Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-11-07 12:00:00
Newsletter

Historia jednej fotografii (18)

Autor: Kamil Majewski Fot. NAC/Archiwum Legii Źródło: Księga Stulecia Legii Warszawa
W roku 1935 warszawskiej Legii wiodło się nie najlepiej. W lidze Wojskowi przegrywali co drugi mecz, styl gry zawodników tej drużyny również pozostawiał wiele do życzenia. Swego rodzaju testem dojrzałości miały być spotkania z zagranicznymi rywalami.

 

Aby doszukać się przyczyn kryzysu stołecznego zespołu, należy cofnąć się o dwa lata. Postępujący spadek frekwencji na stadionach sprawił, iż przychody polskich klubów piłkarskich spadły średnio o 9%. Kłopoty finansowe sprawiały, że kluby zmuszone były pozbywać się kluczowych zawodników ze wszystkich sekcji, a w kasie zaczęło brakować pieniędzy na bieżącą działalność sportową oraz infrastrukturalną. Kontrola Dowództwa Okręgu Korpusu wykazała, iż Legia, przy dochodach rzędu 25 tysięcy złotych, nie jest w stanie pokryć zobowiązań wobec właścicieli dzierżawionych przez klub terenów, ostatecznie skutkująca wypowiedzeniem umowy. Szczęśliwie jednak w tym samym okresie obiektem zainteresował się Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego, dzięki czemu dzierżawę udało się przenieść na tę instytucję, zachowując tym samym prawo do użytkowania w dalszym ciągu dotychczasowych terenów.

 

Szukające oszczędności wojsko również decydowało się na reorganizację struktur sportowych. Głównym zarzutem armii był fakt, że jej żołnierze często zdobywali sukcesy dla klubów cywilnych, zaniedbując przy tym WKS-y. Co prawda pod naciskiem środowiska sportowego dopuszczono ostatecznie aktywność żołnierzy w klubach cywilnych, decyzję o ewentualnych zakazach zostawiono jednak dowódcom lokalnych okręgów wojskowych. „Poszczególne D.O.K. mają zawsze prawo, niezależnie od miejscowych stosunków, wydać zakaz dla wojskowych, jeżeli uważają to za konieczne. Kluby pułkowe nie będą mogły należeć do żadnych związków cywilnych. Władze wojskowe dążą jednak do zniesienia podobnych klubów jako samodzielnych jednostek sportowych. Wojskowi w czynnej służbie będą mogli uprawiać sporty w klubach cywilnych” – pisała „Polska Zbrojna”. Legii zarzucano, iż szkoli zbyt mało sportowców będących w szeregach armii, a także bycie organizacją nastawioną na bicie rekordów i zdobywanie medali.

 

Na domiar złego między zawodnikami warszawskiego klubu doszło do kłótni oraz rękoczynów, skutkiem czego było zawieszenie zainteresowanych: Schallera, Nawrota, Cebulaka oraz Ziemiana. Drużyna w geście solidarności ogłosiła strajk. Władze klubu pozostały nieugięte i zapowiedziały, że do końca sezonu barwy Legii reprezentować będą młodzieżowcy. Taka sytuacja odbiła się wyraźnie na wynikach drużyny – w grupie mistrzowskiej sezonu 1933 zajęła ostatnie miejsce, z zaledwie czterema punktami na koncie. W kolejnej ligowej kampanii Wojskowi osiągnęli wynik lepszy, niż wyglądała ich gra, kończąc sezon na 5. miejscu. Warto dodać, iż sezon 1934 był pierwszym w nowej formie, bez podziału ligi na grupę mistrzowską i spadkową. Nie miało to jednak wyraźnego wpływu na poprawę sytuacji finansowej oraz kadrowej. 

 

Polityka „silnej ręki” zarządu dodatkowo utrudniała funkcjonowanie klubu. „Legii zabrakło działaczy o szerszych horyzontach, czego dowodem są „wojny” ze Związkiem Dziennikarzy Sportowych i Warszawskim OZPN na tle niehonorowania ich legitymacji jako wolnych kart wstępu na zawody” – stwierdził Stanisław Mielech. Kary od związku nie były jedynymi nakładanymi na zawodników, tych bowiem karał również sam klub. Sezon w wykonaniu stołecznych piłkarzy rozpoczął się co prawda obiecująco, od wygrania prestiżowego starcia z krakowską Wisłą, później jednak było tylko gorzej, a duży wpływ na słabą postawę drużyny miały kwestie pozasportowe. Łącznie zawodnicy Legii zawieszeni byli przez 17 miesięcy!

 

W tym zupełnie nieudanym roku legioniści dwukrotnie mierzyli się z zagranicznymi rywalami. Spotkania z zespołami spoza granic Polski miały być dla Legii testem dojrzałości, a także sprawdzeniem, jak prezentują się na tle europejskich marek. Międzynarodowe spotkania towarzyskie w tamtych czasach były rzadkością, dlatego wśród zawodników dało się wyczuć podwójną mobilizację. Pierwszym z dwóch takich starć był mecz z Wiener Sport-Club. 22 kwietnia na stadionie przy ul. Łazienkowskiej Wojskowi ulegli 2:4, wystąpili jednak w rezerwowym składzie.

 

Ważniejszy był drugi sparing – 17 lipca z Wacker Wiedeń. Utytułowana austriacka drużyna miała łatwo poradzić sobie z polskim zespołem ale, ku zaskoczeniu wszystkich obserwatorów, przegrała 1:2. „Legia wygrała, to prawda, ale w słuszność tego zwycięstwa nie wierzyli bodaj najzagorzalsi jej zawodnicy. Wojskowi wygrali, bo rutynie, technice i taktyce wiedeńczyków przeciwstawiali atuty nieznane na ogół profesjonałom: żelazną wolę zwycięstwa, serce w walce i doprowadzoną niemal do granic możliwości ambicję” – skomentował spotkanie „Przegląd Sportowy”. W obecności blisko 3000 widzów legioniści zaprezentowali prawdziwy koncert. Prowadzenie gospodarzom dał w 44. minucie Józef Nawrot. Stan meczu wyrównał w 67. minucie Franz Hanreiter, ostatnie słowo należało jednak do Legii, a konkretnie do Nawrota, który na dwie minuty przed końcem spotkania po raz drugi pokonał bramkarza wiedeńskiej drużyny, Stefana Ploca. Prezentowane przez nas zdjęcie pochodzi właśnie z tego spotkania.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN