Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-10-24 11:30:00
Newsletter

Cafu: Potrzebowałem nowych wyzwań

Autor: Magdalena Żarska, Kamil Majewski Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski Źródło: Program meczowy Legia VS
- Teraz jestem w Legii i bardzo się cieszę, że podjąłem tę decyzję. Wszystko idzie dobrze zarówno na boisku, jak i poza nim. Wszystko sobie ułożyłem, także w głowie. Bardzo lubię ten klub, dobrze się tu czuję. Lubię Warszawę, podobnie jak moja rodzina. Jesteśmy tu bardzo szczęśliwi - mówi w rozmowie z Legia.com portugalski pomocnik Legii, Cafu.

Legia.com: - W ostatnim czasie, podobnie jak cała drużyna, poczyniłeś ogromny progres. Wzrost formy zawdzięczacie tylko i wyłącznie nowemu trenerowi, czy na taki stan rzeczy miały wpływ jeszcze inne kwestie?

Cafu: - Oczywiście, zasługa trenera jest w tym ogromna. Ricardo Sa Pinto wdrożył wiele ciekawych innowacji do naszych treningów. Teraz kontynuujemy pracę w ten sposób. Naszym celem jest zwycięstwo zarówno w ekstraklasie jak i w Pucharze Polski. Pracujemy ciężko cały czas, skupiając się na osiągnięciu założonych celów. Chcemy wygrywać każdy mecz, jesteśmy niezwykle zmotywowani. Nasza forma to zasługa nie tylko ciężkiej pracy na treningach, ale także odpowiedniego podejścia do nich.

 

- W tym sezonie zdobyłeś już trzy bramki i wraz z Carlitosem jesteś obecnie najlepszym strzelcem Legii w lidze. Skąd u Ciebie taki ciąg na bramkę?

- To normalne, że zawsze pracuję dla dobra drużyny, aby ta osiągnęła jak najlepszy wynik. Często na treningach ćwiczę przed bramką, aby później, podczas meczu, umieć wykorzystać nadarzające się okazje do strzelenia gola. Jest to dla mnie absolutnie naturalne. Osobiście ważne jest dla mnie to, aby zdobywać bramki, ale jeszcze ważniejsze, żeby te przyczyniały się one do zwycięstw naszej drużyny.

 

 

- Wydaje się, że masz idealne warunki na polską ligę. Odpowiada Ci nasz styl gry?

- Tak, to prawda, rozgrywki ligowe w Polsce są bardzo fizyczne. Wcześniej grałem we Francji, gdzie również olbrzymi nacisk kładzie się właśnie na ten aspekt, jednak mimo to tam przeważają umiejętności techniczne. W Polsce jest trochę odwrotnie. Choć technika gry jest tutaj bardzo ważna, to jednak fizyczność jest kwestią dominującą. W Polsce gra mi się bardzo dobrze, szybko się zaadaptowałem. Na boisku jest dużo pojedynków, walki. Z każdym meczem gra mi się coraz lepiej, ponieważ jestem zawodnikiem, który potrafi się dostosować.

 

- Niedługo kończy się Twoje wypożyczenie z FC Metz. Chciałbyś zostać w Legii na dłużej?

- Mój kontrakt z Metz jest ważny jeszcze przez rok, ale teraz w ogóle o tym nie myślę. Cały czas pracuję tak samo. Co by się nie działo, jestem profesjonalistą. Teraz jestem w Legii. Tutaj gram i tylko na tym się koncentruję. Chce w tym sezonie pomóc drużynie w zdobyciu wszystkiego co tylko się da w tym sezonie. Kiedy moje wypożyczenie dobiegnie końca z pewnością będę rozmawiał z prezesem Dariuszem Mioduskim. W tym momencie jednak zupełnie nie zaprzątam sobie tym głowy, skupiam się wyłącznie na pracy dla klubu.

 

- Który moment swojej kariery uważasz za kluczowy?

- Myślę, że ten, w którym przechodziłem na wypożyczenie z FC Metz do Legii. Tam nie czułem się do końca dobrze, pewne rzeczy mi nie odpowiadały. Potrzebowałem zmiany oraz nowych wyzwań. Teraz jestem w Legii i bardzo się cieszę, że podjąłem tę decyzję. Wszystko idzie dobrze zarówno na boisku, jak i poza nim. Wszystko sobie ułożyłem, także w głowie. Bardzo lubię ten klub, dobrze się tu czuję. Lubię Warszawę, podobnie jak moja rodzina. Jesteśmy tu bardzo szczęśliwi.

 

 

- W mediach społecznościowych często publikujesz wspólne fotografie z Carlitosem. Możesz powiedzieć coś więcej o waszej znajomości?

- Poznaliśmy się tutaj, w Warszawie. On mówi po hiszpańsku, ja po portugalsku. Nasze języki są podobne, dlatego dobrze się rozumiemy. Carlitos jest nie tylko świetnym piłkarzem, ale także fantastycznym człowiekiem. Znają się również nasze żony, które bardzo się polubiły. Spotykamy się wspólnie z naszymi rodzinami nawet dwa czy trzy razy w tygodniu, aby wspólnie zjeść, porozmawiać, pożartować. Carlitos należy do grupy moich przyjaciół, tak jak Andre Martins czy Cristian Pasquato, ponieważ mamy podobne temperamenty. Dobrze się rozumiemy, co sprawia, że wspólna integracja przychodzi nam z łatwością.

 

- Przed Twoim przyjściem do Legii sporo mówiło się o porywczym temperamencie, tymczasem na boisku sprawiasz wrażenie bardzo opanowanego.

- Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego krążyła o mnie taka opinia. Jestem spokojnym i opanowanym gościem. Każdy, kto zna mnie lepiej to przyzna. Jasne, lubię żartować i śmiać się, ale nie to znaczy, że jestem impulsywny.

 

 

- W trakcie swojej kariery rywalizowałeś, ale także współpracowałeś ze znakomitymi zawonikami. Kto jest Twoim największym piłkarskim autorytetem?

- Myślę, że najlepszym piłkarzem przeciwko któremu do tej pory grałem jest Neymar w meczu FC Metz – PSG. Jeśli zaś chodzi o wzorowanie się na kimś - inaczej podchodzi się do tego, kiedy jest się jeszcze dzieckiem lub młodym piłkarzem, a inaczej kiedy grasz już profesjonalnie. Oczywiście, kiedy byłem dzieckiem miałem swoich idoli. Teraz jednak skupiam się w większym stopniu na wydobyciu z siebie maksimum tego, co sam jestem w stanie wypracować. Jasne, są zawodnicy, jak Cristiano Ronaldo czy Lionel Messi, na których patrzy i wzoruje się cały świat. Ja, jako zawodnik grający w środku pola, bardzo lubię Andresa Iniestę, Yaya Toure czy Xavi'ego, z dawnych lat moim autorytetem był z kolei Andrea Pirlo.

 

- Znalazłem informację o tym, iż w Lizbonie pomagałeś w komentowaniu, a także analizowaniu meczów roczników młodzieżowych. Mógłbyś opowiedzieć o tym coś więcej?

- Pochodzę z północy Portugalii. Kiedy byłem dzieckiem musiałem przenieść się na południe, do Lizbony, bo tam trenowałem. Mój dom od tego miasta oddalony jest o około 2,5 godziny jazdy, wobec tego zostawałem w klubie na noc. W każdy weekend, kiedy drużyny młodzieżowe rozgrywały swoje mecze domowe, wybierano jednego z zawodników do ich komentowania. Dziennikarze z telewizji klubowej polubili mnie, mówili: „Cafu, chodź do nas, będziesz dzisiaj komentował razem z nami”. Zawsze robiłem to z wielką przyjemnością. Do dziś z niektórymi z nich jesteśmy przyjaciółmi. Spędziłem tam świetny, niezwykły czas. Do Benfiki trafiłem jako dzieciak. Tam dorastałem i muszę przyznać, że są tam duże udogodnienia dla piłkarzy. Oprócz treningu piłkarskiego, w klubie uczą również radzenia sobie ze stresem, a także występów przed kamerami.

 

 

Wywiad ukazał się w 28. numerze Programu meczowego "Legia VS" wydanego z okazji spotkania Legii Warszawa z Wisłą Kraków.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN