Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-02-01 22:30:00
Newsletter

Dziennik Misia Kazka (Benidorm, dzień 10)

Przegraliśmy... Trudno po takim wyniku pisać dziennik, bo każdy tutaj na zgrupowaniu mówił, że Viktoria jest bardzo silna i będzie ciężko, ale mało kto spodziewał się, że aż tak.

Szkoda. Choć to tylko sparing. Jarek mówił, że to kubeł zimnej wody, pozostali, że wyciągną wnioski. I dobrze, wyciągajcie, oby te odpowiednie. Bo liga przecież startuje za tydzień.

 

Jak to w dniu sparingu, do meczu było luźniej. Trenowało jedynie kilku zawodników, reszta miała spacer, odprawę, przygotowywała się do meczu. Towarzyszyłem Jackowi, a że było więcej czasu, to robiliśmy tajne zdjęcia zawodników. Nie, nie powiem wam jakie, zobaczycie. Pewnie na plakatach. Kozackie są.

 

 

 

Wiadomość dnia: Seba wyzdrowiał! W końcu, bo dopadła go jakaś choroba, nie mógł spać, nie wychodził z pokoju. Ale się wyleczył i od razu było mi raźniej. Najpierw pomagałem Kubie, który biega tu z kamerą i nagrywa zawodników, a wy możecie potem oglądać tak, jakbyście tutaj byli. 

 

Seba zabrał mnie na ławkę, usiadłem pomiędzy zawodnikami i obserwowałem mecz. Zobaczcie jak Kuchy na mnie patrzy! No prawie na mnie, ale pewnie jest zły, że mam uśmiech na twarzy. Sorry Michał, inaczej nie umiem.

 

 

Każdy, kto widział mecz, wie jak było. W Benidormie pojawiło się kilku kibiców Legii, z szalikami, flagami, nawet dopingowali! Oczywiście byłem jedną z największych atrakcji w tym kurorcie. A szczególnie dla młodszych, jak widzicie na zdjęciu, chętnie pozowałem.

 

Jako że Seba był, używając języka piłkarskiego, kontuzjowany, to opowiedziałem mu suchary, które chłopaki wymyślali. I nawet mu się podobały, heh, to pewnie dlatego, że jest osłabiony chorobą. Ale dobrze byku, że wróciłeś.

 

 

Na szczęście nie padało, a takie były prognozy. Dopiero z godzinę po meczu zaczęło, ale my już schowaliśmy się do hotelu. W piątek kończymy to zimowisko i wracamy do najpiękniejszego miasta pod słońcem - Warszawy. Trochę tęsknię, może bardziej niż trochę, choć jak to miś - lubię wygrzać się na słoneczku. Ale na Legii jest mój dom, FanStore i … oczywiście Marta, która raz po raz śle buziaki. 

 

I co najważniejsze - jutro zielona noc. Chłopaki pójdą spać, to pożyczę od nich pastę do zębów. Trzeba wysmarować kilka klamek. Trzymajcie się ciepło. Buenas noches! 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN