Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-02-14 18:30:00
Newsletter

Historia jednej fotografii (23)

Autor: Janusz Partyka Fot. Archiwum NAC Źródło: Księga Stulecia Legii Warszawa, Archiwum PS
Mecz Cracovia – Legia z 18 maja 1930 roku, rozegrany w Krakowie, cieszył się ogromnym zainteresowaniem publiczności. Ówczesny kandydat na mistrza Cracovia przegrała z cichym pretendentem, który notował wtedy rekordową serię meczów bez porażki, Legią 2:3.

 

Dobre przygotowanie do sezonu oraz ustabilizowana forma w roku 1930 sprawiły, że Legia podtrzymywała rozpoczętą w czerwcu rok wcześniej serię ligowych meczów bez porażki. Ostatecznie stołecznym graczom udało się zachować status niepokonanych w lidze przez ponad rok - w 23 meczach z rzędu. Została wówczas ustanowiona jedna z najdłuższych serii w historii sekcji piłkarskiej klubu, pobita dopiero w latach 2002–03. Jednym ze spotkań, które się w tę serię wpisały, była potyczka z Cracovią z maja 1930 roku.

 

„Doskonała postawa wojskowych spowodowała, że spotkanie prowadzącej w ligowej tabeli Cracovii oraz Legii – pogromcy mistrza Polski – przyciągnęło 18 maja na stadion Pasów komplet publiczności w postaci 10 tys. widzów. Spotkało ich spore rozczarowanie, gdyż 3:2 zwyciężył zespół ze stolicy, który w tym czasie osiągnął optymalną formę. Niektórzy komentatorzy prasowi rozpieszczeni wynikami poprzednich sezonów narzekali jeszcze na słabą bramkostrzelność takich graczy jak Łańko, ale dało się wyczuć w surowości tych ocen pewną przesadę. Środkowy napastnik Legii w końcu i tak był jednym z najlepszych strzelców drużyny. Trafiał do siatki prawie w każdym meczu. Pozostałych legionistów w tym czasie 'Przegląd Wieczorny' (23.05.1930) charakteryzował następująco: Jego sąsiadami są najczęściej w ataku dwaj dawni koledzy Cracovii – Nawrot i Ciszewski, nowy nabytek Joszke oraz młody Przeździecki. Rajdek i Wypijewski stanowią parę lotnych skrzydeł. Jeżeli atak czasami zawodzi, obrona Legii jest zawsze murowana i potrafi na swych barkach wytrzymać cały ciężar meczu. Dość zresztą spojrzeć na Martynę i Ziemiana, żeby domyślić się, że na tych filarach bezpieczeństwo własnej bramki może spokojnie spoczywać. Jest to najlepsza nie tylko w Warszawie para obrońców. (...) Skwarczyński stanowi doskonałe uzupełnienie swych obrońców to też Legja bardzo rzadko przegrywa w większym stosunku bramek. Pomoc nie wybija się ponad poziom zespołu. Najlepszym obecnie jest Nowakowski” - czytamy w „Księdze Stulecia Legii Warszawa”.

 

„Zainteresowanie tem spotkaniem ze względu na czołowe miejsce Cracovii w Lidze, dobrą formę drużyny stołecznej i dreszczyk emocji, jaki zawsze wywoływała gra jej trójki środkowej, oraz obrońców, uwidoczniło się w rekordowej liczbie (około 10 000) publiczności zgromadzonej na boisku. Drużyna stołeczna nietylko że zdobyła pełny sukces swoją piękną grą, swojemi cyzelowanemi podaniami w formie aplauzu ze strony wdzów, ale wywiozła dwa cenne punkty, które przy większej dozie spokoju i opanowania nerwów białoczerwonych nie byłyby do zdobycia. (...) Ogólny podziw wywoływała piękna acz niezawsze skuteczna gra ataku Legji, przedewszystkiem trójki środkowej. Łańko i Ciszewski przewyższali resztę współgrających, większą ruchliwością, a ostatnie zagranie Łańki i zdobycie bramki należało do najładniejszych pociągnięć dnia. Ciszewski zbyt dużo zagrywał Cicheckim, który nie jest jeszcze w formie i w stosunku do reszty ataku grał najsłabiej, a Nawrot oddał zaledwie dwa strzały na bramkę gospodarzy, co jaskrawo świadczy o małej inicjatywie strzałowej tego gracza. Przeździecki zadowolił acz nie zastąpił biegiem i taktyką Wypijewskiego. Atak Legji w polu doskonały, zatrzymywał się na linji pola karnego. Wadą, której się jeszcze wojskowi nie wyzbyli, jest hiperkombinacja. Przebojów żadnych nie można im przypisać, doskonała technika i zmęczenie przeciwnika zastąpiły brak ruchliwości po pauzie. (...) Tego, w czem celowała Legja, brakło drużynie białoczerwonych. Kałuża okazuje się dotychczas nie do zastąpienia. Brak zgrania w ataku i brak myślowych akcyj nie mogła zastąpić szybkość Rusinka, ani technika Kossoka, Sperlinga, czy Malczyka. (...) Po pauzie - gra ostra obfituje w większą ilość skutecznych akcji i przynosi w drugiej minucie drugi punkt Legji: samobójczą bramkę Zastawniaka, plasującego piłkę odebraną Ciszewskiemu w róg bramki. To niefortunne podanie przez Zastawniaka Otfinowskiemu - peszy mocno drużynę Cracovii, która zaczyna grać nerwowo i dość chaotycznie. Przewaga Legji przerywana bywa groźnemi atakami gospodarzy. Rzut karny za pchnięcie Sperlinga przez Martynę na polu karnem - zamienia Kozok w I bramkę. Martyna egzekwuje w 18 min. - karnego za rękę Mysiaka. Strzał wspaniale paruje Otfinowski.(...) 29 minuta przynosi wyrównanie: Malczyk dostaje piłkę od Kossoka i walcząc z Ziemianem strzela obok wylatującego Skwarczyńskiego. W 38-ei minucie śliczną centrę Cicheckiego łapie Łańko i strzela zwycięską bramkę dnia, ustalając wynik 3:2. Sędzia p. Gulicz” - pisał z kolei „Przegląd Sportowy” z dnia 21 maja 1930 roku.

 

Na zdjęciu piłkarze Legii przed meczem z Cracovią w 1930 roku. Stoją od lewej: Akimow, NN, Cebulak, Ciszewski, Łańko, Nawrot, Ziemian, H. Przeździecki, Cichecki, Martyna, W. Przeździecki, Skwarczyński, Schaller.

 

18 maja 1930 r. Kraków, 6. kolejka I ligi

 

Cracovia - Legia 2:3 (0:1)

Bramki: Kossok (60, k), Malczyk (74) - H. Przeździecki (32), Zastawniak (58, sam.), Łańko (83)

 

CRACOVIA: Otfinowski - Lasota, Zastawniak - Ptak, Chruściński, Mysiak - Rusin, Malczyk, Mitusiński, Kossok, Sperling

LEGIA: Skwarczyński - Martyna, Ziemian - Schaller, Cebulak, W. Przeździecki - H. Przeździecki, Nawrot, Łańko, Ciszewski, Cichecki

 

Sędzia: Edward Gulicz (Lwów)

Widzów: 10000


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN