Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-15 17:00:00
Newsletter

Broź: Pokazać, że chcę tu zostać

Autor: Jakub Jeleński, Jakub Mieżejewski Fot. Janusz Partyka
- Jestem zadowolony z tego, gdzie teraz jestem. Czasami nie wszystko układa się po myśli, a potem los odwraca się o 180 stopni - mówi Łukasz Broź w wywiadzie, w którym opowiada o roli przypadku na swoją karierę, zaufaniu otrzymanym od trenera i rywalizacji pomiędzy zawodnikami Legii. Zapraszamy.

 

- Twoja kariera to są niesamowite przeskoki. Przez przypadek trafiłeś do poważnej piłki, a w niej  miałeś liczne wzloty i upadki.

 

- Po części tak jest, że wszystkim rządzi przypadek i zrządzenie losu. U mnie było tak, że dostałem się na studia do Gdańska na AWF, wracając z plaży otrzymałem telefon, że mam stawić się na testy do Kmity Zabierzów, spakowałem się i pojechałem. Tam podpisałem roczny kontrakt. Dwanaście miesięcy później graliśmy sparing z Widzewem w Zakopanem, zmagałem się wtedy z kontuzją, ale trener zapytał się mnie, czy nie zagram, bo fajnie pokazać się z dobrej strony z ekstraklasowym zespołem. Po spotkaniu okazało się, że spodobałem się trenerowi Probierzowi i jest szansa, żebym przeszedł do Widzewa. Wszystko potoczyło się więc bardzo szybko. 

 

- No i dostałeś wtedy niecodzienny telefon od Zbigniewa Bońka.

 

- Tak było, zadzwonił do mnie prezes Boniek z zapytaniem, czy nie chciałbym trafić do Widzewa. Chciałem w tamtych czasach dostać się do ekstraklasy, więc wiadomo jaka było odpowiedź.

 

- Mówiliśmy o szczęściu i nieszczęściu, bo trafiłeś do Ekstraklasy, ale w Widzewie nie zawsze było kolorowo. 

 

- Tak jak mówię, wszystko się mogło potoczyć inaczej, lepiej albo gorzej. Były różne sytuacje podczas mojego pobytu w Widzewie, ale jest zadowolony z tego, gdzie jestem i jaki przebieg miało to wszystko. Czasami nie wszystko układa się tak jak to sobie wymarzysz, ale potem los odwraca się o 180 stopni.

 

- Jak to jest grać w piłkę nie dostawać za to pieniądze? Co czuje zawodnik w takiej chwili? 

 

- Mimo takiej sytuacji, atmosfera w zespole była bardzo dobra. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Nie otrzymywaliśmy pieniędzy na czas, ale wspominam ten czas bardzo dobrze i mam dużo kontaktów z tamtego okresu.

 

- Przechodząc do tematu Legii, trafiłeś do wielkiego klubu, w którym zderzyłeś się ze ścianą.  

 

- Było to mocno odczuwalne z mojej strony. Przyjście do Legii było zderzeniem z naprawdę poważną piłką i miastem, które żyje piłką. Potrzebowałem trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do wszystkiego.

 

- W poprzednim wywiadzie mówiłeś, że wciąż nie bardzo rozumiesz wszystkich mechanizmów związanych z Legią. 

 

- Wiesz co, chodziło mi o to, że mnie nie kręci aż tak życie w wielkim mieście. Jestem osobą, którą jednak zawsze ciągnie na Mazury i woli spokój od wielkomiejskiego zgiełku. Tam czas wolniej płynie. Do gry w Legii przyzwyczaiłem się  jednak dużo wcześniej.

 

- Łukasz Broź to osoba, którą charakteryzują trzy rzeczy - rodzina, Mazury i numer 28 na plecach.

 

- Rodzina i Mazury na pewno. Podobnie jest z tym numerem, z którym gra 12 lat. W Widzewie siedem, a tutaj piąty rok. Nie czułem presji, że przejmuję numer po Danijelu Ljuboji. On był napastnikiem, a ja przychodziłem jako obrońca, więc oczekiwania wobec mnie były zupełnie inne. Podchodziłem do tego na luzie. Wcześniej grałem z tym numerem, więc chciałem to kontynuować.

 

- Sprawiasz wrażenie człowieka, który do wszystkiego podchodzi na luzie.

 

- Co mam powiedzieć, to fakt. Staram się czytać jak najmniej w Internecie. Mam dwie strony internetowe, które śledzę, w tym oczywiście Legia.com i tyle. Mam profile na mediach społecznościowych, ale nie siedzę na nich cały czas. Staram się od tego odłączać i skupić się na rodzinie, spotkaniach z przyjaciółmi. 

 

- Jak połączyć bycie kumplem z zespołem z byciem rywalem do gry?

 

- Trzeba z tym żyć. Nie patrzę na kumpli z drużyny jako rywali do gry. Jesteśmy jednym zespołem, musimy sobie pomagać, a to trener decyduje jako jedenastkę wystawi. Są treningi, na których trzeba dać z siebie maksimum możliwości, a potem trener wybiera, kto zagra.

 

- No właśnie trener Jozak mocno ci zaufał. 

 

- Cały czas pracuję na swoją pozycję. To nie jest pierwszy trener, któremu musiałem udowodnić swoją wartość, często nawet bardziej niż inni. 

 

- Jak istotne jest zaufanie od trenera? Wpływa to na dyspozycję zawodnika?

 

- Wydaje mi się, że tak. Zaufanie jest potrzebne, by móc pokazać pełnię umiejętności. Łatwiej się gra z wiedzą, że przy popełnieniu jednego czy dwóch błędów trener nie posadzi na ławce. 

 

- Mężczyznę poznaje się nie po tym zaczyna, a jak kończy. Ty jesteś coraz starszy, ale nie wyglądasz na kogoś, kto miałby prędko zakończyć karierę. 

 

- Czuję się dobrze fizycznie i nie zamierzam kończyć przygody z piłką. Czas pokaże, umowę mam do czerwca, nie wiem jak to się skończy. W czerwcu minie pięć lat odkąd jest w Legii. Latka lecą, a ja cały czas tutaj jestem. Zobaczymy, czy po zakończeniu tego sezonu będę musiał odejść z klubu. To nie do końca zależy ode mnie, ale ja robię wszystko, na co mnie stać, by pokazać, że chcę tu zostać.

 

 

Zgrupowanie Legii Warszawa na Florydzie odbywa się pod patronatem Marszałka Senatu RP.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Broziu to porządna firma. Trzymaj się i walcz !

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN