Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2015-12-24 10:30:00
Newsletter

Jakub Arak: Legia nauczyła mnie cierpliwości i pokory

Autor: Szymon Bartnicki Fot. Jacek Prondzynski, archiwum legia.com
- Gdy byłem w Akademii niektórym moim kolegom brakowało cierpliwości. Wszystko chcieli na już. Czasem wystarczyło, by trener raz ich pominął i się obrażali. Zagrałeś dobry mecz? Zachowaj spokój, przepracuj kolejny tydzień i zobaczymy, co będzie dalej. Pokora i cierpliwość to najważniejsze rzeczy, których się nauczyłem w Legii – mówi wychowanek Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa, Jakub Arak. Urodzony w Warszawie napastnik trafił do APLW w 2005 roku, obecnie przebywa na wypożyczeniu w pierwszoligowym Zagłębiu Sosnowiec.

- Piłka nożna od zawsze była w moim życiu. Gdy byłem mały jeździłem na mecze taty. Śmialiśmy się, bo wszystkie statystyki jego drużyny znałem lepiej niż on i cała reszta zespołu. To tata pokazał mi Legię. Podczas mojej pierwszej wizyty przy Łazienkowskiej graliśmy z Groclinem. „Żyleta” rozciągała się wówczas wzdłuż linii bocznej, dlatego doping sprawiał ogromne wrażenie. Niestety, przegraliśmy 0:2, ale jak się potem okazało były to złe dobrego początki, ponieważ sezon 2005/06 zakończyliśmy z mistrzostwem Polski - wspomina Jakub Arak. -  Kibicowanie wszczepili we mnie także starsi koledzy - Konrad i Adrian Budzińscy, którzy wyciągali mnie na podwórko i pracowali nade mną. Obaj widzieli we mnie talent i chcieli żebym grał w piłkę. 

 

 

- Nie miałem blisko na Legię, ale odkąd skończyłem 10 lat rodzice potrafili tak zorganizować swoją pracę, że jeździli ze mną na wszystkie treningi, mimo że każdy wyjazd zajmował im łącznie sześć godzin. Mama i tata całe życie podporządkowali temu, bym grał w piłkę. Byli na wszystkich moich meczach, także tych najbardziej odległych we Danii, czy w Holandii. Oboje nigdy nie wywierali niepotrzebnej presji. Tata po dobrych meczach lubił wkładać mi lód pod czapkę żartując z nieudanych zagrań. Nie dość, że zaraził mnie piłką to zawsze mnie wspierał i za to jestem mu wdzięczny.

 

- W Victorii Głosków, gdzie rozpoczęła się moja piłkarska przygoda, grałem i trenowałem z zawodnikami z rocznika 1993. Dwa lata różnicy w tak młodym wieku to dużo, dlatego by sobie radzić musiałem być od nich sprytniejszy. W Legii zacząłem trenować z rówieśnikami. Poziom był bardzo duży, ale dzięki wcześniejszej grze ze starszymi było mi łatwiej. 

 


- Na pierwszy turniej pojechałem do Radomia, gdzie pierwszy raz grałem przeciwko Mateuszowi Zawalowi, który wówczas był zawodnikiem Juventy Starachowice. W finale pokonaliśmy jego zespół 7:2. W fazie grupowej także się spotkaliśmy i wygraliśmy 1:0, choć nie obyło się bez kontrowersji. Prowadziliśmy, a zawodnik Juventy nie wykorzystał rzutu karnego. Do dzisiaj jestem przekonany, że to właśnie Mateusz go zmarnował, ale on konsekwentnie się wypiera (śmiech). W samej końcówce Juventa zdołała wyrównać, ale sędzia nie uznał wówczas prawidłowo zdobytej bramki. Rocznik 1995 w tym czasie notował dwuletnią passę zwycięstw. Wygrywaliśmy mecze ligowe, turniejowe. W ten sposób szybko nauczyłem się, że w Legii zawsze gra się o zwycięstwo.

 


- W Legii niemal zawsze dobrze mi się wiodło. Bywaly mecze, gdy strzelałem po 4-5 goli. Trudny okres zaczalem przechodzić w okresie gimnazjalnym. Szybko podrosłem kilkanaście centymetrów i regularnie dopadały mnie drobne kontuzje, jednak udało mi się ten okres przezwyciężyć. Schody zaczęły się dopiero w juniorach starszych. Każdy z nas walczył o miejsce w zespole Młodej Ekstraklasy, a ja jestem typem zawodnika, który bardzo się złości jak nie gra. Nie wiem czy jest ktoś, kto tak bardzo przeżywa to, że siedzi na ławce jak ja. Oczywiście nigdy nie okazuję tego trenerom, dopiero gdy wchodzę na boisko swoją grą staram się pokazać, że się mylili.

 

- Pamiętam, że cały okres przygotowawczy przepracowałem z drużyną z Młodej Ekstraklasy, a na koniec graliśmy sparing z Mazurem Karczem. Wszedłem po przerwie przy stanie 0:0, strzeliłem hat-tricka i wygraliśmy 4:0. Miałem nadzieję, że pozostanę w zespole, ale trener Dariusz Banasik wziął mnie na rozmowę i powiedział, że będę musiał grać w juniorach. To był dla mnie trudny moment, ale uważam, że tamten kopniak był mi bardzo potrzebny, ponieważ później zrobiłem dotychczas chyba największy progres. Trzy tygodnie później graliśmy w juniorach mecz Polonią Warszawa. Trener Banasik półżartem półserio powiedział, że jak znów zaliczę hat-tricka to wystawi mnie w następnym spotkaniu Młodej Ekstraklasy z Zagłębiem Lubin. Przyjąłem wyzwanie, chyba trochę szokując trenera pewnością siebie. Wygraliśmy 5:1, a mi udało mi się ustrzelić hat-tricka. Trener dotrzymał słowa, a mecz z Zagłębiem zacząłem na ławce. Wszedłem przy stanie 1:1, zdobyłem dwie bramki i ostatecznie wygraliśmy 4:1. Później, w środku tygodnia był mecz z Ruchem Chorzów. Do przerwy było 0:0, wszedłem po zmianie stron, strzeliłem gola, zaliczyłem asystę i wygraliśmy 2:0. Pierwsza drużyna zdobyła wówczas mistrzostwo i Puchar Polski. Młoda Legia także wywalczyła mistrzostwo, najlepsi w Polsce okazali się także juniorzy starsi, którzy wygrali turniej w Grudziądzu. To był jeden z najlepszych sezonów w historii klubu. 

 


Mimo, że Kuba zakończył już przygodę z Akademią wciąż pracuje nad własnym rozwojem. - Dzień po każdym meczu otrzymuję nagranie i analizuję swój występ. Patrzę na to jak się poruszam i jakie błędy popełniam. Nie ukrywam, że w przyszłości chcę pracować jako trener. Często jak opuszczam boisko lub nie gram to i tak oglądam mecz, aby wyciągać wnioski na przyszłość. Gdybym miał wybrać jednego trenera, u którego miałbym odbyć staż to byłby to trener Krzysztof Dębek. Od strony taktycznej, od strony swojego warsztatu jest naprawdę mocny. Jak będę zaczynam swoją przygodę trenerską to na pewno będę chciał się z nim skontaktować, by udzielił mi kilka cennych wskazówek. 

 


Arak trafił do Akademii w 2005 roku, przeszedł przez wszystkie jej szczeble i obecnie przebywa na wypożyczeniu w pierwszoligowym Zagłębiu Sosnowiec. Co z okazji nadchodzących świat życzy Kuba młodym adeptom APLW? - Cierpliwości i wytrwałości. Gdy byłem w Akademii niektórym moim kolegom brakowało właśnie cierpliwości. Wszystko chcieli już. Czasem wystarczyło, by trener raz ich pominął i się obrażali. „Dlaczego nie gram?”, „dlaczego to on gra?”... Potrzebna też jest pokora. Czasem ktoś po jednym dobrym występie chciał iść do „jedynki”. Zagrałeś dobry mecz? Zachowaj spokój, przepracuj kolejny tydzień i zobaczymy co będzie dalej. Pokora i cierpliwość to najważniejsze rzeczy, których się nauczyłem w Legii. 




    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Czy ten artykuł jest zapowiedzią powroty Jakuba na Ł3 w zimowej przerwie ?

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN