Legia Warszawa
vs Raków Częstochowa
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2014-01-09 12:20:53
Newsletter

Dariusz Mioduski: Kocham ten Klub

Autor: Legia Warszawa
Zapraszamy do lektury wywiadu z nowym właścicielem Legii Warszawa, Dariuszem Mioduskim.

Wiele osób zadaje sobie dzisiaj pytanie: kim jest nowy właściciel Legii, kim jest Dariusz Mioduski?

- Zacznę od tego, że jestem miłośnikiem sportu, fanem piłki nożnej i Kibicem Legii. To ważne, bo marzenie o posiadaniu własnego klubu sportowego towarzyszy mi od młodzieńczych lat i odegrało kluczową rolę przy podejmowaniu decyzji o zakupie Legii. Równie ważne jest jednak moje przekonanie, że mam kompetencje, aby sprawić, że ten Klub będzie dobrze i mądrze zarządzany. Jestem zawodowym menedżerem i mam pomysł, jak uczynić z Legii klub na europejskim poziomie, zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Mam też głęboką wiarę, że mi się to uda.

Pana doświadczenia zawodowe nie są jednak związane ze sportem?   

- To prawda. Przez ponad dwadzieścia lat swojej kariery zawodowej zbierałem doświadczenia jako prawnik, menedżer i inwestor. Pracowałem w czołowych kancelariach prawnych w Stanach Zjednoczonych oraz w Polsce. Przez siedem lat zarządzałem firmą Kulczyk Investments, która w tym czasie stała się globalną organizacją, inwestującą z sukcesami w ponad dwudziestu krajach, na czterech kontynentach. Wszystkie te projekty łączy jedna rzecz. Zawsze podejmowałem się zadań, których celem był rozwój, transformacja i rozmach wymagające jasnej wizji, determinacji, umiejętności organizacyjnych, doboru najlepszych ludzi i zarządzania na międzynarodowym poziomie. Tak też postrzegam zakup Legii. To bardzo ambitny, długoterminowy projekt stworzenia wokół Legii instytucji, która będzie nie tylko klubem mogącym rywalizować z najlepszymi europejskimi drużynami, ale także wprowadzi nowe standardy do polskiego świata piłki nożnej. Dotąd udało mi się realizować swoje cele i jestem pewien, że z Legią też mi się uda. Wierzę w to, między innymi dlatego, że w pracę na rzecz Legii zaangażowałem się już kilka lat temu. Jako członek Rady Nadzorczej obserwowałem od środka życie Klubu i środowiska piłkarskiego. Bardzo wiele się w tym czasie nauczyłem. Wcześniej dość dobrze poznałem mechanizmy rządzące światem sportowym w Stanach Zjednoczonych i miałem dobry punkt odniesienia. Ponad rok temu, gdy rozpocząłem przygotowania do zakupu Legii, aktywnie włączyłem się strategiczne zarządzanie Klubem. Wraz z moim obecnym wspólnikiem, Bogusławem Leśnodorskim, rozpoczęliśmy proces ważnych zmian, które w przyszłości zaczną przynosić wymierne efekty. Teraz przyszła pora na to, aby do końca wdrożyć naszą wizję Legii i wziąć za to pełną odpowiedzialność jako właściciele.      

Jaki jest Pana pomysł na Legię? Jakie są Pana ambicje?

- Uważam, że nie ma powodu, żeby Legia nie stała się jednym z topowych 30 klubów w Europie, który będzie regularnie grał w fazach grupowych europejskich rozgrywek. To czołowy, stołeczny Klub dużego europejskiego kraju, który ma piękną tradycję, nowoczesny stadion oraz wspaniałych, wiernych i oddanych Kibiców. Jednak aby to osiągnąć, trzeba przyjąć odpowiednią, dostosowaną do naszych realiów, strategię działania. Musimy mieć świadomość, że do Legii nie przyjdzie inwestor z Bliskiego lub Dalekiego Wschodu i nie wyłoży setek milionów Euro, żeby zbudować drużynę złożoną z międzynarodowych, bardzo drogich gwiazd. Nie jesteśmy, jako Polska, miejscem wielkich interesów ani potężnym rynkiem zbytu. Prawa medialne związane z piłką nożną są w Polsce warte mniej niż 10 procent ich wartości w takich krajach, jak Holandia, Niemcy, Hiszpania, Włochy lub Anglia. Uważam zresztą, że to nie pieniądze są dzisiaj Legii najbardziej potrzebne. Obecnie kluczowe jest wprowadzenie najwyższych standardów zarządzania i nowej kultury organizacyjnej. Traktuję to jako długoterminowy projekt i wyzwanie, który nie dotyczy tylko Legii, ale generalnie „produktu”, który się nazywa – polska piłka nożna. Kluby, które na co dzień konkurują ze sobą na boisku, poza nim powinny częściej współpracować na rzecz poprawy poziomu organizacyjnego i wizerunku tego sportu. Wierzę, że jeśli to się uda, to nie tylko pojawią się w polskich klubach większe pieniądze, ale zaczną się też sukcesy sportowe.        

Jak zatem zmieni się styl zarządzania Legią?

- Narzędzia, które mogą nam pomóc osiągnąć sukces, to lepsze i bardziej kreatywne zarządzanie, cięższa praca, głód sukcesu i wykorzystanie naszych narodowych cech charakterologicznych. Wierzę, że budowanie Klubu na naturalnych wartościach takich, jak waleczność, pasja, determinacja, niepoddawanie się do końca, zdolność do poświęcenia i odrobina szaleństwa, to szansa na stworzenie unikalnej wartości, przewagi sportowej i mentalnej, znaku rozpoznawczego Legii. To nie przypadek, że Legia ma tak oddanych Kibiców. Widać to szczególnie dobrze wtedy, gdy drużyna ma problemy. Jak tracimy bramkę u siebie na stadionie, doping nie tylko nie słabnie, ale rośnie! To jest w nas Polakach, to jest w warszawiakach, ta duma, charakter. Głównym naszym zadaniem przez następne parę lat będzie wykorzystanie tej samej mentalności w klubie, w naszych drużynach sportowych, a szczególnie w pierwszej drużynie. Piłkarze, trenerzy i wszystkie osoby związane z Legią, muszą wierzyć, że to naprawdę jest „niepokonany klub”. Nie znaczy to, że będziemy zawsze wygrywać. Nie będziemy. Ale zawsze będziemy walczyć o zwycięstwo, a każde niepowodzenie będzie porażką, z której będziemy wyciągać wnioski. Na poziomie organizacji biznesowej to już zaczyna się dziać. Pion sportowy powinien być konsekwentnie budowany dalej w oparciu o tą sama filozofię. W przyszłości drużyny grające z Legią muszą wiedzieć, że nigdy nie będą grały z nami łatwego meczu. Oprócz podstawowych umiejętności technicznych, które będą wymagane i będą coraz wyższe, to właśnie cechy charakterologiczne będą kluczowe w doborze piłkarzy, sztabu, pracowników, ale też w procesie szkolenia dzieci i młodzieży. Właśnie szkolenie młodych piłkarzy jest drugim filarem, na którym oparta jest moja wizja Legii. Mam ambicję stworzenia najlepszej Akademii Piłkarskiej w tej części Europy. Cel jest taki, aby w przyszłości najzdolniejsze dzieci były szkolone przez naszą Akademię i docelowo trafiały do pierwszej drużyny Legii oraz do innych dobrych klubów w Polsce i za granicą. Mam świadomość, że to jest projekt na kilka, a nawet kilkanaście lat i wymaga dużo wysiłku oraz środków finansowych, ale jestem zdeterminowany, aby go zrealizować.

Jest Pan gotów samodzielnie finansować realizację tej wizji? Jaka jest Pan plan biznesowy?

- Mam świadomość, że rozwój klubu i realizacja mojej wizji wymaga nakładów finansowych. Jednak to nie kapitał jest główną wartością, jaką wnoszę do Legii. Uważam, że drogą do sukcesu jest przede wszystkim zmiana systemowa związana z filozofią i organizacją klubu.  Główna wartością, którą wnoszę jest wiedza i międzynarodowe doświadczenie w zakresie zarzadzania i rozwoju firm, finansowania projektów, pozyskiwania kapitału, tworzenia joint ventures. Ostatnie lata spędziłem na rozwoju polskiej firmy, z której udało mi się stworzyć liczącą się na świecie międzynarodową organizację. Wcześniej organizowałem finansowanie dla dziesiątek wielomilionowych projektów inwestycyjnych. Wiem, jak pozyskać pieniądze, jednak uważam, że przyszły sukces Legii będzie tylko w ograniczonym stopniu zależał od możliwości zapewnienia kapitału przez właścicieli. Większość naszych konkurentów w Europie i tak będzie dysponowała większymi budżetami. Nie tędy droga. Musimy zacząć od fundamentów i zbudować system, który trwale podniesie nasz poziom organizacyjny i piłkarski. I do tego warto dołożyć pieniądze.

Chcę także podkreślić, że dla mnie Legia to nie jest projekt czysto biznesowy. Klub będzie prowadzony zgodnie z najlepszymi zasadami biznesowymi, takimi jak zwiększanie przychodów, poprawa efektywności, profesjonalizm, współpraca z otoczeniem ale wszystkie środki uzyskane ze zwiększenia efektywności będą reinwestowane. Zostaną w Klubie i będą przeznaczane na poprawę organizacji, szkolenie dzieci i młodzieży, budowę infrastruktury treningowej, medycznej oraz rozwój akademii piłkarskiej i poprawę poziomu sportowego. Mam też poczucie, że Legia ma ważny wymiar społeczny, to istotna cześć Warszawy, Mazowsza i Polski.  Dlatego jako klub musimy pozytywnie wpływać na otoczenie. Szczególnie dotyczy to dzieci i młodzieży. Musimy być wzorem i inspiracją, pozytywnym przykładem. Taki Klub jak Legia może zmieniać życie dzieci, inspirować do ciężkiej pracy, dyscypliny, zdrowego życia, umiejętności i potrzeby "gry w zespole". Na to też warto wydawać pieniądze.



Jak Pan ocenia obecną sytuację Klubu?

Legia jest dzisiaj Klubem dobrze zarządzanym, z najwyższym w Polsce, zbilansowanym budżetem, posiadającym świetną, bezpieczną infrastrukturę stadionową.  Stajac się właścicielem Legii, realizuję swoje marzenia, ale mam solidne podstawy do dalszej budowy i wzmacniania pozycji klubu w przyszłości. Patrząc z perspektyw czasu trzeba docenić to, co się udało osiągnąć w Klubie w trakcie 10-letniej obecności w Grupie ITI. Mam świadomość, że relacje właściciela z Kibicami nie były dość dobre, ale dzisiaj i Klub, i Kibice mogą skorzystać z tego, co udało się w tym czasie osiągnąć.   

Wiele udało się poprawić w ciągu ostatniego roku, czyli w okresie, kiedy przygotowywana była transakcja nabycia Legii. Ściągniecie i zatrudnienie Bogusława Leśnodorskiego było pierwszym krokiem w realizacji nowej strategii. Celem było uporządkowanie sytuacji w klubie, zmiany organizacyjne, które mają doprowadzić do ustabilizowania sytuacji finansowej, reorganizacja struktur marketingu i sprzedaży, a także poprawienie wizerunku klubu i relacji z kibicami.  Przez cały ten okres aktywnie działałem z ramienia Rady Nadzorczej, wspierając Bogusława Leśnodorskiego i resztę Zarządu. Uważam, że bardzo wiele udało się zrobić, choć mówimy o krótkim okresie. Zmiana właścicielska wprowadza nas w następny etap budowy Klubu i całej organizacji, zgodnie z nową wizją. Praca dopiero się zaczęła i potrwa kilka lat, choć tak naprawdę nigdy się nie skończy.

A jak Pan ocenia kondycję sportową Legii?

- Jestem Kibicem i jak każdy Kibic mam własne zdanie na tematy piłkarskie. Na szczęście, obcując już sporo czasu z klubem piłkarskim, jestem coraz bardziej świadomy, jak mało wiem na ten temat. Większość swojego profesjonalnego życia zajmowałem się budową lub przebudową organizacji, tworzeniem zespołów, konkretnych przedsięwzięć czy firm. Podstawową zasadą, którą się zawsze kierowałem był dobór najbardziej właściwych osób. Zawsze lepszych od siebie i zawsze najlepszych, jakich mogłem znaleźć na rynku. Moją rolą zwykle było dostarczenie konkretnego pomysłu, wizji, strategii i przywództwa, które były konieczne do realizacji założonych celów. Jako właściciel klubu, nie zamierzam narzucać czy ingerować w tematy sportowe, czy w konkretne decyzje dotyczące piłkarzy czy trenerów. W Legii już teraz są bardzo dobrzy ludzie od tych spraw. Mamy też świetnych ekspertów od marketingu, finansów i szkolenia młodzieży. Mamy nowego trenera. Prezesem Legii pozostaje Bogusław Leśnodorski, który jest teraz także jej współwłaścicielem. Zarządzanie Klubem zostawiam w jego rękach. Moim zadaniem jest doprowadzenie do tego, aby w przyszłości wspierali go możliwie najlepsi specjaliści z Polski i ze świata, i żeby wszyscy identyfikowali się z Klubem, z przyjętą wizją i strategią rozwoju. Żeby brali na siebie odpowiedzialność za osiągniecie sukcesu i za niepowodzenia. Mam oczywiście świadomość, że nie wszystko się uda zrobić od razu. Rozpoczynamy ambitny i długofalowy proces, dlatego musimy być cierpliwi. O taką samą cierpliwość i wyrozumiałość proszę też kibiców. Wiem, że będę lepsze i gorsze momenty. Piękno sportu polega między innymi na tym, że nie wszystko można przewidzieć. Nie od razu wskoczymy na dużo wyższy poziom piłkarski, ale taki mamy cel i obiecuję, że będziemy do niego konsekwentnie dążyć.  

Często Pan mówi o Kibicach. Jak Pan zamierza budować relacje z nimi?

Kibice są najważniejsi.  To dla nich się to robi, to dzięki nim to wszystko ma sens. Mówiąc o Kibicach, mam na myśli nie tylko tych najbardziej oddanych, którzy przychodzą na Żyletę, jeżdżą na wyjazdy i tak wspaniale dopingują drużynę. To także Ci, którzy śledzą informacje w gazetach, w Internecie, obserwują życie Legii z mniejszych miast na Mazowszu czy z innych miejsc Polski i świata. Kibice Legii to wszyscy, którzy choć trochę identyfikują się z tym Klubem. Oni wszyscy są dla nas bardzo ważni. Wierzę zresztą, że Legia może być Klubem posiadającym wiernych Kibiców nie tylko w Warszawie i na Mazowszu, ale w całej Polsce, a także wśród Polonii za granicą. Już dzisiaj się to dzieje, ale warto cały czas nad tym pracować. Chcemy, żeby Polacy mogli być z Legii dumni, tak jak Legia jest dumna ze swoich Kibiców. 

Jest oczywiście niewielka grupa osób, które zakładając klubowe barwy, niszczą, dewastują, a przede wszystkim okazują brak szacunku dla innych. Takich Kibiców nie chcemy. Bycie Kibicem Legii zobowiązuje. Zakładając barwy klubu, bierzemy na siebie odpowiedzialność za jego wizerunek. Warto też pamiętać, że wizerunek klubu, a także całej polskiej piłki nożnej, przekłada się zaangażowanie sponsorów i atrakcyjność marketingową, czyli w konsekwencji na pieniądze, które są potrzebne, aby podnosić poziom sportowy i odnosić sukcesy. Dlatego w Legii nie ma i nie będzie miejsca na bandytyzm, wandalizm, przemoc i brak szacunku dla innych. 

Często Pan mówi o marzeniach, wierze, wizji. Co jeśli nie wytrzymają one zderzenia z polską rzeczywistością piłkarską? Znamy przykłady takich niepowodzeń…

- Wiem, że wyzwanie jest ogromne i bardzo ambitne. Dlatego zdecydowałem się je podjąć. Sport był obecny w moim życiu od kiedy pamiętam. Nie miałem żadnego talentu na tyle dużego, aby realizować tę pasję zawodowo, ale zawsze starałem się być blisko sportu. Rok po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych dostałem się do składu reprezentacji koszykarskiej mojego ogólniaka w Houston i to był mój największy sukces jako sportowca. Miałem jednak szczęście poznać wiele osób, które odegrały bardzo ważną rolę w świecie amerykańskiej zawodowej koszykówki. Dzięki temu obserwowałem z bliska mechanizmy rządzące tym biznesem. Poznałem aspekty organizacyjne, finansowe, infrastrukturalne i marketingowe funkcjonowania zespołów sportowych. Już wtedy marzyłem, żeby zostać właścicielem klubu sportowego, więc chłonąłem to wiedzę, wierząc, że kiedyś wykorzystam ją w praktyce. Najpierw musiałem jednak zdobyć wykształcenie i rozpocząć drogę zawodową poza branżą sportową. Wyznaczyłem sobie ambitne cele i po kolei je realizowałem. Skończyłem studia prawnicze na Harvardzie. Pracowałem w czołowych kancelariach w Stanach Zjednoczonych. Gdy zacząłem przyjeżdżać służbowo z powrotem do Polski, moja pasja i miłość do piłki nożnej odżyły. Właśnie wtedy Legia stała się moim Klubem a ja stałem się jej zagorzałym Kibicem. Teraz spełniłem swoje marzenie życia. Kocham ten Klub i chcę się mu poświęcić przez kolejne lata. Zamierzam w tym celu wykorzystać wszystkie swoje doświadczenia życiowe, łącznie z tymi, które zdobywałem w Stanach Zjednoczonych jeszcze jako młody chłopak. To wtedy uwierzyłem, że w życiu można osiągnąć to, co wydaje się niemożliwe, a marzenia są po to, żeby je spełniać.   


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN