Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-02-11 11:00:00
Newsletter

Bogdan Kwapisz odwiedził Legię

Autor: LW Fot. Jacek Prondzynski
Dokąd kieruje swoje kroki były zawodnik Legii, który od ponad trzydziestu lat mieszka poza granicami kraju? Oczywiście na Łazienkowską. W ostatnich dniach odwiedził nas Bogdan Kwapisz, który po zakończeniu gry w Legii swoje losy związał z Kanadą.

W czasie wizyty w klubowym muzeum Bogdanowi Kwapiszowi nie raz wyrwało się westchnienie: „To były czasy...”, po czym następowało wspominanie zdarzeń i nazwisk sportowców, z którymi wspólnie odbywał służbę wojskową w ośrodku sportowym Legii Warszawa. Już sama wizyta w Muzeum Legii budziła wzruszenie, a kiedy kustosz Wiktor Bołba przypomniał gościowi, że przez siedem sezonów gry w Legii rozegrał ogólnie 101 spotkań i strzelił 20 goli, jego serce zabiło mocniej. Niestety, chociaż grał w zespole Legii z takimi tuzami jak: Kazimierz Deyna, Lesław Ćmikiewicz, Robert Gadocha, Tadeusz Nowak, Andrzej Zygmunt, Stefan Białas czy Jan Pieszko, nie miał szczęścia w tym czasie zdobyć żadnego trofeum.

- Nie wiem do dziś, dlaczego tak się stało. Patrząc na to, kto grał wtedy w Legii, powinniśmy zdobywać mistrzostwa z rzędu. Pomimo tego, że mieliśmy takich trenerów, jak Jaroslav Vejvoda czy później Andrzej Strejlau, graliśmy w kratkę. Bez emocji i bez historii, z reguły plasując się w środku tabeli - mówił z nutką żalu. 

 

 

W tamtym mniej więcej czasie nie wszystkim piłkarzom Legii zależało jednak na sukcesach drużyny. Wielu zamiast wylewać pot na boisku, swoją energię angażowali w słynne wówczas w polskiej piłce „niedziele cudów”. Do refleksji na ten temat skłoniło wspomnienie pamiętnego meczu Legia - Gwardia, rozegranego 3 maja 1975 roku. Analizując rozmaite wspominki i relacje uczestników tego meczu, nie sposób dojść do wniosku, że mecz został sprzedany. Brzmi to jak wyjątek z powieści kryminalnej, czy urywek ze scenariusza sensacyjnego filmu, ale akcja jak najbardziej się do tego nadawała.

Całkowicie przypadkowo dwóch młodych zawodników Legii natknęło się na swoich starszych kolegów, dyskutujących z kilkoma gwardzistami. „Co to za spotkanie? W ogóle po co mieliby się spotykać w przeddzień meczu?” - pomyśleli. Gwardii groził spadek i wygrana z Legią dawała szansę pozostania w lidze. Nie okazując tego nikomu legijna młodzież przy wsparciu starszych - nie biorących udziału w spisku - zagrała „układowiczom” na nosie... gromiąc Gwardię 6:0. 

- Kiedy dotarło do nas, że coś jest na rzeczy, z młodzieńczym zapałem broniliśmy barw Legii i uwodziliśmy publiczność znakomitą formą strzelecką. Sześć goli, które strzeliliśmy Gwardii, było najniższym wyrokiem. W tamtym meczu ja strzeliłem jednego gola, Władek Dąbrowski trzy, a Janek Pieszko dwa. Wśród zawodników Gwardii zapanowała konsternacja. Stasiek Terlecki zdziwiony z pretensją pytał: „Co wy wyprawiacie, przecież było umówione”. Tak czy siak, jedni i drudzy nie przewidzieli, że wietrząc spisek załatwimy ich strasznie” - podsumował tamte wydarzenia Kwapisz.     

 

 

Przy gablocie, w której ujrzał swoje pamiątki, zakręciła się łezka w oku. Nie krył wzruszenia, kiedy z rąk kustosza muzeum oraz Macieja Dobrowolskiego otrzymał prezent - haftowany proporczyk od Legii dla Polonii Hamilton, w której od początków swojego pobytu w Kanadzie jest „człowiekiem orkiestrą”.

 

- Polonia Hamilton jest moim oczkiem w głowie - powiedział Kwapisz. - W tym klubie spędziłem trzydzieści lat. Grałem jako zawodnik, byłem trenerem, skarbnikiem. Teraz dbam o cały klub. Gdybyśmy wyciągnęli z szuflady pożółkłe, zakurzone broszury i czasopisma, cofnęlibyśmy się w magiczny czas, kiedy to w naszym zespole występowali byli reprezentanci Polski, z Grzegorzem Lato, Januszem Żmijewskim i Krzysztofem Rześnym na czele. Grali też znani z ligowych boisk tacy gracze, jak: były legionista Jurek Jagiełło, były mistrz Polski ze Stalą Mielec Zbigniew Hnatio, czy gwiazdy Pogoni Szczecin - Marian Kielec i Leszek Wolski - kontynuował nasz gość. - Dziś już tak nie jest. Dla piłkarzy z reprezentacyjną czy ligową przeszłością kierunek kanadyjski nie jest żadną finansową atrakcją. Raczej my próbujemy zainteresować polskie kluby naszymi najzdolniejszymi graczami. Mamy problemy, ale nie przerażają mnie one. Ani skąpa sytuacja finansowa Polonii Hamilton, ani trudności z wynajmem boiska, z którymi muszę się borykać. Są to normalne życiowe sytuacje wymagające troski, aby im podołać i je rozwiązywać. Staram się to wszystko ogarnąć, a zwycięstwa wyznaczają nam kierunek, mobilizując do dalszej pracy - zakończył Bogdan Kwapisz.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN