Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-10-25 17:25:00
Newsletter

Historia: Bytowskie okno na wielką piłkę

Autor: Jakub Jeleński Fot. archiwum drutexbytovia.pl
Kiedy w 1985 roku Leszek Gierszewski założył firmę produkującą siatki ogrodowe, nikt nawet nie przypuszczał, że 30 lat później przekształci się ona w największego polskiego producenta okien i właściciela klubu, który z ligi okręgowej wprowadzi na piłkarskie salony. Poznajcie polski american dream - Drutex-Bytovię Bytów, dzisiejszego rywala Legii w ćwierćfinałowym meczu o Puchar Polski.

Po zakończeniu działań wojennych przez przyznane Polsce tereny zachodnie przetoczyła się fala migracji. Polacy masowo zaludniali Ziemie Odzyskane, natomiast zamieszkująca je dotychczas ludność niemiecka wyjeżdżała na Zachód. W zniszczone miasta na nowo trzeba było tchnąć życie, a doskonałym czynnikiem integrującym nowych mieszkańców był sport, zwłaszcza piłka nożna. Na gruzach dawnego Bütow w 1946 roku powstała więc KS Bytovia.

 

 

Choć do oficjalnych rozgrywek w klasie B klub przystąpił dopiero rok później, to w pierwszych miesiącach istnienia zespół rozgrywał mecze towarzyskie. Bytowski klub w swoim premierowym spotkaniu zmierzył się z Kaszubią Kościerzyna i… uległ jej aż 2:18. Początki nie były więc obiecujące, ale lepsze czasy dla drużyny nadeszły dwa lata później. Główny Komitet Kultury Fizycznej powołany przez PZPR w celu podporządkowania władzy klubów piłkarskich, wyciągnął rękę po Bytovię. Klub pod swoje skrzydła wzięła milicja oraz służby bezpieczeństwa i Bytovia stała się Gwardią.

 

 

Legenda głosi, że zespół posiadał wówczas zaledwie pięć piłek. Spartańskie warunki treningowe nie przeszkodziły jednak Gwardii w awansie do III ligi w 1950 roku. Władze nie były jednak zainteresowane dalszym wspieraniem zespołu z niewielkiego miasteczka i kierownictwo klubu powierzono miejscowym zakładom ceramiki budowlanej. Budowlani, bo tak nazwano drużynę, grali odtąd na niższych szczeblach rozgrywkowych, balansując między IV ligą a okręgówką. Stabilność klub uzyskał w połowie lat 60., gdy Bytovii udało się zagościć na czwartym poziomie rozgrywkowym przez trzy sezony. Pomyślny okres skończył się w 1969 roku, kiedy… zaorano bytowskie boisko. Do tej pory nikt nie wie kto i dlaczego to zrobił - piłkarze po prostu wyszli na trening i zamiast murawy zastali pole. Z powodu braku stadionu futbol w Bytowie przestał istnieć na rok. 

 

 

Klub reaktywowano jako LZS Bytovia pod patronatem PGR-u. Pod sztandarem Państwowego Gospodarstwa Rolnego zespół wrócił do krajowych rozgrywek i odnotował najwyższe zwycięstwo w historii, wygrywając aż 26:0. Wspieranej przez państwo drużynie powodziło się na tyle dobrze, że jej najlepszemu strzelcowi podarowano nawet przydział na mieszkanie. Na kolejny większy sukces trzeba było jednak czekać aż do transformacji ustrojowej - do III ligi Bytovii udało się wejść dopiero w 1994 roku. Przygoda z trzecim poziomem rozgrywkowym potrwała zaledwie sezon, bo wkrótce zespół spadł i zaczął błąkać się po lidze okręgowej. Marazm w pomorskim miasteczku trwał do początków XXI wieku.

 

 

Wówczas klubem z rodzinnego miasta zainteresował się Leszek Gierszewski, właściciel jednej z największych polskich firm budowlanych, Drutex S.A. Biznesmen nie potraktował jednak Bytovii jak fanaberii, a rozsądnie inwestował pieniądze, co zaowocowało pierwszymi sukcesami na szczeblu lokalnym. Zespół co trzy lata pokonywał kolejne ligowe stopnie i w 2009 roku drużyna z okręgówki znalazła się w III lidze. Bytovia doszła wówczas do wojewódzkiego finału o Puchar Polski, co umożliwiło jej udział w rundzie wstępnej Turnieju Tysiąca Drużyn. Zespół z Bytowa szedł w rozgrywkach jak burza i podczas swojej pierwszej przygody z Pucharem Polski dotarł aż do 1/8 finału, gdzie 27 października 2009 roku spotkał się z ówczesnym mistrzem kraju, Wisłą Kraków. 

 

 

Pojemność mającego 900 miejsc obiektu na potrzeby tego jednego spotkania zwiększono do pięciu tysięcy. Kibice zapełniali trybuny jeszcze trzy godziny przed meczem, a w całym mieście panowała atmosfera piłkarskiego święta. Mecz skończył się naturalnie porażką gospodarzy, ale przegrana 0:2 nie mogła przynieść wstydu zawodnikom z Pomorza. Kontakt z wielką krajową piłką tylko rozbudził apetyty właścicieli klubu. Sukcesywne doinwestowywanie zespołu zaowocowało kolejnymi awansami i w sezonie 2013/2014 Czarne Wilki zameldowały się na zapleczu ekstraklasy. 

 

 

Po awansie do I ligi nadszedł czas największych sukcesów bytowskiej drużyny. Zespół regularnie punktował, a największy rollercoaster kibice przeżyli w poprzednim sezonie. Najpierw klub dotarł do ćwierćfinału rozgrywek o Puchar Polski, notując tym samym największy sukces w historii. Bytowianie pokonali po drodze Błękitnych Stargard Szczeciński, Zagłębie Lubin i Śląsk Wrocław, ostatecznie odpadając ze zdobywcą trofeum, Arką Gdynia. Świetna dyspozycja w rozgrywkach pucharowych nie przełożyła się jednak na ligę, gdzie Bytovia do ostatniej kolejki musiała drżeć o utrzymanie i ostatecznie zmuszona była bronić swojego miejsca na zapleczu ekstraklasy w meczu barażowym z Radomiakiem. Tam jednak Czarne Wilki nie pozostawiły złudzeń zespołowi z Mazowsza i rozstrzygnęły dwumecz na swoją korzyść, kończąc go wynikiem 6:0.

 

 

W tegorocznych rozgrywkach I ligi zespół spisuje się poniżej oczekiwań, zajmując 13. pozycję w lidze. Znakomicie radzi sobie jednak w rozgrywkach o Puchar Polski. O ile wyeliminowanie ŁKS-u Łomża i Błękitnych Stargard Szczeciński nie było dla nikogo szokiem, o tyle prawdziwą sensację stanowiło wyrzucenie za burtę rozgrywek największych klubów północnej Polski - Lechii Gdańsk i Pogoni Szczecin. Bytovia najpierw 1:0 rozprawiła się z Biało Zielonymi, a później po rzutach karnych zwyciężyła Portowców, wyrównując swoje największe osiągnięcie - awans do ćwierćfinału krajowego pucharu.

 

 

Dziś bytowianie staną więc przed szansą napisania najpiękniejszej karty w historii swojego klubu. Spotkanie w całym mieście traktowane jest jako olbrzymie święto, a kibice zgodnie powtarzają, że bez względu na wynik, mecz z Legią Warszawa będzie wspominany jako legendarne starcie. Nie jest tajemnicą, że w Bytowie pojawiają się myśli o awansie do ekstraklasy. Dziś więc gospodarze będą mogli przekonać się jak radzą sobie z najwyższym krajowym futbolem.

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Oglądając I część meczu z Bruk betem dochodzę do wniosku ,że Sadiuku jest dobrym napastnikiem , pewnie lepszym niż Niezgoda, ale coś mu przeszkadza rozwinąć skrzydła. Podobnie ma Chukwu, ale ten gra ze skrzydłami całkowicie zwiniętymi i myślę , że już czas zakończyć Jego męczarnie w Legii. Bohaterem I polowy jest dla mnie Dąbrowski .Jego podanie do Sadiku na pierwszą bramkę- stadiony Świata. Nie pierwszy raz już tak podał.Jest chyba najlepszym obrońcą w Legii, o kilka długości świetlnych przed naszym przereklamowanym Kapitanem.I wyróżnił bym jeszcze Pasqato, to bardzo dobry piłkarz - podobnie jak Sadiku, tylko ta sama siła trzyma mu nierozwinięte skrzydła...reasumując - gramy GORZEJ niż w poprzednich 2 pierwszych połowach z Lechią i Wisłą.

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN