Legia Warszawa
vs Pogoń Szczecin
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2014-11-18 14:49:00
Newsletter

Alfabet Miro Radovicia

Autor: Małgorzata Chłopaś Fot. Mateusz Kostrzewa
O rodzinie, kozaku Ljuboji, legendzie Brychczym, sukcesach i futbolowych katastrofach, o Enklawie, turbulencjach i bałkańskim charakterze opowiada legia.com Miroslav Radović, który przedłużył kontrakt z Legią do 2018 roku. Przed Wami jego wyjątkowy alfabet!
A - Akademia
Bardzo mnie cieszy, że szkolenie młodzieży idzie w Legii w dobrym kierunku. Zawsze narzekałem, że Akademia powinna się szybciej rozwijać i od czasu przyjścia nowych właścicieli w końcu widzę, że rzeczywiście się tak dzieje. Jednak dopiero kiedy powstanie nowa baza szkoleniowa będzie można skutecznie gonić Europę. Nie ukrywam, że przyglądam się działaniu Akademii i w przyszłości, po zakończeniu kariery piłkarskiej, mógłbym w jakiejś roli zaangażować się w ten projekt. Akademia Techniki Miroslava Radovicia? Dlaczego nie. Bardziej widzę siebie jednak w roli skauta. Analizy, wyjazdy na mecze, poszukiwania talentów - myślę, że w takiej roli szybko bym się odnalazł. Na Bałkanach szkolenie młodzieży stało zawsze na wysokim poziomie. Kilka lat temu akademia Partizana Belgrad była druga w Europie po Ajaksie Amsterdam. Tyle tylko, że dysponowała boiskami, bazą, hotelem, dzięki czemu skutecznie mogła szkolić młodych zawodników, którzy następnie próbowali swoich sił w pierwszym zespole, a potem wyruszali na Zachód, jak Stevan Jovetić, który gra w Manchesterze City, Adem Ljajić z AS Roma czy Stefan Savić z Fiorentiny. 

B - Bliźnięta
Mam trzech synów. Najpierw urodził się Niksa, a trochę ponad rok później dwojaczki - Mateja i Jakov. Kiedy dowiedzieliśmy się, że to będą bliźnięta, byliśmy mocno zaskoczeni, ale poradziliśmy sobie i już wiemy, że taka gromadka to strzał w dziesiątkę. Cieszę się, że to sami chłopcy i w dodatku nie ma między nimi dużej różnicy wieku. Jakim jestem ojcem? Nie zmuszam synów do niczego i nie zamierzam zmuszać, bo uważam, że nic na siłę. Jeżeli podobnie jak ja będą chcieli grać w piłkę, będą mogli liczyć na moje wsparcie, i jeśli zajmą się czymś zupełnie innym - podobnie. Chcemy ich przede wszystkim wychować na dobrych ludzi, cała reszta jest mniej ważna. Najstarszy syn zdaje sobie już sprawę z tego, że tata jest piłkarzem. Bardzo lubi przychodzić na nasze mecze, chociaż na razie największą atrakcją jest dla niego Żyleta i doping kibiców Legii. Często pyta żonę kiedy znów będzie mógł pójść na mecz, a kiedy bliźniaki podrosną, także będą pojawiać się na naszym stadionie. Wtedy dopiero będzie zabawa, oj będzie się działo... Niksa zaczyna już kopać piłkę, ale szczerze mówiąc, na razie większą frajdę sprawiają mu samochody. Mateja jest chyba najbardziej z całej trójki zainteresowany futbolem - kiedy ogląda mecze cieszy się, krzyczy "gol, gol, gol".



C - Charakter
Podobnie jak większość moich rodaków mam ten bałkański charakter, o którym tak dużo się mówi. W nas, Serbach, ale i innych narodach bałkańskich, pulsuje gorąca krew. Potrafimy szybko wybuchnąć, ale równie szybko rozwiązujemy sporne sprawy i zapominamy o urazach. Dla nas liczy się konkret. Szybko, spoglądając w oczy, bo niczego się nie wstydzimy, wyjaśniamy nieporozumienia. Wydaje mi się, że fajni z nas ludzie i można na nas polegać. Nie ukrywam, że jestem nieco porywczy, zdarzały się różne sytuacje z moim udziałem czy to na boisku, czy w Klubie. Wszystko jednak udawało się za każdym razem bardzo szybko wyjaśnić. My, Serbowie, jesteśmy podobni do Polaków, w obu narodach czuć słowiańską duszę. Polacy są może nieco bardziej wyciszeni, spokojni i stonowani. U nas, w Belgradzie, zabawa trwa cały czas. Kawiarnie, dyskoteki, restauracje i kluby tętnią życiem do białego rana, a kiedy odwiedzają nas w Serbii znajomi z Warszawy są tym nawet nieco zaskoczeni. "Czy wy w ogóle pracujecie?" - pytają, porównując nasz model życia do stylu życia Greków. W Polsce szybko nauczyłem się, że z zabawą przesadzać nie można, zwłaszcza jeśli jest się piłkarzem. Zdjęcia z imprezy szybko mogą trafić do gazet, które z tego żyją, co odczułem na własnej skórze. Trzeba uważać gdzie się iść bawić, z kim i kiedy.

D - Danijel Ljuboja
Cieszę się, że mogłem spotkać takiego człowieka jak Danijel Ljuboja. Bardzo dobry zawodnik, który mnie wiele nauczył, w wielu rzeczach mi pomógł, z którym się fantastycznie rozumiałem. Za mojej kadencji w Legii nie było wcześniej takiego zawodnika. Nie waham się go nazwać przyjacielem i wiem, że gdybym jutro zadzwonił do niego z jakimś problemem, zrobiłby wszystko żeby mi pomóc. Działa to też oczywiście w drugą stronę.

E - "Enklawa"
Skoro był Danijel, to musi być i "Enklawa". Nie ma chyba drugiej sprawy, którą w ostatnim czasie tak bardzo bym przeżył. Nie ten moment, nie to miejsce - w efekcie dostałem naprawdę mocno po d... Mówi się, że co cię nie zabije, to cię wzmocni i tak też traktuję ten incydent. Wydaje mi się, że wyszedłem z całej tej przykrej historii mocniejszy. Przyznam, że przez długi czas nie mogłem się pogodzić się z tym, jak zostałem potraktowany przez prasę. Klub zachował się normalnie - ukarał mnie za nieodpowiednie zachowanie, dostałem mocno po kieszeni. Ja napisałem oświadczenie, w którym przeprosiłem Legię, kibiców i osoby dotknięte moim zachowaniem. Prasa pisała jednak różne rzeczy i mocno to przeżywałem. Zabolało mnie, że pisze się o mnie tylko w kontekście tego niefortunnego wyjścia. Nikt już nie pamiętał jak grałem, jak się prezentowałem na boisku, liczyła się tylko "Enklawa". 

F - Francja
Kiedy trafiłem do Legii za kadencji Dariusza Wdowczyka, drużyna wyjeżdżała właśnie na zgrupowanie do Francji. Już na miejscu odebrałem telefon od siostry. Poinformowała mnie, że zmarł nasz tato. Nie miałem możliwości pojechać na pogrzeb, wszystko potoczyło się bardzo szybko, nie zdążyłem. Zawsze zostanie we mnie smutek, że nie mogłem być na pogrzebie ojca. W czasie moich piłkarskich początków ojciec mocno mnie wspierał. Kiedy pojawiła się oferta z Legii powiedział, że muszę to wykorzystać i miał dla mnie kilka dodatkowych rad - jak wyjedziesz za granicę nie ma co czekać, trzeba się żenić, muszą być dzieci. Miał rację, chociaż ja jeszcze jakiś czas zwlekałem z decyzją o założeniu rodziny. Podczas gdy wszyscy z rodu Radović mieli pierwsze dzieci w wieku 21-22 lat, ja czekałem ładnych parę lat dłużej. Ojciec był zawsze osobą, na którą mogłem liczyć. Nie mogłem sobie lepszego wymarzyć.

G - Gorażde
Tam się urodziłem i wychowałem, opuściliśmy Gorażde dopiero gdy wybuchła wojna. Kiedyś to była Jugosławia, dziś Bośnia i Hercegowina. Miejsce, które wspominam z wielkim sentymentem, bo miałem naprawdę fajne dzieciństwo. W bloku obok nas mieszkała sąsiadka, która się mną opiekowała, uwielbiała mnie i robiła wszystko żebym był szczęśliwy. Przyznam, że jako dziecko trochę to wykorzystywałem, wiedząc że nie jest w stanie mi niczego odmówić. Do tej pory utrzymujemy kontakt, zawsze czułem jej wsparcie. Na co dzień biegało się za piłką, nie było czasu żeby zjeść obiad, bo piłka była najważniejsza. Wpadałem do domu jak błyskawica na zaledwie minutę, mama szykowała kanapkę z chlebem i dżemem, i biegło się na ulicę z powrotem. Co jakiś czas trzeba było kupować nowe buty. 

H - Henning Berg
Po tylu latach do Legii przyszedł trener-obcokrajowiec, człowiek który grał w Anglii, w znanej i mocnej lidze. Wniósł do zespołu wiele doświadczenia, nowej myśli, a drużyna robi pod jego okiem duże postępy. Jakie są cechy trenera Berga? Maksymalny profesjonalizm, punktualność, dyscyplina. Jeśli mamy odprawę o godzinie 13:00, to jest ona o 13:00, jeśli mamy spędzić w Klubie pięć godzin, to mamy spędzić pięć godzin i nikt z tym nie polemizuje. Na początku było nam oczywiście nieco ciężko. Ja pierwszy narzekałem, że tyle czasu spędzamy na Łazienkowskiej, ale szybko się do tego przyzwyczailiśmy i traktujemy to zupełnie naturalnie, weszło nam to w nawyk. To co mi się podoba w trenerze, to szukanie pozytywów w naszej grze. OK, nie każdy mecz nam wyjdzie, częściej wygrywamy, ale zdarzają się i porażki. On jednak szuka w nas dobrych stron. Jest niesamowicie lojalny i dyskretny. Dla niego drużyna to numer jeden, potem dopiero jest cała reszta. To co myśli, mówi nam bezpośrednio w oczy, nie krytykuje nas np. za pośrednictwem prasy. Wymaga od drużyny profesjonalizmu i nic dziwnego - gramy w największym klubie w kraju. Każdy piłkarz musi się do tego dostosować, a Klub funkcjonuje coraz lepiej i zmierza w kierunku Zachodu.



I - Idealny mecz
Zagrałem w barwach Legii kilka dobrych meczów, ale najczęściej wracam myślami do spotkania na Łazienkowskiej ze Spartakiem Moskwa. Strzeliłem wtedy dwie bramki i w dużej mierze pomogłem drużynie w awansie do fazy grupowej Ligi Europy. Po wielu latach Legia znów zagrała w europejskich pucharach.

J - Jugosłowiański Klub
Ważne dla mnie miejsce na mapie Warszawy. Klub Jugosłowiański to miejsce przede wszystkim dla ludzi z Bałkanów, którzy mieszkają w Polsce. Mieści się na terenie Ambasady Serbii i jest to restauracja w pewnym sensie zamknięta, bo nie tak łatwo ją zauważyć, idąc sobie ulicą. Pyszne domowe bałkańskie jedzenie, które gotuje pani z Serbii i niskie ceny. Kto raz czy dwa spróbuje dań w Klubie Jugosłowiańskim, na pewno będzie tam wracał. Z tego co mi wiadomo za czasów Drago Okuki odbywały się tam wspólne obiady czy kolacje drużyny. Często oglądamy tam mecze reprezentacji Serbii.

K - Kibice
Kibice Legii to nasz dwunasty zawodnik. Są niezwykli, a atmosfera jaką tworzą, jest naprawdę niespotykana. Kogo by się nie przyprowadziło na mecz, ten nie może uwierzyć w to co widzi i słyszy. Nie wyobrażam sobie żeby grać w piłkę bez kibiców. To tak, jakbyś miał samochód bez paliwa. Kibice mają prawo do krytyki, trzeba ją brać na siebie, bo kupują bilety i na koniec mogą szczerze powiedzieć, co myślą. My mamy kibiców, którzy cały czas nas pompują, dopingują, wiele nam to daje. Sztuką jest żeby razem ciągnąć ten wózek.


 
L - Legenda
Lucjan Brychczy. Jestem dumny, że znam tego człowieka i cieszę się, że taka postać jest w tym Klubie. To największa legenda Legii obok Kazia Deyny. Najlepszy komplement jaki dostałem, to gdy "Kici" powiedział, że na boisku przypominam mu trochę jego samego. Nie miałem niestety okazji oglądać pana Lucjana na boisku, ale ci, którzy widzieli go w akcji, nie mówią o nim inaczej jak tylko "kozak". Pan Lucjan nie mówi za wiele, ale ja jestem akurat piłkarzem, z którym lubi sobie czasem pogadać. To dla mnie bezcenne.

Ł - Łatki
Dwie łatki, które zostały mi kiedyś doklejone, to leń i nurek. Na pierwszą może trochę sam zapracowałem, bo to prawda, że lubię sobie ponarzekać i pomarudzić. Nie przepadam za ciężkimi okresami przygotowawczymi, nie jestem tym zawodnikiem, który pierwszy idzie na siłownię po to, żeby poćwiczyć indywidualnie. Długo ograniczałem się do tego, co nakazywali kolejni trenerzy, ale i to się podczas mojej przygody z piłką zmieniło - teraz zdarza się, że sam jadę na siłownię poćwiczyć lub wychodzę pobiegać. To ogromna zmiana w porównaniu z początkiem mojej kariery. Zgadzam się, że gdybym miał bardziej ambitne podejście, gdybym za młodu zwracał uwagę na detale, może zaszedłbym dalej, ale cóż - lepiej otworzyć oczy późno niż wcale. Niczego absolutnie nie żałuję. Nurkowania też trochę było, zwłaszcza przez pierwsze dwa lata pobytu w Legii, kiedy jeszcze nabierali się na to obrońcy. Teraz nie ma już o tym mowy.

M - Mistrzostwo
Dwa zdobyte tytuły z Legią smakują wyśmienicie, ale do dziś pamiętam o tym, że w sezonie 2011/12 w idiotyczny sposób straciliśmy tytuł, który był na wyciągnięcie ręki. Nigdy nie zapomnę tych dni, to był koszmar. Pamiętam powrót z Gdańska, gdzie przegraliśmy z Lechią i straciliśmy szansę na mistrza. Wściekli kibice czekali na nas pod Warszawą, a my nie mogliśmy się im wytłumaczyć, bo właściwie jak? Przez niemal cały sezon mieliśmy ligę pod kontrolą, świetnie graliśmy w Lidze Europy, a spieprzyliśmy wszystko na finiszu. To zawsze gdzieś we mnie zostanie. Rok po tej katastrofie udało nam się zdobyć w końcu upragniony tytuł za kadencji trenera Urbana.



N - Novak Djoković
Symbol i legenda Serbii, tego gościa nie da się nie lubić. Jestem dumny, że mamy w Serbii takiego sportowca. Nie poznałem go osobiście, ale zrobię wszystko, żeby taka okazja jeszcze się nadarzyła. Novak to ambasador Serbii, nigdy nie przyniesie nam wstydu, cieszy się szacunkiem na całym świecie. Oby jak najdłużej grał w tenisa i wygrywał. Kiedy Serbia walczyła z powodziami otworzył fundusz, zebrał ogromne pieniądze, które następnie przekazał potrzebującym.

O - Okuka
Wraz z Aco Vukoviciem namawiał mnie na transfer do Legii. Byliśmy na obiedzie, podczas którego powiedział, żebym nie zastanawiał się nad ofertą z Warszawy, tylko od razu ją przyjmował. Zachwalał Legię jako dobry klub, w którym moja kariera będzie się rozwijać. Posłuchałem go i jestem tu, gdzie jestem. Co ciekawe pół roku temu spotkaliśmy się w Belgradzie, wypytywał mnie co słychać w Klubie, wydaje mi się, że jego marzeniem jest jeszcze raz poprowadzić Legię. Wiem, że ma do odebrania jakąś zaległą nagrodę i jak czas mu pozwoli, na pewno przyjedzie do Warszawy. Śledzi wyniki Legii, jest na bieżąco z tym jak drużyna radzi sobie w lidze i europejskich pucharach. Drago to ten sam Drago co wiele lat temu - złoty rolex, biały pasek, białe buty i jazda (śmiech). Trzeba podkreślić, że z każdym klubem z jakim pracował, odnosił sukcesy. To dobry trener.

P - Paszport
Otrzymanie polskiego obywatelstwa i paszportu to dla mnie bardzo ważny, z wielu względów, moment. Długo starałem się o ten dokument, pomogła dopiero pomoc pewnego człowieka, którego nazwiska nie chcę wymieniać, ale któremu z tego miejsca bardzo dziękuję. Bardzo szanuję Polskę, mam pomysł, aby zamieszkać tu po zakończeniu kariery. Jestem dumny z tego, że zostałem obywatelem Polski i na pewno będę się starał o to, by moja rodzina także dostała polskie dokumenty. Polska jest w Serbii odbierana bardzo ciepło, a Legia jako klub także cieszy się sympatią, zwłaszcza po wiadomym wydarzeniu w europejskich pucharach. Staram się z dobrej strony przedstawiać Polskę w swoim kraju, opowiadam w jakim kierunku idzie kraj, o tym jak się rozwija.

R - Reprezentacja
Moja osoba łączona była z reprezentacjami Czarnogóry, Serbii i Polski, ale teraz wydaje mi się, że to skończony temat i nie będzie mi dane reprezentować żadnego z tych krajów. W reprezentacji Polski nie mógłbym zagrać nawet gdybym chciał ze względów proceduralnych i jest to zamknięty rozdział. Dla Czarnogóry nie chcę, w kadrze Serbii żaden z jej dotychczasowych trenerów - a było ich wielu - mnie nie widział. Nie emocjonuję się już tą sprawą, choć oczywiście nikt nie zabroni mi marzyć. Zobaczymy kto zastąpi Dicka Advocaata, który podał się do dymisji. Wiedzą kto to Miroslav Radović i gdzie mnie szukać.

S - Siostra
Siostra Dragana to, obok żony, mój najlepszy przyjaciel. Wiele razy mi pomogła, a nasza relacja jest wyjątkowa - nie wiem czy w całym życiu pokłóciliśmy się nawet dwa razy. Każdy by chciał mieć taką siostrę jaką mam ja. Mój najstarszy syn Niksa szalenie ją kocha, jak ją zobaczy nieważni są już mama i jest tata, ważna jest tylko "Gaga". Dragana ma w sobie jakąś pozytywną energię, którą przekazuje ludziom.

T - Turbulencje
Kiedy jeszcze grałem w Partizanie wracaliśmy samolotem z towarzyskiego meczu w Mołdawii. Padał deszcz, wpadliśmy w burzę, w pewnym momencie zgasły światła, a samolot zaczął spadać. Tego nie da się zapomnieć - strach, adrenalina, krzyk, myśleliśmy, że jest już po nas. Obok mnie siedział Pierre Boya, czarnoskóry napastnik, który był zresztą kiedyś w Legii na testach. Boya wpadł w histerię, zaczął krzyczeć, płakać, a ja zdążyłem się tylko przeżegnać i całe życie przeleciało mi przed oczami. Nie boję się latać, ale od kiedy mam dzieci, nie wsiadam na pokład tak chętnie jak kiedyś. Dwa lata temu przeżyłem stres podczas lądowania po meczu z Metalurgsem Lipawa. Malutki samolot, którym wracaliśmy, leciał jakoś krzywo, przechylił się i miałem wrażenie, że uderzy skrzydłem o pas startowy. Potem wzbił się do góry i podszedł do lądowania jeszcze raz. Było ciekawie... Są w Legii piłkarze, którzy nie przepadają za lataniem. Jednym z nich jest chociażby Marek Saganowski. Najgorzej znosi to jednak jeden z fizjoterapeutów - Paweł. Wydaje mi się, że gdyby miał do wyboru podróż samolotem i samotnie "wykręcone" na rowerze 2000 kilometrów, to wybrałby rower (śmiech).



U - Uznanie
Moja gra spotyka się z uznaniem innych piłkarzy z Ekstraklasy, z czego jestem dumny, bo głosy kolegów z boiska są dla mnie bardzo ważne. Zostałem uznany najpierw za najlepszego obcokrajowca w lidze, potem za najlepszego zawodnika Ekstraklasy. Cieszy mnie także, że jestem najskuteczniejszym piłkarzem Legii w europejskich pucharach, dobrze się czuję z tą świadomością, takie osiągnięcia motywują mnie do pracy. Również uznanie ze strony kibiców jest dla mnie bardzo istotne.

W - Warszawa
Miasto, w którym wychowują się moje dzieci, i w którym od początku świetnie się czułem. Warszawa wciąż się rozwija, jest coraz piękniejsza. Jestem tu u siebie.

Z - Zainteresowania
Tenis to zdecydowanie mój ulubiony sport poza piłką nożną. Lubię go oglądać, grywam bardzo rzadko, ale jeśli będzie na to czas chętnie bym się podszkolił w tej dyscyplinie. Kiedy w Legii grał jeszcze Danijel Ljuboja często chodziliśmy pograć w squasha. Moje zainteresowania są związane ze sportem, nie chcę i nie mógłbym chyba nawet się ze sportem rozstać.

Zobactakże:
Radović: Zostanę w Legii nawet po zakończeniu kariery!
"Rado", znaczy legenda!
The best of. Jedenastka Miro Radovicia
Timeline Radovicia
Setka Radovicia - Miro na zdjęciach legia.com
Nowy kontrakt Miroslava Radovicia
    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN