacie, dawały trenerowi możliwość różnych wariantów zagrań. Kazimierz Deyna był samotnikiem, jakby zagubiony, ale na boisku niemal nie do zastąpienia. Włodzimierz Lubański, pełen pozytywnej energii na boisku, jak i poza nim wyjaśniał: „Nie zgodziłbym się, że byliśmy gwiazdami. Gwiazdą była cała drużyna i to stanowiło naszą największą wartość. Byliśmy zespołem opartym na niesamowitej współpracy i odpowiedzialności. Mieszanką szczęścia i ciężkiej pracy”.

 

Od lewej: Jerzy Kraska, Wiktor Bołba 

 

Wielkim echem monachijskiej olimpiady odbił się sukces legionistów w ostatniej godzinie olimpijskich zmagań. Wówczas to obok piłkarzy Wojskowych: Kazimierza Deyny, Roberta Gadochy i Lesława Ćmikiewicza, do walki o medale startowali pięściarze naszego klubu Jan Szczepański i Wiesław Rudkowski. Tocząc pasjonujące pojedynki odnieśli znaczące sukcesy zdobywając złoto (Szczepański) i srebro (Rudkowski).

 

To powodowało, że po triumfie piłkarzy ta godzina została okrzyknięta jako jedna z najpiękniejszych w ponad stuletniej historii Legii: „O zwycięstwie Janka dowiedzieliśmy się w szatni podczas przerwy meczu finałowego z Węgrami. Na dodatek Janek zdobył złoto pokonując Węgra, to nas dodatkowo zmobilizowało. Chociaż do przerwy przegrywaliśmy, podjęliśmy rękawice i ruszyliśmy do walki. Na dodatek w Kaziu przebudził się geniusz i to po jego golach mogliśmy cieszyć się ze zwycięstwa. Wówczas o tym nie myślałem, ale rzeczywiście była to niezwykła godzina w historii klubu, kiedy na olimpijskim pudle stawało pięciu zawodników Legii. Nas trzech piłkarzy i dwóch bokserów. Piękna chwila”- wspominał Lesław Ćmikiewicz.

 

Od lewej: Włodzimierz Lubański, Wiktor Bołba 

 

Spotkanie z trenerem Antonim Piechniczkiem było okazją do wspomnień sukcesu jego drużyny, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Świata w Hiszpanii w 1982 roku: „Przyzwyczaiłem się, że nasz sukces pozostaje w cieniu drużyny z lat 70-tych. Jednak należy pamiętać, że my zdobyliśmy medal w cięższych warunkach. Wówczas w Polsce był stan wojenny i nie mieliśmy takich możliwości organizacyjnych jak nasi poprzednicy. Krótko mówiąc, trzeba się z tym pogodzić i oddać tamtej reprezentacji to, że była pierwsza i potrafiła zdobywać medale na dwóch olimpiadach i mistrzostwach świata” - mówił były selekcjoner.  

 

Jakby nie patrzeć, chociaż minęło już 45 lat od pamiętnego sukcesu drużyny Kazimierza Górskiego, powodów do dumy ze zdobycia olimpijskiego złota naprawdę nam nie brakuje. Dziś niejedna gwiazda biegająca po boiskach ekstraklasy wiele by dała, by mieć w swojej kolekcji trofeów sportowych złoty medal olimpijski.

 

Od lewej: Wiktor Bołba, Jan Banaś


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN