Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-08-19 12:00:00
Newsletter

Furman - raz na wozie, raz pod wozem

Autor: Łukasz Tyborowski Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
Dominik Furman po raz trzeci stanie w szranki z Legią - z Klubem, w którym się wychował. ''Legia to mój dom'' - powtarzał niejednokrotnie, a w niedzielę znowu przyjdzie mu stawić czoła kolegom z Ł3.

Ukształtowany przez Akademię Piłkarską Legii, zarówno jako człowiek oraz piłkarz. Do Warszawy przyjechał jako nieopierzony 14-latek, w którym zauważono duży potencjał. „Nie miałem komórki, więc dyrektor Akademii znalazł w książce telefonicznej numer mojej cioci - Stasi, która mieszkała dwa kilometry od nas. Zadzwonił, wszystko wyjaśnił, a ona dała znać mamie. Przyjechał po mnie do Szydłowca i zabrał do Warszawy” - tak historię swojego transferu opisywał niegdyś Dominik na łamach naszego portalu.

 

 

Niemal z miejsca stał się kluczowym zawodnikiem drużyny juniorów. Wkrótce został także jej kapitanem. Potem przewodził Młodej Legii, z którą w 2009 roku zdobył tytuł wicemistrza Polski juniorów młodszych. Wreszcie nadszedł czas na debiut w pierwszym zespole Wojskowych. Miało to miejsce w ćwierćfinałowym meczu o Puchar Polski z Gryfem Wejherowo (3:0) w sezonie 2011/12. Trener Maciej Skorża wpuścił go na boisko w 67. minucie, ale akurat wtedy Furman nie wykazał się niczym szczególnym. Dzięki temu występowi, otrzymał później złoty medal za wygranie Pucharu Polski.

 

 

Przełom w karierze pomocnika nastąpił rok później, kiedy funkcję trenera Legii przejął Jan Urban. „Znał mnie z Akademii, zapraszał na treningi pierwszego zespołu. Gdy przyszedł na Łazienkowską, zorientowałem się, że da mi szansę” - wspomina Dominik w jednym z wywiadów. I takową szansę otrzymał. Czym przyciągnął uwagę trenera Urbana? Przede wszystkim spokojem w grze i dobrym przeglądem pola. Błyszczał techniką użytkową, nie tracił piłek. Potrafił skutecznie przerwać akcję rywala, płynnie przechodząc do ataku. Widać było również, że ma potencjał do bycia etatowym wykonawcą stałych fragmentów gry. Grał odważnie, nie bał się odpowiedzialności. W sezonie 2012/13 Dominik Furman wystąpił w 28 spotkaniach ekstraklasy (trzy gole, jedna asysta), w sześciu spotkaniach o Puchar Polski (asysta), w meczu o Superpuchar oraz w czterech spotkaniach eliminacji Ligi Europy UEFA. Zdobył mistrzostwo Polski i krajowy puchar.

 

 

Kolejny rok był dla pomocnika równie udany - znowu był czołowym zawodnikiem środka pola Legii. Poskutkowało to transferem za granicę. 16 stycznia 2014 roku trafił do Toulouse FC za 2,75 miliona euro. Nie pograł tam jednak zbyt wiele - 155 minut w pierwszym sezonie w Ligue 1, to z pewnością nie jest wynik, jakiego oczekiwał. Z biegiem czasu jego sytuacja nie ulegała poprawie - w kolejnym sezonie nie zagrał ani minuty, w związku z czym wrócił do Legii.

 

 

„Mimo że we Francji nie grałem, to rozwinąłem się jako piłkarz. Moja gra jest inna, lepsza” - mówił po powrocie do Warszawy. „Zupełnie niezrozumiałe było dla mnie to, że zostałem tam odstawiony. Co prawda nie grałem, ale ciągle trenowałem, przystosowywałem się do tamtejszej kultury. Powiedziałem sobie: będę zap... na treningach po to, aby być gotowym do walki o miejsce w innym klubie, gdy tylko odejdę z Francji. Nie wiedziałem, czy będzie to Legia, czy inny zespół. Nie było tak, że Furman obijał się przez pół roku. Ciężko pracowałem i robiłem to tylko dla siebie” - opowiada Dominik o swojej sytuacji w Tuluzie.

 

 

Po powrocie do stołecznego klubu rozegrał 24 mecze, w których strzelił dwa gole. Zdobył mistrzostwo Polski (2015/2016) oraz dwa razy Puchar Polski (2014/2015 i 2015/2016). Sekret dobrej gry? Podobno motywacja ze strony partnerki, która powiedziała mu niegdyś: masz być pewny siebie, groźny i zdecydowany. Prosty przepis i jakże skuteczny. Później w karierze Furmana nadszedł krótki okres gry w Hellasie Verona, gdzie również nie zagrzał miejsca na dłużej. I ponownie wrócił do Polski - tym razem, by reprezentować barwy Wisły Płock. W klubie z Mazowsza jest postacią numer jeden. Już dwukrotnie dał się we znaki Legii - w pierwszym meczu przeciwko Wojskowym w poprzednim sezonie zaliczył dwie asysty (ostatecznie Legia wygrała 3:2), a w drugim strzelił gola (remis 2:2). To tylko podkreśla, jak bardzo trzeba będzie uważać na „Furmiego” w niedzielnym spotkaniu.

 

 

Trzy mistrzostwa Polski i cztery Puchary Polski zdobyte w barwach Legii, czynią go dziewiątym najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii Klubu, ex aequo z Arturem Jędrzejczykiem oraz Horstem Mahselim. To świetny bilans, biorąc pod uwagę młody wiek zawodnika (6 lipca skończył 25 lat). I to jeszcze bardziej pokazuje, z jakiego kalibru piłkarzem będziemy mieć do czynienia w niedzielę. Klucz do zwycięstwa z Wisłą Płock - zatrzymać Furmana.

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN