Legia Warszawa
vs Rangers F.C.
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-04-07 14:00:00
Newsletter

Górnik - Legia historycznie

Autor: Kamil Majewski Fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii, Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka, Włodzimierz Sierakowski
Historia rywalizacji warszawsko-zabrzańskiej jest niezwykle bogata i, szczególnie dla kibiców starszej daty, bardzo emocjonująca. W niedzielę będziemy świadkami jej kolejnej, już 148. odsłony. W ostatnich latach mecze te odrobinę straciły na prestiżu, wciąż jednak elektryzują praktycznie całą piłkarską Polskę.

Początki sportu po II wojnie światowej na terenie miasta Zabrze sięgają roku 1945, a konkretnie okresu tuż po zakończeniu tego tragicznego konfliktu. Początkowo miejscowi działacze, w obliczu ogromnej skali wojennych zniszczeń, próbowali tworzyć związki sportowe przy zakładach pracy. W takich okolicznościach, w 1946 roku, powstał KS Zjednoczeni. Kilka miesięcy później doszło do fuzji tej drużyny z KS Zabrze. W dalszych latach doszło do ogólnokrajowej reorganizacji sportu, w wyniku której doszło do połączenia KS Zjednoczenie, KS Concordia, KS Pogoń i KS Skra. Powstanie Górnika Zabrze datuje się na 14 grudnia 1948 roku. Pierwszym prezesem klubu wybrany został Filip Sieroń.

 

 

Po raz pierwszy obydwa zespoły spotkały się w roku 1956. Dla zabrzan był to premierowy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej, z kolei legioniści świętowali już pierwszy w historii tytuł mistrza Polski. Zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, odbyła się uroczystość wręczenia przez przewodniczącego sekcji piłki nożnej GKKF Rajkowskiego wręczenia dyplomów mistrzów sportu zawodnikom CWKS.

 

 

Nagrodzeni legioniści na murawie sprawiali wrażenie zagubionych, w pierwszych 45 minutach beniaminek ze Śląska całkowicie ich zdominował. „Czyżby uroczystość ta wpłynęła tak podniecająco na zespół warszawski, że... po gwizdku sędziego utracili całkowicie głowę?” – zastanawiał się redaktor „Sportu” na łamach gazety. Ostatecznie jednak stołeczni piłkarze odnieśli zwycięstwo, a najważniejszymi aktorami tego spektaklu zostali Henryk Kempny oraz Ernest Pol, którzy podzielili między sobą trzybramkowy dorobek strzelecki.

 

 

Pierwsza porażka legionistów w starciu z Górnikiem Zabrze nastąpiła dopiero w trzecim meczu. W ówczesnych latach składy obydwu zespołów w dużej mierze składały się z reprezentantów Polski, a rywalizacja Legii z zabrzanami stała się symbolem rywalizacji Mazowsza ze Śląskiem, czyli dwóch najważniejszych regionów w kraju. Szczególne emocje wzbudzał Lucjan Brychczy, którego w swoich szeregach chętnie widzieli wówczas włodarze Górnika, a w późniejszych latach Kazimierz Deyna, na Śląsku, z powodu swojej przynależności klubowej, wprost znienawidzony.

 

 

- Legia i Górnik miały wtedy bardzo mocne drużyny z dużą liczbą reprezentantów. Był okres, kiedy w kadrze grało siedmiu piłkarzy Legii. Gdy jechaliśmy na Śląsk rozegrać mecz w reprezentacji, myśleliśmy, że zostaniemy mile przyjęci przez publiczność, bo w końcu pochodziliśmy z tamtych terenów. Okazało się, że kibice nie byli do nas przyjaźnie nastawieni. Atmosferę podgrzewała też dosyć szowinistyczna śląska prasa. Takie to były czasy. Górnik Zabrze miał bardzo silną drużynę. Obojętnie, gdzie się z nimi grało, to każdy wynik był możliwy. To były bardzo emocjonujące mecze – wspominał po latach w wywiadzie dla Legia.com.pl Lucjan Brychczy. To właśnie "Kici" jest najlepszym w historii starć z Górnikiem strzelcem Legii. Łącznie zawodnik ten zdobył 13 bramek. 10 z nich padło w meczach ligowych, trzy w Pucharze Polski.

 

 

3 listopada 2018 roku obydwa zespoły zmierzyły się po raz ostatni. Zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, na murawie odbyły się obchody stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Zawodników z szatni wyprowadził sobowtór marszałka Józefa Piłsudskiego a kibice na Żylecie zaprezentowali efektowną oprawę mającą na celu przypomnienie Polakom o tym, jak prawidłowo powinno się śpiewać hymn narodowy. Sam mecz zaczął się od mocnego uderzenia Wojskowych, bowiem już w 13. minucie jego wynik otworzył Carlitos. Hiszpan uderzył dokładnie w miejsce, w którym ustawiony był bramkarz, ten jednak przepuścił piłkę pod ręką. Kilkanaście minut później ręką w polu karnym piłkę zagrał Dani Suarez. Sędzia najpierw skorzystał z systemu wideoweryfikacji, a następnie wskazał na 11. metr. Skutecznym egzekutorem stałego fragmentu gry okazał się Michał Kucharczyk. Jeszcze przed przerwą legioniści podwyższyli prowadzenie. Carlitos rozpoczął akcję, zagrał do wbiegającego w pole karne Adama Hlouska a Czech z pierwszej piłki podał do Dominika Nagya. Węgierski skrzydłowy mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. W drugiej części spotkania podopieczni ówczesnego trenera Ricardo Sa Pinto w pełni kontrolowali przebieg meczu, a na 10 minut przed jego zakończeniem strzelili czwartego gola w meczu. Ich akcja była składna, a Carlitos, który otrzymał podanie od Martinsa tylko dołożył nogę, miał bowiem przed sobą pustą bramkę. Przypomnijmy sobie kulisy tamtego spotkania:

 

 

28 tytułów mistrza Polski, 25 Pucharów Polski, pięć Superpucharów Polski, półfinał Pucharu Europy, finał Pucharu Zdobywców Pucharu, niezliczona ilość reprezentantów Polski – Legia i Górnik to bezapelacyjnie dwie wielkie marki. Śląski zespół w ostatnich latach nie potrafi nawiązać do wspaniałej tradycji z ubiegłego stulecia, wciąż jednak jest rywalem, który wywołuje w warszawiakach olbrzymie emocje. W drugą stronę działa to zresztą podobnie, a potwierdzeniem będą trybuny, które w niedziele wypełnią się prawdopodobnie do ostatniego miejsca.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN