Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-02-17 14:00:00
Newsletter

Eduardo: Wiem już, jak grać w Polsce

Autor: Łukasz Tyborowski Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski
- Jestem gotowy na agresję ze strony rywali, bo w trakcie swojej kariery uodporniłem się na nią. Dzięki ostatnim meczom zrozumiałem, na czym polega gra w LOTTO Ekstraklasie. Teraz liczy się tylko zdobycie dubletu - powiedział w rozmowie z Legia.com nowy zawodnik Wojskowych, Eduardo da Silva.

Legia.com: Jak oceniasz swój występ w meczu ze Śląskiem?

 

Eduardo da Silva: - Jestem zadowolony z asysty, choć bardziej cieszy mnie dobry występ całej drużyny. Momentami graliśmy tak, jakby to był trening. Od początku tej części sezonu pokazujemy, że jesteśmy w dobrej formie i trzeba się nas bać. Już myślimy o kolejnym spotkaniu i krok po kroku realizujemy nasz cel - mistrzostwo Polski.

 

- Obrońcy klubów LOTTO Ekstraklasy raczej Cię nie oszczędzają.

 

- Jestem na to przygotowany. Podczas swojej kariery grałem w ligach typowo „siłowych” - w Premier League i na Ukrainie gra się bardzo fizycznie. Jestem na to uodporniony i wiem, jak sobie radzić z agresją ze strony rywali. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie tylko na mnie będzie się „polować”, bo Legia ma wielu utalentowanych technicznie zawodników. Rolą każdego piłkarza jest to, by z takich sytuacji wychodzić obronną ręką.

 

- Jak przebiega proces Twojej aklimatyzacji w zespole?

 

- Przede wszystkim muszę podkreślić, że zostałem bardzo dobrze przyjęty przez drużynę. Koledzy są świetni, we wszystkim mi pomagają. Dzięki ostatnim meczom zorientowałem się, na czym polega gra w LOTTO Ekstraklasie, jaki jest nasz cel i jakie środki obierzemy, by go zrealizować. Teraz liczy się tylko jedno - zdobycie dubletu na krajowym podwórku. Rozmawiam ze wszystkimi w klubie - zarówno z młodszymi, jak i tymi bardziej doświadczonymi. Stanowimy jeden zespół i to jest najważniejsze.

 

 

- Dzieliłeś kiedyś szatnię z Wojciechem Szczęsnym i Łukaszem Fabiańskim - byłymi zawodnikami Wojskowych. Opowiadali Ci o klubie?

 

- Normalną sytuacją jest, że piłkarze w szatni dzielą się doświadczeniami ze swoich poprzednich klubów. Szczęsny i Fabiański opowiadali mi o Legii. Zapewniali mnie, że to wielki klub, ze wspaniałymi kibicami, jednymi z najlepszych w Europie. To jeden z czynników, dla których tutaj przyszedłem. Fani Wojskowych potrafią zrobić "piekło" na stadionie, a to bardzo pomaga w odnoszeniu wielkich zwycięstw.

 

- Pamiętasz Artura Boruca?

 

- Tak, pamiętam go znakomicie i myślę, że on mnie też.

 

- Artur Boruc to legenda Legii. Chodzi mi o sytuację z meczu Arsenal - Celtic FC w ramach IV rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów UEFA, po której zostałeś zdyskwalifikowany na dwa mecze.

 

- Mieliśmy pewne „spięcie”. Wygraliśmy pierwszy mecz z Celtikiem 2:0 i rywal musiał w rewanżu strzelić trzy gole, by awansować. W tym meczu miała miejsce sytuacja, w której pędziłem na bramkę rywala i zostałem sfaulowany. Wiadomo, że w czasie sprintu nawet najlżejszy dotyk potrafi wybić zawodnika z rytmu biegu i pozbawić szansy na zdobycie bramki. Ja zostałem lekko szturchnięty, a arbiter odgwizdał rzut karny i Artur Boruc zareagował na to bardzo ekspresyjnie. Wyszła z tego awantura z udziałem wielu piłkarzy i trochę się posprzeczaliśmy z byłym bramkarzem Legii. Później jednak wszystko sobie wyjaśniliśmy.

 

 

- Duży wpływ na Twoją karierę miała poważna kontuzja, której doznałeś w 2008 roku - otwarte złamanie stawu skokowego.

 

- Tak, bez wątpienia. Miałem wtedy świetny okres w Arsenalu, zbliżały się mistrzostwa Europy. Diagnoza była fatalna - 10 miesięcy przerwy. To jeden z najsłabszych momentów w moim życiu. Udało mi się jednak wrócić do gry, strzeliłem jeszcze później mnóstwo goli i zdobyłem wiele trofeów. Po tym wszystkim stałem się spokojniejszy i bardziej odporny.

 

- Trener Jozak mocno nalegał na Twój transfer. Skąd znasz trenera Legii?

 

- Poznaliśmy się dawno temu, podczas gdy trener Jozak pracował w jednej z chorwackich agencji piłkarskich. Później często widywaliśmy się podczas meczów reprezentacji Chorwacji, w której pracował trener Legii. Znamy się od około 16 lat.

 

- Jakie widzisz różnice między Romeo Jozakiem i Arsene’em Wengerem, który był Twoim szkoleniowcem w Arsenalu?

 

- Obaj preferują futbol, w którym zespół długo utrzymuje się przy piłce i wymienia wiele podań po ziemi. A mi to w pełni odpowiada, lubię grać w takim stylu.

 

 

- W Legii panuje ogromna presja związana ze zwycięstwami, ale to chyba dla Ciebie nie problem, bo przychodząc do Arsenalu miałeś zastąpić samego Thierry'ego Henry'ego.

 

- Presja jest czynnikiem, który napędza piłkarzy do zdobywania tytułów. Bez niej nie da się odnosić wielkich zwycięstw. W swojej karierze musiałem się z nią mierzyć niejednokrotnie, bo grałem dla klubów walczących o najwyższe cele. Mogę zapewnić, że na każdy mecz wychodzę w pełni zmotywowany i skoncentrowany. W radzeniu sobie z presją bardzo pomaga doping kibiców, więc w tym przypadku nie musimy się o to martwić, bo fanów mamy znakomitych.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN