Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-10-14 12:00:00
Newsletter

Chorzów, Włochy i gol ''Dziekana''

Autor: Przemysław Gołaszewski Fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
Mecze towarzyskie nieczęsto zapisują się w historii. Starcie z Włochami z 16 listopada 1985 jest jednak wyjątkiem. W ten chłodny wieczór na Stadionie Śląskim w Chorzowie po raz pierwszy reprezentacja Polski pokonała zespół będący aktualnym mistrzem świata przed własną publicznością. Zwycięstwo dał były legionista - Dariusz Dziekanowski. Przy okazji niedzielnego starcia z Włochami warto przypomnieć tę historię.

Przyjazd Włochów do Chorzowa miał być zwieńczeniem niezwykle udanego roku w wykonaniu reprezentacji. Dwa miesiące wcześniej Antoni Piechniczek wprowadził drużynę narodową na drugi mundial z rzędu. Polacy wygrali grupę eliminacyjną, wyprzedzając Belgię, Albanię oraz Grecję. Mecz towarzyski z Włochami był również starciem medalistów poprzednich mistrzostw. W 1982 roku “Squadra Azzurra” ograła w półfinale naszych reprezentantów 2:0. W Chorzowie pojawiła się okazja do rewanżu. W dniu towarzyskiego starcia z Włochami swój jubileusz obchodził trener Piechniczek, który poprowadził drużynę narodową po raz pięćdziesiąty. Smaczku dodał fakt, że spotkanie rozegrano w mieście narodzin selekcjonera.

 


Włosi przybyli do Chorzowa w piekielnie mocnym składzie. W bramce gości stał Franco Tancredi, który na co dzień strzegł bramki AS Roma. Koszulkę reprezentacyjną przywdział wtedy również legendarny zawodnik Milanu - Franco Baresi. W ataku, Polaków miał straszyć Aldo Serena. Napastnik debiutował w reprezentacji rok wcześniej, także w starciu z naszą reprezentacją. Na boisko wybiegł też Gaetano Scirea, który w barwach Juventusu rozegrał blisko 400 spotkań. Wątek naszej ojczyzny w życiorysie Scirei pojawił się jeszcze raz, lecz w tragicznych okolicznościach. W 1989 roku Włoch pracował w Juventusie jako drugi trener i przyjechał do Polski, by przyjrzeć się utalentowanym zawodnikom Górnika Zabrze. Na Półwysep Apeniński już jednak nie wrócił. Scirea zginął w wypadku samochodowym na trasie łączącej Katowice z Warszawą.

 


Trener Antoni Piechniczek też miał kim straszyć. Dużo przed tym meczem mówiło się dwóch piłkarzach, którzy na co dzień reprezentowali barwy włoskich klubów - Władysławie Żmudzie, wówczas zawodniku Cremonese, oraz Zbigniewie Bońku, o którym było głośno w samej Italii. Tuż przed przyjazdem na zgrupowanie Boniek po raz pierwszy zagrał przeciwko Juventusowi już jako zawodnik Romy. Jednak po ostatnim gwizdku bułgarskiego sędziego Bogdana Doczewa (który związany jest z inną piłkarską historią - to on był sędzią liniowym, gdy Diego Maradona zdobył słynną bramkę “ręką Boga”) najwięcej rozgłosu zebrał utalentowany legionista - Dariusz Dziekanowski.

 


Dla Dziekanowskiego rok 1985 obfitował w wiele ważnych wydarzeń. Wcześniej urodzony w Warszawie “Dziekan” spełnił swoje marzenie i przeniósł się z Widzewa do Legii. Kariera napastnika nie potoczyła się w Łodzi po jego myśli. Zawodnik popadł w konflikt z drużyną, kiedy w wywiadzie udzielonym Jerzemu Chromikowi przyznał, że źle czuje się w nowym dla siebie otoczeniu. Przeprowadzka okazała się dużym sukcesem. Lepszego debiutu w barwach Legii Dziekanowski nie mógł sobie wyobrazić. Piłkarz na premierowy mecz z “eLką” na piersi czekał do piątej kolejki ligowej. Warto było zachować cierpliwość. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Dziekanowski strzelił gola decydującego o zwycięstwie z Bałtykiem Gdynia. Legioniści zwyciężyli wówczas 4:3.

 


Towarzyski mecz z Włochami “Dziekan” rozpoczął w pięknym stylu. Na zegarze Stadionu Śląskiego w Chorzowie wybiła właśnie szósta minuta, kiedy piłkarz przejął piłkę przed polem karnym, minął jednego z Włochów i uderzył na bramkę. Franco Tancredi nie miał szans. Piłka z potężną siłą zatrzepotała w siatce. Bramkarz przyjezdnych był w szoku. Co ciekawe, w drugiej połowie na boisku się już nie pojawił…


Mecz rozgrywaliśmy w listopadzie. W drużynie rywali wielu bohaterów mistrzostw świata z Hiszpanii, wiele słynnych nazwisk: Gaetano Scirea, Alessandro Altobelli... Prowadziliśmy z nimi otwartą grę i byliśmy o jedną bramkę lepsi. Wynik dał ogromną satysfakcję, nasze zwycięstwo nie było jednak wielkim zaskoczeniem: byliśmy przecież trzecią drużyną świata. Bramka padła na początku spotkania, w 6. minucie. Grałem jako prawy pomocnik, zszedłem do środka i uderzyłem z około dwudziestu metrów z lewej nogi pod poprzeczkę. Franco Tancredi nie miał w tej sytuacji żadnych szans - wspominał w rozmowie polsatsport.pl strzelec jedynego gola.

 


Tancredi nie był zresztą jedynym graczem Italii, któremu przebojowy legionista dał się we znaki. - Gdy schodziliśmy do szatni na przerwę, złapał mnie za rękę Zbyszek Boniek, który od paru lat grał już w lidze włoskiej i mówi: Cabrini kazał ci przekazać, że jak w drugiej połowie znowu będziesz nim tak kręcił, to w końcu ci przywali. Gdyby nie to, że byliśmy w tunelu, z dumy uniósłbym się w powietrze. Rzadko można usłyszeć taki komplement od piłkarza z przeciwnej drużyny - Dziekanowski mówił po latach w “Przeglądzie Sportowym”. Antonio Cabrini był w tamtym czasie obrońcą wielkiego Juventusu.

 


Wynik spotkania już się nie zmienił. Włosi stwarzali sobie dogodne sytuacje, ale tamtego wieczoru Józef Młynarczyk nie dał się pokonać. Dziekanowski grał w reprezentacji do 1990 roku, wystąpił w 63 meczach. W 1986 roku pojechał do Meksyku na mistrzostwa świata, gdzie Polacy odpadli w 1/8 finału po wysokiej porażce 0:4 z Brazylią. W barwach narodowych “Dziekan” zdobył łącznie 20 bramek.


POLSKA – WŁOCHY 1:0 (1:0)

Gol: Dziekanowski (6’)

POLSKA: Młynarczyk – Pawlak (Przybyś 29’), Wójcicki, Żmuda, Ostrowski – Dziekanowski, Buncol, Matysik, Komornicki – Boniek, Smolarek (Tarasiewicz 86’). 

WŁOCHY: Tancredi (G. Galli 46’) – Bergomi, Scirea (Tricella 46’), Collovati, Cabrini – Massaro, Di Gennaro, Baresi, Bagni – Serena, Altobelli (Vialli 78’) 

Sędzia główny: Bogdan Doczew (Bułgaria) 

Widzów: 25.000

 

* Na zdjęciu reprezentacja Włoch z meczu z Irlandią w 1985 r.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN