Legia Warszawa
vs Rangers F.C.
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-16 14:30:00
Newsletter

Historia jednej fotografii (1)

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka, Grafika Tomasz Grzybek
W pierwszym odcinku cyklu ''Historia jednej fotografii'' prezentujemy zdjęcie dzisiejszego jubilata Miro Radovicia. Serbski pomocnik Wojskowych w lipcu 2009 roku był bohaterem jednego z materiałów publikowanych w miesięczniku ''Nasza Legia''.

 

„Dajemy na okładkę Rado na koniu?" - za każdym razem, gdy tworzymy jakieś legijne wydawnictwo, to pytanie zadaje nasz redakcyjny grafik. Co prawda nigdy nie zdecydowaliśmy się na ten krok, ale dziś jest dobra okazja do tego, żeby je pokazać. "Rado" kończy właśnie 34 lata, więc pewnie ta wędrówka w czasie sprawi radość zarówno wam, jak i jemu. Przynajmniej mamy taką cichą nadzieję. Był lipiec 2009 roku, 25-letni wówczas piłkarz Legii wziął udział w zadaniu, które wyznaczyli mu dziennikarze NL - musiał nauczyć się jeździć konno.

 

Nie jest łatwo czymś zainteresować piłkarza, bowiem niemal całe jego życie kręci się wokół futbolu. „Rado” odmówił wówczas współpracy przy kilku ciekawych propozycjach, lecz w chwili, gdy najmniej się tego spodziewaliśmy, postanowił wziąć udział w kolejnym zaproponowanym zadaniu - nauce jazdy na koniu. Okazało się, że piłkarze wciąż nas czymś zaskakują. W letnie przedpołudnie wybraliśmy się więc do Ogniska TKKF „Hubert” na warszawskim Czerniakowie. W oczekiwaniu na swojego trenera legionista z zaciekawieniem przyglądał się zajęciom prowadzonym na znajdującym się nieopodal padoku. Wreszcie przyszedł czas na niego. Zanim dosiadł wierzchowca - 21-letnią wówczas piękną klacz wielkopolską o imieniu „Sana”, Radović musiał wykonać wszystkie czynności związane z przygotowaniem do jazdy. Było więc czesanie, siodłanie, zamontowanie ogłowia, a także czyszczenie konia.

 

„Można o niej śmiało powiedzieć 'babcia', gdyż w tej stajni pracuje już wiele lat. Świetnie nadaje się do nauki nowych osób, chociaż jak przystało na kobietę, miewa swoje humory” – śmiała się trenerka „Rado” Sara. Kiedy wszystko było już gotowe rozpoczęła się nauka jazdy kłusem. „Okazało się, że serbski pomocnik jest zdolnym uczniem, gdyż już po kilku minutach zaczął sobie świetnie dawać radę. Po kilkunastominutowej jeździe kłusem, koń przeszedł do stępu, by 'Rado' mógł się nauczyć skręcać w prawo i lewo bez użycia wodzy, lecz za pomocą ciężkiej pracy swoich łydek. Kiedy szło mu już naprawdę dobrze, trenerka postanowiła zwolnić konia legionisty z lonży i pozwolić wykonywać mu te same ćwiczenia samodzielnie” - mogliśmy przeczytać w NL. Cały egzamin „Bratko” zdał na piątkę z dużym plusem. „Wstawię ją teraz na myjnię. Przed zaparkowaniem w 'garażu' trzeba dokładnie wyczyścić i wytrzeć do sucha Sanę, tak, aby się błyszczała. Bardzo dużo nauczyłem się dzisiaj podczas zajęć, dzięki czemu wiem już na czym polega jazda konna. Jeździectwo to nie tylko sama jazda, ale także inne obowiązki, które należy wykonywać przy samym zwierzęciu” – podsumował Miro Radović.

 

NajLepszego „Rado”! Do zobaczenia za tydzień!


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN