Legia Warszawa
vs KuPS Kuopio
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-09-30 19:16:00
Newsletter

Jacek Magiera: Najważniejsza jest drużyna (wywiad)

Autor: Łukasz Kowalski Fot. Mateusz Kostrzewa
- Razem możemy osiągnąć więcej. To jedyna droga do sukcesu - mówi w rozmowie z Legia.com nowy trener Wojskowych.

Trenerze, pozwoli pan, że zacznę od... mitologii. W ramach piątej ze swych 12 prac Herakles miał oczyścić stajnię Augiasza. Dziś to niewdzięczne zadanie ma przełożenie idiomatyczne, no i wielu komentatorów przed objęciem przez pana funkcji pierwszego trenera Legii mówiło, że przede wszystkim należy poukładać wszystko w jej szatni.

 

Jacek Magiera: - No i uporządkujemy w niej wszystko. Wiem, że to podstawa. Wchodząc przed pierwszym treningiem do szatni Legii spotkałem ludzi ambitnych, którzy chcą pracować, uczyć się. Ale też takich, którzy chcą być ze sobą i razem osiągać sukcesy.

 

Wiem, że wydarzyć się mogą różne sytuacje, bo przecież każdy chce grać, każdy chce być tą osobą, od której zaczyna się ustalanie składu. Każdy piłkarz Legii ma takie ambicje. To dobrze, natomiast ja zawsze będę się kierował zasadą, którą mam wpojoną od lat: wszystko musi się odbywać w kolejności „Klub, Drużyna, Indywidualność”. Nigdy nie będzie tak, że jednostka będzie najważniejsza. Najważniejsza będzie drużyna.

 

Na odprawie przed meczem ze Sportingiem powiedziałem chłopakom, że mają być drużyną, bo razem możemy osiągnąć więcej. To może slogan, ale tak naprawdę to jedyna droga do sukcesu, droga, by w trudnym momencie zrobić krok do przodu. Na boisku zawsze będziemy robić dwa kroki do przodu - taka ma być mentalność moich zawodników. W myśl zasad: nie gram - podciągam rękawy i ciężko pracuję; gram - po meczu nie zadowalam się tym, co było, tylko dalej walczę o miejsce w składzie. 

 

 

A co według pana jest ważniejsze: praca czy nauka?

 

- Stawiam je na równi, bo tylko w taki sposób możemy się rozwijać. Jeżeli będziesz się uczył, ale nie dołożysz do tego ciężkiej pracy, pasji, nie osiągniesz wiele. Z kolei gdy ktoś pracowity będzie robił coś, nie ucząc się tego wcześniej, to też nie skończy się to dobrze. I od tego zaczniemy, by każdy z nas miał przyporządkowaną sobie rolę, numer na boisku, i by w ramach tego odpowiadał za swoje zadania. Najpierw wykonuję zadania dla drużyny, potem myślę o sobie. Tak właśnie buduje się zespoły - innej drogi nie ma.

 

Spędził pan na boisku wiele lat - czy piłkarz kiedykolwiek przestaje się uczyć?

 

- Jeżeli przestanie się uczyć, automatycznie przestanie się rozwijać. Każdy trener wnosi do zespołu coś nowego, przychodzi z własnymi pomysłami, rozwiązaniami. Natomiast zawodnik przez całą karierę ma szansę uczyć się od swoich kolejnych szkoleniowców. Jeden trener stawia na przygotowanie motoryczne - to dla zawodnika szansa, by poznać dobrze swój organizm. Z kolei trener stawiający mocno na taktykę, daje możliwość poznania tego elementu rzemiosła.

 

Zawodnik musi być inteligentny na boisku i poza nim - musi czerpać jak najwięcej od każdego z trenerów, z którymi przyjdzie mu pracować. Piłkarz musi pamiętać o tym, że zawodnikiem nie jest się tylko przez trzy godziny w dniu meczu bądź treningu, trzeba być nim cały czas. To, jak odpoczywa, w jaki sposób się odżywia, jak wiele czasu poświęca na rozwój swoich umiejętności sportowych - te wszystkie detale decydują później o tym, czy zawodnik zagra w ekstraklasie, w europejskich pucharach, czy też będzie biegał po boiskach niższych lig.

 

 

Z różnych przyczyn Legia jest w tej chwili w - nie ukrywajmy - ciężkiej sytuacji. Czy obserwując to wszystko jakiś czas temu z dystansu przemknęło panu przez myśl, że ta sytuacja naszego Klubu może za moment dotyczyć pana bezpośrednio?

 

- To, że będzie mnie to dotyczyło, że Legia znów zajmie w moim miejscu tak ważną rolę zawodową, to wiedziałem. Nie będę ukrywał, że był taki plan, że wrócę na Łazienkowską. Całe moje życie od momentu odejścia z drugiej drużyny było zaplanowane. Rok przerwy chciałem poświęcić na rozwój, na wyjazdy zagraniczne, by obserwować z bliska wielki futbol, trenerów, zachowania w szatniach, na ławkach rezerwowych. Komentowałem mecze jako ekspert, zbierałem doświadczenie. I przez cały ten czas wiedziałem, że tu wrócę. Ale chyba nikt nie sądził, że to nastąpi tak szybko.

Teraz jednak nie ma czasu, by się nad tym zastanawiać. Przeszłość zostawiam, liczy się to, co przede mną.

 

Nie miał pan żadnego momentu zawahania? Objęcie Legii to w polskiej piłce wielki splendor, ale też chyba najbardziej w niej eksponowane stanowisko...

 

- Dużo o tym myślałem, bo ta propozycja rzeczywiście pojawiła się z dnia na dzień. Byłem z Zagłębiem w bardzo dobrym momencie naszej pracy, na fali wznoszącej. Po spotkaniu z prezesem Leśnodorskim podjąłem jednak decyzję i jestem tu.

 

 

20 lat temu grając na Łazienkowskiej w barwach Rakowa Częstochowa zdobył pan gola, a w przerwie tamtego spotkania kierownik drużyny Wojskowych Ireneusz Zawadzki zapytał, czy chce pan grać w Warszawie...

 

- Był wrzesień 1996 roku. W 31. minucie meczu pokonałem Grześka Szamotulskiego i było 1:0 dla Rakowa. Dla równowagi, w 60. minucie miałem sytuację, by strzelić drugą bramkę, ale wybiłem piłkę prawie na Torwar... Ostatecznie przegraliśmy 1:2, tracąc gola w samej końcówce spotkania, ale w przerwie meczu rzeczywiście podszedł do mnie kierownik drużyny i zapytał, czy chcę grać w Legii. Miałem sekundę na odpowiedź. Oczywiście powiedziałem tak, ale dopiero w drodze powrotnej do Częstochowy zacząłem się zastanawiać, co tak naprawdę się wydarzyło, co teraz będzie...

 

Mam też jeszcze jedno wspomnienie z tamtego okresu, choć nieco późniejsze, bo byłem już piłkarzem Legii. W telewizji wywiad ze mną przeprowadzał redaktor Zydorowicz, a na ekranie przy mojej twarzy pojawił się podpis: „Jacek Magiera, trener Legii”. Ktoś już wtedy, 20 lat temu przewidział...

 

Nic nie dzieje się przez przypadek. Pan przecież już wtedy myślał o zostaniu trenerem...

 

- W wieku 16 lat, kiedy zdobyłem tytuł Mistrza Europy z reprezentacją Polski trenera Zamilskiego, podczas treningów prowadziłem momentami zajęcia z kolegami. Zawsze byłem kapitanem, albo wicekapitanem drużyny, więc w ramach swoich obowiązków przeprowadzałem takie ćwiczenia. Miałem 17 lat i odpowiadałem za rozgrzewki z pierwszym zespołem Rakowa, mając obok siebie starszych piłkarzy, którzy pomimo tego słuchali mnie i wykonywali ćwiczenia. To były inne czasy, nie tak jak teraz, kiedy trenerzy rozpisują rozgrzewkę co do minuty - wtedy zawodnik musiał wziąć drużynę i wymyślać te wszystkie elementy.

 

Pierwsze papiery instruktorskie zrobiłem w wieku 17 lat. Zacząłem już wtedy, bo zawsze wiedziałem, że w przyszłości będę trenerem. Tak naprawdę podporządkowałem temu wszystko. Nawet to, że skończyłem karierę w wieku 30 lat. Dziś mam lat 40 i jestem trenerem z dziesięcioletnim doświadczeniem w zawodzie. Niektórzy w tym wieku jeszcze grają, a ja tak jak to zaplanowałem - jestem szkoleniowcem.

 

 

Pańska kariera piłkarska, a potem trenerska, przypadła na bardzo ciekawy dla polskiego futbolu okres zmian. Wielki piłkarski świat wciąż jest przed nami, ale staramy się go gonić: nowe stadiony, profesjonalne wymogi struktur klubów, coraz bardziej profesjonalne podejście zawodników. Czy kiedyś dogonimy?

 

- Z polską piłką jest coraz lepiej. To widać po reprezentacji, po zawodnikach, którzy w niej występują, na co dzień grając w topowych europejskich klubach. Roma, PSG, Bayern, Monaco, Napoli, Borussia Dortmund, Wolfsburg - to firmy, które wiele znaczą w światowym futbolu. Kiedyś tak nie było. Można się z tego cieszyć.

 

Ważne jest to, że coraz większa jest świadomość zawodników. W grudniu zorganizowałem konferencję dla młodych piłkarzy, traktującą właśnie o tym świadomym podejściu do profesjonalnego sportu. Przyszło ich ponad 200 - to było dla mnie wielkie wydarzenie. A zwłaszcza to, że potem wielu z nich pisało do mnie, dziękując za wskazówki, za to, że dowiedzieli się rzeczy, które pomogą im w lepszym podejściu do piłki, do treningu.

 

Budująca jest ta moda, którą wprowadziła Ania Lewandowska - kontrolowane diety, których stosowanie pozwala na uzyskiwanie maksymalnej wydolności. To weszło do masowej świadomości. W Zagłębiu Sosnowiec miałem do czynienia z młodymi zawodnikami, którzy przygotowywali sobie specjalne posiłki, a także mocno angażowali się w to wszystko, co działo się poza głównym treningiem. Przychodzili do klubu godzinę przed, wprowadzali do swojego rytmu dodatkowe ćwiczenia, potem zostawali na odnowę. Ich dzień pracy wydłużał się z dwóch godzin do czterech, wszystko po to, by mieć jak najlepsze wyniki indywidualne. To jest właśnie ta świadomość, ten wielki krok do profesjonalizmu. Cieszy mnie to, bo do piłki nożnej trzeba podchodzić z głową - to jedyna droga. 

 

Czyli ta pogoń za wielkim futbolem może mieć szczęśliwe zakończenie?

 

- Patrzę na Legię. Wciąż wszystko budujemy. Dopiero teraz, po 21 latach do Klubu wróciła Liga Mistrzów UEFA. Regularna gra w Lidze Europy dała doświadczenie, pomogła w odpowiednim ułożeniu wszystkich elementów. Wiadomo, że w tych topowych klubach są o wiele większe budżety, one z pewnością utrudniają tę pogoń. Ale pracujemy nad każdym z elementów.

 

Ważne jest wyszkolenie. Przypomnijmy sobie spotkanie ze Sportingiem. Tę szybkość w operowaniu piłką, te automatyzmy w grze. To wpajane jest od najmłodszych lat. Pomiędzy ósmym a 12. rokiem życia jest taki złoty dla dalszego rozwoju piłkarza wiek, tu trzeba wykonać ciężką pracę, właśnie w tym przedziale zatrudniać jak najlepszych fachowców. Podstawy są niezwykle istotne, bo gdy dołącza się do drużyny seniorów bez pewnej wyrobionej rutyny, jest już za późno. 

 

Rzeczy do zrobienia jest wiele...

 

- Tak, ale uważam, że jesteśmy w Polsce w dobrej sytuacji - stadiony, bazy, środki, organizacja. Gdy przychodziłem do Legii za czasów trenera Stachurskiego, nie mieliśmy na przykład trenera od przygotowania fizycznego. Teraz jest inaczej, sztaby zaczęły się rozwijać. Są dietetycy, fizjoterapeuci, trenerzy bramkarzy, wyspecjalizowani lekarze. Wszystko idzie do przodu.

 

 

Dla kibiców Legii równie ważne jak plany rozwoju są też jednak wydarzenia bieżące. Jaka będzie pańska Legia, jak będzie grała w najbliższych tygodniach?

 

- To są dobrzy zawodnicy. Teraz z indywidualności musimy zrobić zespół. Taki, w którym jeden za drugiego na boisku odda życie. Mam swoje cele - zapisałem je sobie, ale nie chcę ich zdradzać. Są na tej kartce plany mocno wybiegające w przyszłość, ale też takie, które trzeba zrealizować od razu. 

 

Chcę, żeby moja drużyna grała tak, by to przeciwnik się do niej dostosowywał. To jest Legia Warszawa i tak ma być. Oczywiście będziemy mieli wiedzę na temat przeciwnika, będziemy ją wykorzystywali, ale to my musimy grać w piłkę - taką filozofię chcę wpoić moim zawodnikom.

 

W tym momencie najważniejszy jest mecz z Lechią Gdańsk. Potem musimy dobrze przygotować drużynę do kolejnych spotkań - z Pogonią, Realem, Lechem.

 

Czuje pan jakiś dreszcz, słysząc hasło „Real Madryt”?

 

- Nie. Tak samo nie czułem dreszczy przed meczem ze Sportingiem, choć przecież mój debiut w Legii przypadł na spotkanie z wybitnym przeciwnikiem. Życie jest takie, że dwa miesiące temu wracałem z Zagłębiem autokarem z Chojnic do Sosnowca - nie przyszło mi wtedy do głowy, że niebawem poprowadzę Legię przeciwko Realowi. To pokazuje, że trzeba być na wszystko gotowym. Jest takie powiedzenie, że nie masz wpływu na to, czy dostaniesz szansę, ale masz wpływ na to, czy tę szansę wykorzystasz. Jestem gotowy.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

LOLEK
2016-10-01 07:40:24
Panie Trenerze przeczytałem ten wywiad pełen nadziei na lepsze jutro. Wierzymy w "Magika". Powodzenia. Tylko LEGIA WARSZAWA.!!!!!!!!!!!!
SZUMI
SZUMI
Szeregowiec
2016-10-01 11:16:08
Ja po obejrzeniu meczu w Lizbonie i zapoznaniu się z kilkoma wywiadami z panem Jackiem Magięrą śmiem twierdzić ,że już widzę że będzie lepiej. Nowy trener wydaję się być odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu i aby wszystkie jego założenia i plany się powiodły.Pozdrawiam i życzę sukcesów z Legią!

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN