Legia Warszawa
vs Lechia Gdańsk
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-08-17 20:30:00
Newsletter

Gvilia: Uwielbiam atmosferę polskich trybun

Autor: Przemysław Gołaszewski Fot. Mateusz kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
- Przede wszystkim uwielbiam atmosferę polskich trybun. Ludzie kochają tu piłkę nożną, przychodzą na mecze i to jest wspaniałe. Kiedy grasz na pustym stadionie, nie przeżywasz meczu w taki sam sposób. Liga jest atrakcyjna, ponieważ nigdy nie możesz być pewny wygranej - mówi w wywiadzie z Legia.com Valeriane Gvilia, który wyrasta na kluczową postać drużyny Aleksandara Vukovicia.

Legia.com: - Cofnijmy się w czasie. Urodziłeś się w mieście Zugdidi w Gruzji, ale w Twoim życiorysie nie mogłem znaleźć gruzińskich klubów. Jak wyglądały Twoje początki?

Valeriane Gvilia: - Urodziłem się w Zugdidi i do szesnastego roku życia tam mieszkałem. Następnie przeniosłem się na Ukrainę, gdzie tak naprawdę zaczęła się moja kariera. W Gruzji grałem w piłkę w zespołach młodzieżowych, po przeprowadzce na Ukrainę trafiłem do drugiej drużyny Metalista Charków. Później grałem w młodzieżowych drużynach Metałurha Zaporoże. Krok po kroku przechodziłem do seniorskiej, profesjonalnej piłki. Zdecydowałem się na przeprowadzkę do Ukrainy ze względów sportowych. Trafiłem na testy do Charkowa, gdzie moja gra się spodobała trenerom. Pozwolono mi wtedy wrócić do Gruzji, by załatwić wszelkie formalności związane z przeprowadzką i odpowiednio się spakować na dłuższy pobyt na Ukrainie. W tamtym czasie zadzwoniono do mnie z reprezentacji Gruzji do lat 17. Federacja nalegała, abym został w Gruzji i zostałem na około sześć miesięcy. Zagrałem kilka meczów i kontakt się urwał (śmiech). Zadziałało to na mnie motywująco, ale zdecydowałem wtedy, że przeniosę się na Ukrainę, gdzie rozpocząłem seniorską karierę. Na Ukrainie miałem też zdecydowanie większe możliwości, by się pokazać i rozwijać.

 

 

- Gdy trafiłeś do młodzieżowej reprezentacji Ukrainy w 2015 roku, myślałeś o tym, że w przyszłości chciałbyś reprezentować Gruzję?

- Całe swoje życie myślałem i marzyłem o reprezentowaniu Gruzji. Występy w reprezentacji Ukrainy były dla mnie krokiem, by ostatecznie trafić do reprezentacji Gruzji. Kiedy jesteś Gruzinem i dzwonią do ciebie z kadry Ukrainy do lat 21, to nie jest to łatwe przedsięwzięcie. Nagle pojawiasz się na świeczniku. Zagrałem w tej kadrze cztery towarzyskie mecze, po czym zdecydowałem, że nie chcę wystąpić w oficjalnych spotkaniach, ponieważ mogło mi to utrudnić odzyskanie gruzińskiego paszportu. Mój pierwszy oficjalny mecz w reprezentacji Gruzji do lat 21 przypadł na spotkanie z… Ukrainą. Była to śmieszna sytuacja, ponieważ grałem przeciwko kolegom, których znałem z kadry ukraińskiej. Śmiali się nawet oni, że powinienem wystąpić w pierwszej połowie w barwach jednej reprezentacji, a w drugiej połowie zmienić drużynę. 

 

- Mam takie wyobrażenie na temat Gruzinów, że są to ludzie, którzy są silnie związani ze swoją rodziną. Ty to potwierdzasz. Twój profil na Instagramie jest pełen zdjęć z rodzicami czy z siostrą.

- Gruzini mają mentalność, która nakazuje im żyć bardzo blisko z rodziną. Często czujemy się jedną wielką rodziną. Nawet kuzyni, wujkowie i ciocie są nam tak bliscy jak brat czy siostra. Utrzymujemy kontakty, wspomagamy się i bardzo często spotykamy. Jest to wpisane w naszą kulturę.

 

 

- W Twoim życiorysie pojawia się też Białoruś. Jesteś dwukrotnym mistrzem Białorusi i wygrałeś Superpuchar tego kraju.

- Grałem w BATE Borysów, a to klub, który w Białorusi zdecydowanie dominuje na lokalnym podwórku i zdobywa mistrzowskie tytuły seriami. BATE ma też doświadczenie w europejskich pucharach. Jednak poziom ligi nie jest wysoki. BATE pozostaje poza konkurencją, dlatego liga jest nudna. To były dla mnie dobre czasy, ale też bardzo wymagające, jak to w futbolu bywa. 

 

- Za Tobą też epizod gry w Szwajcarii.

- Kiedy trafiłem do Luzern, początek przygody w tym klubie był dla mnie wspaniały. Zamieniłem Białoruś na Szwajcarię zimą, a Luzern zajmowało wówczas przedostatnie miejsce w lidze. Celem było utrzymanie. Ostatecznie zakończyliśmy rozgrywki na czwartej pozycji. Mieliśmy szansę grać w fazie grupowej Ligi Europy UEFA. Stałoby się tak, gdyby Young Boys wygrało krajowy puchar. Ostatecznie to Zurich wygrał te rozgrywki, a my trafiliśmy do eliminacji. Pierwsze pół roku było dla nas fantastyczne, mieliśmy świetnego trenera, który przeniósł się do Young Boys i z tą drużyną grał w Lidze Mistrzów. W naszej drużynie zmienił się trener i zaczęliśmy grać ośmioma obrońcami i dwoma napastnikami. Pięciu środkowych pomocników siedziało na ławce rezerwowych, dlatego zdecydował się na wypożyczenie do Zabrza.

 

- Masz dwadzieścia pięć lat i poznałeś już wiele piłkarskich kultur. Jak na tle swoich doświadczeń oceniasz futbol w Polsce?

- Przede wszystkim uwielbiam atmosferę polskich trybun. Ludzie kochają tu piłkę nożną, przychodzą na mecze i to jest wspaniałe. Kiedy grasz na pustym stadionie, nie przeżywasz meczu w taki sam sposób. Liga jest atrakcyjna, ponieważ nigdy nie możesz być pewny wygranej. Zespoły z dołu tabeli są w stanie pokonać faworytów. Jako piłkarz musisz być gotowy na każdy mecz, co bardzo mi się podoba. Polską ligę mogę porównać ze szwajcarskimi rozgrywkami. Obie ligi mają podobną charakterystykę. Tam też jest mnóstwo pojedynków o piłkę.

 

 

- Do Polski trafiłeś na początku tego roku, minęło kilka miesięcy i wydaje się, że jesteś kluczowym piłkarzem Legii Warszawa.

- Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Wiele razy już mówiłem, że Legia to wielki klub. Każdego dnia spotykam się tutaj z pomocą. Wszyscy też ciężko pracują - czy to sztab i piłkarze, czy też zwykli pracownicy klubu. Staram się odwdzięczać swoją pracą i zawsze daję z siebie sto procent.

 

- Widać ogromne zaufanie trenera wobec Ciebie, spodziewałeś się tego, że tak szybko zaaklimatyzujesz się w Warszawie i zbudujesz swoją pozycję?

- To prawda, odczuwam to zaufanie i jestem za nie bardzo wdzięczny. Pokazuję to swoją postawą na treningach. Cały czas staram się rozwijać, poprawiać elementy gry, który tego wymagają. Wszyscy czujemy, że zmierzamy we właściwym kierunku. 

 

- Jesteś bardzo uniwersalnym graczem. Potrafisz cofnąć się do linii obrony i rozegrać piłkę od tyłu, ale też dobrze czujesz się pod bramką przeciwnika. Gdzie czujesz się najlepiej?

- Czuję się pewnie na każdej pozycji w środku pola. Mogę grać na pozycji numer sześć, osiem i dziesięć. Nie ma to dla mnie znaczenia. Wszystko zależy od tego, jakie zadania wobec mnie ma trener i sztab szkoleniowy. Zagram wszędzie, gdzie jestem potrzebny.

 

- Rozmawiałem w ostatnim tygodniu z Andre Martinsem i bardzo Cię komplementował. Mówił: “Vako to bardzo mądry piłkarz, który wie na czym polega ta gra”.

- Jestem wdzięczny za te słowa. Kiedy grałem w Górniku Zabrze, udzieliłem wywiadu, w którym zapytano mnie o to, kto jest najlepszym piłkarzem polskiej ekstraklasy. Powiedziałem wtedy między innymi o Andre. Charakteryzowałem go jako piłkarza świetnie wyszkolonego technicznie i bardzo świadomego na boisku. Teraz mogę jeszcze dodać, że to niesamowicie miły człowiek. Bardzo się cieszę, że mogę z nim grać, ponieważ to bardzo dobry piłkarz i bez problemów się rozumiemy.

 

 

- W kwietniu Legia wygrała na wyjeździe z Górnikiem, a Ty zagrałeś wtedy bardzo dobre spotkanie - byłeś jednym z najlepszych graczy Górnika. Czy już wtedy pojawił się temat Twoich ewentualnych przenosin do Legii?

- Nie wiem, kiedy dokładnie pojawił się temat mojego transferu. Słyszałem o zainteresowaniu ze strony Legii, ale w tamtym czasie byłem w pełni skoncentrowany na realizacji zadań z Górnikiem. Musieliśmy walczyć o utrzymanie. Prawdopodobnie po tamtym meczu zainteresowanie moją osoba mogło wzrosnąć, ale nie wiem czy to był kluczowy moment.

 

- Na zgrupowaniu w Austrii strzeliłeś pięknego gola, lobując bramkarza, ale lepiej smakowało trafienie z kilku metrów w Kielcach.

- Na zgrupowaniu najważniejsze było, abyśmy zbudowali między sobą więź i przygotowali się do sezonu. Wyniki nie były najważniejsze. Oczywiście w każdym meczu chcemy wygrać, ponieważ jesteśmy Legią i inne rezultaty się nie liczą. Z kolei ta bramka w Kielcach była czymś szalonym. Pierwszy raz w życiu strzeliłem wtedy gola w ostatnich sekundach meczu, niemal równo z gwizdkiem sędziego. Towarzyszyły mi niewiarygodne emocje. Dodatkowo ten gol był niezwykle ważny. Nie wszystko nam się układało, nie zaczęliśmy najlepiej sezonu ligowego. Ta bramka dała nam trzy punkty i jestem zachwycony tym, co się wtedy wydarzyło. To jeden z lepszych momentów w mojej karierze, na pewno jeden z najbardziej emocjonalnych. 

 

- Dosyć często zmieniałeś do tej pory kluby. W Legii zostaniesz na dłużej?

- Mam taką nadzieję!

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN