Legia Warszawa
vs Wisła Płock
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-04-17 17:28:00
Newsletter

Bez bramek w Lany Poniedziałek

Autor: Kacper Ruszczak Fot. Mateusz Kostrzewa
Legia Warszawa tylko zremisowała z Koroną Kielce w 29. kolejce LOTTO Ekstraklasy i nie wykorzystała szansy, by awansować na pozycję lidera ligowej tabeli.

Relację tekstową znajdziecie tutaj.

 

Trener Magiera był zmuszony do dokonania dwóch zmian w wyjściowym składzie na mecz z Koroną, ponieważ za żółte kartki pauzowali Michał Kopczyński i Guilherme. Miejsce "Kopy" w środku pola zajął Tomasz Jodłowiec, a Brazylijczyka na skrzydle zastąpił bohater spotkania w Poznaniu - Kasper Hamalainen. Poza tymi dwoma roszadami jedenastka Wojskowych nie różniła się od tej sprzed tygodnia.

 

Legioniści zaczęli naprawdę dobrze, przez pierwsze dwadzieścia minut ich gra mogła się bardzo podobać. Świetnie działała wymienność pozycji Odjidji, Radovicia, Kucharczyka i Hamalainena, dzięki której nasza drużyna stworzyła kilka groźnych sytuacji. Dwie najlepsze miał "Hama". Fin najpierw dostał dokładną, płaską piłkę od Vadisa, ale nie zdołał oddać strzału z bliskiej odległości, bo uprzedzili go obrońcy gości. Później Kasper dobrze znalazł się w podbramkowym zamieszaniu, ale z najbliższej odległości przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.

 

Swoją szansę miał także Miro Radović. Z dystansu bardzo mocno po ziemi uderzył Odjidja, a ustawiony na trzecim metrze "Rado" zmienił tor lotu piłki piętą. Bramkarz Korony poradził sobie jednak w tej sytuacji. Okazji nie brakowało również po stronie gości, którzy tworzyli spore zagrożenie po stałych fragmentach gry. Często przejmowali też piłkę po niecelnych zagraniach legionistów, co tworzyło im okazje do kontrataków.

 

Coś niepokojącego zaczęło się z Legią dziać po dwudziestej minucie meczu. Wojskowi grali niedokładnie i tracili dużo piłek, co po części można zrzucić na agresywną grę przyjazdnych, którzy odważnie pressowali naszych zawodników. Kilka razy Arek Malarz zmuszony był więc do interwencji po mocnych strzałach Korony. Na szczęście po raz kolejny pokazał dobrą formę, dzięki czemu legioniści nie stracili bramki w pierwszej połowie. Nie udało im się jednak niestety żadnej również strzelić, a zwycięstwo było potrzebne - miało dać Legii pozycję lidera tabeli LOTTO Ekstraklasy.

 

W przerwie trener Magiera nie przeprowadził żadnej zmiany, a już pierwsze minuty gry w drugiej połowie pokazały, że zmianie nie uległ także obraz gry. Legioniści nadal byli niedokładni, a ambitni przyjezdni grali szybciej, więc to ich łupem padała piłka po praktycznie wszystkich przebitkach.

 

Trochę ożywienia wniosło wejście na boisko Dominika Nagya, który zastąpił Kaspra Hamalainena, ale legioniści nadal nie tworzyli sytuacji strzeleckich. Lepsi pod tym względem nie byli także przyjezdni, choć brylowali w graniu na czas - przy każdym aucie czy wznowieniu gry przez bramkarza.

 

Nie udało się. Legioniści próbowali do ostatnich sekund, w końcówce mieli aż trzy rzuty rożne z rzędu, ale gola nie strzelili. Dalej gonimy.

 

Legia Warszawa - Korona Kielce 0:0

 

Żółte kartki: Moulin, Odjidja - Pylypchuk, Dejmek, Żubrowski, Rymaniak.

 

Legia: Malarz - Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek - Jodłowiec, Moulin - Hamalainen (67' Nagy), Odjidja, Radović - Kucharczyk (80' Chukwu).

 

Rezerwowi: Cierzniak, Rzeźniczak, Broź, Szymański, Nagy, Chukwu, Necid.


Trener: Jacek Magiera.

 

Korona: Borjan - Rymaniak, Dejmek, Diaw, Kallaste - Możdżeń, Żubrowski (87' Marković) - Kiełb, Aankour, Pylypchuk (81' Abalo) - Palanca (90' Mrozik).

 

Rezerwowi: Pesković, Marković, Abalo, Micanski, Grzelak, Mrozik, Kwiecień.

 

Trener: Maciej Bartoszek.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Czarus
Kapitan
2017-04-17 18:28:16
Miało być lanie w poniedziałek, a wyszły jaja wielkanocne...
Toudi
Toudi
Kapitan
2017-04-17 20:17:18
nikomu się nic nie chciało. włącznie z nowym spikerem.
Z takim graniem na dziś to najwyżej łapiemy się na 4 miejsce. Do pucharów lepiej się nie pchać

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN