Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-01-15 08:12:00
Newsletter

Borysiuk w ''PS'': Siódemka kojarzy mi się z Piszem

Autor: Krzysztof Sarosiek Fot. Mateusz Kostrzewa
Niedawne przejście Ariela Borysiuka do Legii zelektryzowało kibiców i ekspertów piłkarskich w całej Polsce. O swoich pierwszych wrażeniach po powrocie i celach na najbliższą przyszłość popularny ''Wizir'' opowiedział ''Przeglądowi Sportowemu''.

Żyje pan po pierwszych treningach w Legii? Stanisław Czerczesow daje ostro w kość. Niektórzy twierdzą, że obóz przygotowawczy na Malcie jest katorżniczo ciężki.

Wszystko da się przeżyć. Choć ćwiczę dopiero od dwóch dni, nadrabiam zaległości, a koledzy są już na pełnych obrotach. Zobaczymy po jakimś czasie, czy nie zmienię zdania.

 

Spodziewał się pan, że wróci do Legii?

To raczej niespodziewany powrót. Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Już pierwszego dnia, kiedy usłyszałem o takiej możliwości, chciałem znowu trafić do Legii. Nawet się nie zastanawiałem, natychmiast podjąłem decyzję. W Gdańsku czułem się świetnie, ale gdzieś w podświadomości liczyłem, że wrócę do Warszawy.

 

Legia, reprezentacja - rozumiem, że pana cele na najbliższe miesiące to mistrzostwo kraju i wyjazd na EURO 2016 do Francji.

W pierwszej kolejności skupiam się na Legii. Jest stulecie klubu, idealnie byłoby uczcić jubileusz nie tylko mistrzostwem, ale dubletem. Jeśli Borysiuk będzie grał, to na pewno przełoży się to na jego pozycję w kadrze narodowej, którą na razie można nazwać jako taką. W zasadzie to ja tej kadry co najwyżej liznąłem, dlatego na razie nie ma się czym podniecać.

 

Jak powitał pana Aleksandar Vuković, który jest dla pana jak drugi ojciec?

Na razie nie było czasu na dłuższe rozmowy. On ma inne obowiązki, jest w sztabie szkoleniowym, awansował. Ja muszę mocno pracować, nie ma miejsca na wspomnienia czy żarciki. Oficjalne przywitanie dopiero nas czeka. Kiedyś byliśmy kolegami z boiska, dziś zostałem jednym z jego podopiecznych. Zobaczymy, jak będzie.

 

Kibice mówią, że wybrał pan przeklęty ostatnio numer w Legii - siódemkę.

Moja szesnastka, z którą grałem w czasie poprzedniego pobytu w Legii, była zajęta. A siódemka kojarzy mi się z Leszkiem Piszem, legendą klubu. I patrzę na ten numer z takiej perspektywy. Nie myślę o tych, którym ostatnio się nie powiodło. Ze mną musi być inaczej!

 

Cały wywiad przeczytacie w piątkowym "Przeglądzie Sportowym"


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN