Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-06-07 16:00:00
Newsletter

Czerwona kartka

Autor: Wiktor Bołba Fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii; Grafika: Tomasz Grzybek
W latach 70. ubiegłego stulecia mecze Legii z Górnikiem Zabrze, to były spotkania wzbudzające ogromne zainteresowanie. Dzieliły Polskę na dwa obozy - ten, który kibicował Legii i ten, który trzymał kciuki za Górnika. Ogólnie była to rywalizacja dwóch wielkich rywali i to bez względu na ich pozycję w tabeli.

28 września 1975 roku na Stadionie Wojska Polskiego przy Łazienkowskiej, podczas meczu ligowego Legii z Górnikiem Zabrze miało miejsce wydarzenie, które szerokim echem odbiło się w całym kraju. Zanim do niego doszło zawodnikom obydwu drużyn udzieliły się emocje związane z tym spotkaniem. Jak zwykle w takich przypadkach bywa rozpoczęli grę w bardzo nerwowej atmosferze. W dodatku Legia straciła bramkę już w pierwszej minucie gry. Tak szybka utrata gola była przyczyną chaotycznej i nerwowej gry legionistów. Potem rozpoczęła się seria wzajemnych fauli. W Legii prym pod tym względem wiódł Waldemar Tumiński - dopiero ostra reprymenda arbitra i żółty kartonik dla niego ostudziły trochę brutalne zapędy obydwu drużyn.

Gdy zaczęto grać w piłkę przewagę uzyskali legioniści. Tyle, że bramki strzelali górnicy. W zespole z Zabrza tego dnia klasą dla siebie był przeżywający drugą młodość Zygfryd Szołtysik. W meczu z Legią wspólnie z Andrzejem Szarmachem tworzyli doskonale rozumiejący się duet. To właśnie po jego zagraniach Szarmach dwukrotnie zmuszał Piotra Mowlika do kapitulacji.

 

 

Po przerwie dalej atakowała Legia, ale kontrataki w wykonaniu Szołtysika i Szarmacha były bardzo groźne. W 70. mMinucie meczu, podczas jednego z ataków Legii, gdy gra toczyła się w okolicach pola karnego Górnika, przy piłce znajdował się Kazimierz Deyna. Pilnujący go Henryk Wieczorek kilkukrotnie zahaczył uciekającego legionistę. Nie mogąc dosięgnąć piłki, trafił w nogi Deyny. Po którymś z tych fauli Deyna krzyknął z bólu, zdenerwowany wziął piłkę do ręki i kopnął nią w stronę piłkarzy Górnika. Ponieważ sędzia Aleksander Suchanek uznał zagranie obrońcy Górnika za zgodne z przepisami, zareagował natychmiast żółtą kartką dla Deyny. W tym momencie nerwy na ogół zdyscyplinowanego zawodnika Legii nie wytrzymały. „Kaka” rzucił piłką w stronę arbitra, po czym wytrącił mu z rąk żółty kartonik. Rezultatem tego zachowania była czerwona kartka.

 

 

Kazimierz Deyna musiał opuścić boisko. Czynił to podczas ogłuszającego śpiewu 25 tysięcy gardeł: „Deyna Kazimierz, nie rusz Kazika bo zginiesz...”. Wyrzucenie z boiska idola zbulwersowało fanów Legii. Tym bardziej, że winowajca pozostał bezkarny. Po zakończeniu meczu (Legia przegrała 1:3), wśród kibiców opuszczających stadion trwały gorące dyskusje. Tematem ich nie była gra czy bramki Szarmacha - wszystkich bulwersował przykry wypadek z Deyną. Wówczas ścierały się dwie opinie: jedni winili sędziego, że ten widząc całą sytuację ukarał tylko Deynę. Drudzy uważali, że zawodnik tej klasy co Deyna, nie powinien dać się tak sprowokować.

Echa tych wydarzeń można było słyszeć jeszcze przez kilka tygodni. Niektóre tytuły gazet, w tym szczególnie „Sztandar Młodych” i „Głos Pracy”, nie pozostawiły na Deynie suchej nitki. Natomiast „Słowo Powszechne” całą odpowiedzialnością obciążyło arbitra.

 

 

Karą za niesportowe zachowanie było odsunięcie Kazimierza Deyny od trzech meczów ligowych. Sam piłkarz zwrócił się z listem do trenera kadry, Kazimierza Górskiego, z prośbą o zwolnienie go z udziału w najbliższych grach reprezentacji. Twierdził, że w stanie swojego samopoczucia w jakim wówczas się znajdował, nie byłby przydatny w drużynie narodowej. Trener Górski był innego zdania - przekonał Deynę, że jest potrzebny reprezentacji. Polecono piłkarzowi, by ten z rodziną pojechał do Zakopanego. Taki wypoczynek w rodzinnym gronie był mu bardzo potrzebny.

Epilogiem całej tej sprawy była druzgocąca nagonka na arbitra Aleksandra Suchanka. Wszyscy mieli mu za złe, że potraktował Kazimierza Deynę... jak zwykłego kopacza piłki.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN