Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-07-26 13:30:00
Newsletter

Astana Arena - tu zagra Legia

Autor: Janusz Partyka Fot. Mateusz Kostrzewa, fca.kz, Wikimedia Commons
Legioniści rozpoczynają zmagania o fazę play-off eliminacji rozgrywek UEFA Champions League. Ich przeciwnikiem mistrz Kazachstanu FK Astana, który rozgrywa swoje mecze na narodowym stadionie w stolicy. 30-tysięczny obiekt z klimatyzacją, zasuwanym dachem i sztuczną murawą, ma się dziś zapełnić niemal w całości. Przybliżamy nieco historię najnowocześniejszej areny w tym kraju.

Stadion, na którym FK Astana podejmie Legię, to obiekt istniejący zaledwie od ośmiu lat. Kiedy w tym miejscu było jeszcze klepisko, w przy Łazienkowskiej grali już Artur Jędrzejczyk i Miroslav Radović. Premierowe spotkanie na Astana Arenie, która może pomieścić 30 tysięcy widzów, zostało rozegrane 3 lipca 2009 roku, a spotkały się w nim drużyny Lokomotiwu Astana i reprezentacji Kazachstanu do lat 19. Mecz pierwszym gwizdkiem rozpoczął prezydent Nursułtan Nazarbajew, a w każdym z zespołów grały gwiazdy spoza Kazachstanu - Andrij Szewczenko, czy Kakha Kaładze. Kilka miesięcy później pierwszy raz zagrała na nim reprezentacja Kazachstanu, rywalizując o prawo gry na mistrzostwach świata w 2010 roku. Na Astana Arenie zaczęto także rozgrywać finałowe mecze Pucharu oraz Superpucharu Kazachstanu. Wcześniej stolica kraju posiadała inny obiekt - który zresztą stoi tam do dziś - kameralny Każymukan Stadion na 12343 widzów.

 

 

Otwarty konkurs na projekt nowego obiektu narodowego w Kazachstanie rozstrzygnięto dwa lata wcześniej - w roku 2007. Zwycięzcą okazała się turecka pracownia Tabanlioglu Architects, która zgodnie z projektem stworzyła obiekt w pełni zadaszony (z możliwością rozsunięcia dachu), klimatyzowany, w pełni odcinając widzów od zewnętrznych warunków pogodowych - mroźną zimę, gdzie temperatura spada nawet do minus 40 stopni Celsjusza, czy niezwykle upalne lato. Te wszystkie okoliczności sprawiają, że w Astana Arenie można grać jedynie na sztucznej murawie. W takiej strefie klimatycznej naturalna trawa byłaby niemożliwa do utrzymania.

 

Sztuczną murawę na obiekcie ułożyła ... polska firma. Pierwsza, wykonana przez firmę włoską nie sprawdziła się, co zmusiło zarządców obiektu do rozpisania nowego przetargu. Wygrała go spółka należąca wówczas do łódzkiej firmy Tilia, którą niedługo potem wykupił wschodni kapitał. Użyła ona sztucznej trawy wyprodukowanej w Belgii, zaś do wypełnienia nawierzchni wykorzystano najwyższej jakości rozdrobiony portugalski korek (granulatu z zużytych opon nie można było zastosować, ponieważ stadion ma zamykany dach). Sztuczna nawierzchnia Areny posiada niezbędne certyfikaty FIFA i jest jedną z najlepszych i najnowocześniejszych tego typu na świecie.

 

 

Wracając do samego obiektu, to jego zadaszenie opiera się na czterech kolumnach w narożnikach trybun i posiada dwa płaty zasuwające się nad murawą w ciągu nieco ponad 20 minut. Trybuny na narodowym stadionie w Astanie podzielono na dwa poziomy - dolny, który wokół całej murawy mieści 16 tys. krzesełek oraz górny (jedynie na wschodzie i zachodzie obiektu), z kolejnymi 14 tysiącami plastikowych siedzisk. Na stadionie znajdują się także pomieszczenia m.in. dla VIP-ów, mediów i organizatorów, oraz własny system ogrzewania i chłodzenia. Oficjalny koszt budowy obiektu zamknął się w kwocie 185 milionów dolarów.

 

 

Czy ta ultranowoczesna piłkarska arena ma jednak swoją piętę achillesową w postaci wspomnianej wcześniej sztucznej nawierzchni? Otóż zdania w tym temacie są mocno podzielone. Bułgarski trener Astany Stanimir Stoiłow twierdzi, że po wymianie nawierzchni różnica pomiędzy sztuczną, a naturalną nie jest odczuwalna. „Murawa została wymieniona i teraz jest zbliżona do naturalnej. Przed wymianą piłka poruszała się szybciej, ale teraz nie ma różnicy. Dlatego nie będziemy mieli z tego powodu żadnych korzyści” - powiedział Stoiłow. Co na to trener Jacek Magiera? „Trzeba sobie poradzić, nie mamy innego wyjścia. Wiedzieliśmy o tym, kiedy losowanie nas połączyło. Za dużo treningów na sztucznej trawie nie odbyliśmy. Mieliśmy mecze i nie było na to czasu. Dziś będziemy mieli ostatni trening i chcemy jak najlepiej się przygotować. Trzeba wyjść, dobrze zagrać i pozytywnie się nastawić” – stwierdził na przedmeczowej konferencji szkoleniowiec mistrzów Polski.

Po wtorkowym wieczornym treningu piłkarze Legii umiarkowanie chwalili sztuczną murawę, choć zwracali uwagę na to, że ciężko jest im dobrać obuwie. Zresztą zdania były jak zwykle podzielone. Wiadomo także, że nie daje ona takiego komfortu jak naturalna trawa i gra na niej wygląda zupełnie inaczej. Począwszy od poruszania się po niej, przez zwroty czy sprinty, skończywszy na prowadzeniu piłki i odbijaniu się jej od sztucznej nawierzchni. Problemem bądź nie, może być także to, że jest ona dość sucha. „Piłka na sztucznej murawie w Astanie nie powinna przyśpieszać i wpadać w poślizg. Na stadionie pracuje tylko jeden zraszacz” - pisał dziennikarz „Przeglądu Sportowego” Robert Błoński we wrześniu 2016 roku przed spotkaniem Kazachstan - Polska w eliminacjach MŚ.

 

 

Jest także głos nieco mniej optymistyczny. „Pomimo tego, że z roku na rok technologie tworzenia sztucznej murawy są coraz nowocześniejsze, to różnica między boiskiem sztucznym, a prawdziwym jest olbrzymia. Nie tylko jeśli chodzi o same źdźbła trawy, ale przede wszystkim o podłoże, po którym biegają zawodnicy. (...) Sztuczne boisko jest przede wszystkim bardziej tępe. Inny jest tu sposób gry. Piłka nie zachowuje się jak na normalnej murawie, na której zawodnicy spędzają praktycznie całą swoją karierę. Trzeba uważać na niektóre przyzwyczajenia dotyczące podania piłki, jej szybkości, szczególnie po długich dograniach, ale też tego jak na boisku się zachowywać. Poruszanie się, zwroty, wślizgi, zatrzymania, gra jeden na jeden - te elementy na sztucznej nawierzchni robi się inaczej. Inne jest ich odczucie. Człowiek staje na boisku i jest jakby ograniczony. Trudno to do czegoś przyrównać” – zauważa w rozmowie ze Sport.pl dyrektor sportowy reprezentacji Polski i doradca Adama Nawałki Tomasz Iwan.

„Trzeba zwrócić uwagę na specyfikację samej murawy w Astanie. Ona nie należy do najnowocześniejszych. Właściwie po pierwszym kontakcie jest dość ubita. Nie wiem jak jest konserwowana, czy mają jakieś maszyny, które ten włos podnoszą. Po pewnym czasie taka sztuczna murawa się po prostu kładzie. Wtedy była tak ugnieciona, że biegało się po niej jak po wykładzinie. Tak to przynajmniej wyglądało przed naszym meczem. Trzeba wziąć też poprawkę, że na takiej nawierzchni łatwiej jest o kontuzję. To, co wydało mi się najważniejsze, to był brak normalnego nawadniania tej murawy. Pamiętajmy, że nawet sztuczna trawa po podlaniu, nadaje piłce przyspieszenia. Zmienia się obraz gry. Bardziej przypomina to wtedy boisko naturalne. Normalnie murawy zraszamy przecież przed meczem i w jego przerwie. Tam takiego sytemu nie ma! Dla mnie to niedopuszczalne. Oni próbują zraszać teren w sposób domowy. Rozstawiają jakieś urządzenia, niemalże ogrodowe. Przez to nie ma możliwości nawodnienia terenu w przerwie. Nie ma żadnych automatycznych zraszaczy, które wyjeżdżają z trawy! Te przedmeczowe pryskanie w miesiącach letnich, przy panujących tam temperaturach, starcza na kilka minut. (...) Te mecze w Astanie czasem bardziej przypominają piłkę halową, gdzie dużo gra się podeszwą. To daje handicap gospodarzom. Nie jest oczywiście decydujące, bo najważniejsze są umiejętności piłkarskie, ale przyjezdnym jest po prostu trudniej. (...) Jak na żywo oglądałem mecz Astany z Żalgirisem gołym okiem widziałem różnicę w poruszaniu się dwóch drużyn po placu gry. To element, które może mieć wpływ na wynik meczu. Nie można go bagatelizować. (...) W kontekście Legii to będzie przecież dwumecz, więc każdy punkt wywieziony z Astany będzie cenny” - wylicza Iwan i przestrzega, by tematu nie bagatelizować.

 

 

Jedno jest pewne. Legioniści muszą dziś zagrać na maksimum swoich umiejętności i aktualnych możliwości. A wówczas na przeszkodzie w odniesieniu korzystnego rezultatu nie powinna stanąć ani pogoda, ani sztuczna murawa. Ta zresztą ostatnimi czasy okazywała się dla Wojskowych szczęśliwa - zarówno w Żilinie (z AS Trenicin), jak i w Moskwie (ze Spartakiem), odnosiliśmy zwycięstwa, które dawały nam w praktyce awans do rozgrywek grupowych Ligi Europy UEFA.

 

 

* W materiale wykorzystano zdjęcie z portalu Wikimedia Commons:

Źródło: By ChelseaFunNumberOne (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN