Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-12-26 12:00:00
Newsletter

Jarosław Niezgoda: Czuję się jednym z liderów Legii

Autor: Jakub Mieżejewski Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka
- Przychodząc do Legii oczekiwałem tego, że będę regularnie grać i stanę się ważnym zawodnikiem w zespole, więc nie odczuwam, żeby to wszystko działo się za szybko - mówi Jarosław Niezgoda, kluczowy zawodnik Wojskowych w tym sezonie.

Zapraszamy na rozmowę o tym, dlaczego podstawowy napastnik Legii musi strzelić 12 goli w sezonie, by dożyć następnego roku, o „sodówce” i… czy w Wólce Kolczyńskiej panuje „Niezgodomania”.

 

Legia.com: Jaki to był dla Ciebie rok?

 

Jarosław Niezgoda: Początek roku nie był zbyt dobry w moim wykonaniu, bo najpierw zaliczyłem spadek z Ruchem Chorzów, potem nieudane młodzieżowe mistrzostwa Europy w Polsce. Samo wypożyczenie dało mi jednak wiele. Przede wszystkim pozwoliło mi mieć styczność z ekstraklasą, a także utwierdziło w przekonaniu, że mogę dać sobie w niej radę, także po powrocie do Legii. Po przyjściu do klubu wydawało się, że wszystko wróci na dobry tor, ale w sierpniu doznałem kontuzji, przez co wypadłem ze składu na kilka tygodni. Dopiero po meczu z Wisłą Płock wszystko zaczęło układać się po mojej myśli, więc oceniam ten rok połowicznie udanie.

 

W ciągu dwóch lat zaliczyłeś przeskok z II-ligowej Wisły Puławy do regularnej gry w Legii. Może od tego odbić „sodówka”. 

 

Nie wiem, pewnie może się od tego zawrócić w głowie. Znalazłoby się wiele przykładów to potwierdzających, ale nie uważam, by stało się tak ze mną. Moje zachowania na boisku ani poza nim nie świadczą, że odbiła mi „sodówka”. Przychodząc do Legii oczekiwałem tego, że będę regularnie grać i stanę się ważnym zawodnikiem w zespole, więc nie odczuwam, żeby to wszystko działo się za szybko. 

 

 

 

Zdobyłeś w tej rundzie siedem bramek, w najtrudniejszym momencie Twoje gole dały drużynie 10 punktów. Chcąc nie chcąc stałeś się jednym z liderów Legii.

 

Przy zwycięstwie 1:0 zdobywca kluczowej bramki uznawany jest za bohatera, ale nie do końca tak jest. W takich meczach cały zespół musi pracować na to, by nie stracić bramki, tak więc różne inne czynniki się na to składają. Czuję się jednym z liderów zespołu, czuję zaufanie od trenera i to, że regularnie na mnie stawia. Jestem z tego zadowolony.

 

Znajdujesz się na ósmym miejscu w klasyfikacji najlepszych strzelców. Czy ta pozycja odzwierciedla Twój realny poziom na tle innych?

 

Śledzę ligę i chciałbym być wyżej w tym rankingu, a przynajmniej mieć lepsze osiągi liczbowe, bo na pewno tę rundę mogłem zakończyć z kilkoma golami więcej na koncie. Były ku temu dobre okazje, ale tak się nie stało. Igor Angulo wystrzelił niesamowicie, można mu tylko pogratulować, ale stać mnie to, by w klasyfikacji strzelców być znacznie wyżej. 

 

Mówiłeś o zaufaniu od trenera. Jak wiele daje ono piłkarzowi?

 

Każdy piłkarz lubi czuć zaufanie od trenera. Kiedy przyszedł Romeo Jozak nie było jednak tak, że od początku wskoczyłem do podstawowego składu. W kilku spotkaniach usiadłem na ławce rezerwowych. Potem przyszedł mecz z Lechią Gdańsk, w którym zdobyłem zwycięską bramkę, później regularnie trafiałem. Trener postawił na mnie i nie zawiódł się.

 

 

Jakie masz indywidualne cele na przyszły rok?

 

Nie stawiam sobie konkretnego celu. Miro Radović mówił mi po przyjściu do klubu, że muszę strzelić minimum 12 goli, bo inaczej mnie zabije (śmiech), ale to jest oddzielny temat. Chcę grać i strzelać jak najwięcej. Każdy, kto śledzi moje poczynania wie, że zazwyczaj strzelam po jednym golu w meczu, więc fajnie byłoby w nowym roku ustrzelić dublet albo hat-trick. 

 

Wszyscy charakteryzują Jarosława Niezgodę jako cichego, spokojnego, pokornego człowieka. Skąd wzięły się u Ciebie takie cechy? Mają one wpływ na Twoją karierę?

 

Myślę, że są to cechy naturalne i wrodzone. Czy ma to wpływ na moją grę? Raczej w niewielkim stopniu, bo najważniejsze nie jest to jaki jesteś poza boiskami, a jak grasz. Nie ma chyba żadnej rzeczy ani sytuacji, w której mógłbym się zmienić. Nie powinno się to wydarzyć, a przynajmniej chciałbym uniknąć „sodówki”, bo jest to kompletnie niepotrzebne.

 

W pewnym momencie duet Kucharczyk-Niezgoda był zabójczy dla rywali. To z „Kuchym” Ci się najlepiej współpracuje?

 

Był takie miesiąc - październik, że ja strzelałem, a Kuchy asystował, albo był blisko asyst. Dobrze mi się z nim współpracuje również na treningach. Doskonale się rozumiemy, Michał wie jak się poruszam i w które miejsce dostarczać mi piłkę. Miejmy nadzieję, że w nowym roku ten duet znowu coś strzeli. 

 

Z kimś jeszcze dobrze dogadujesz się na murawie?

 

Z Arkiem Malarzem, bo dobrze broni (śmiech). Nie mogę narzekać na resztę drużyny, ale z „Kuchym” współpracuje mi się najlepiej. Mimo że cały zespół dobrze wygląda, da się stworzyć dwójki, czy trójki piłkarzy, którzy współpracują ze sobą bardzo dobrze. W tej rundzie tak było z Hamą i Gui. Tak po prostu funkcjonuje to w piłce nożnej.

 

 

Mimo ciężkich chwil zawsze wierzyłeś, że Legia zakończy tę rundę na pierwszy miejscu?

 

Oczywiście że wierzyłem. Każdy zawodnik wierzył, że prędzej czy później, choćby w ostatniej kolejce, uda się zdobyć lidera. W tym momencie go mamy i zrobimy wszystko, żeby to się nie zmieniło. Były różne momenty tego sezonu, zwłaszcza początek był słaby, brakowało formy w europejskich pucharach i nie punktowaliśmy, a takie były oczekiwania. Jeśli chodzi o ligę oceniam tę rundę pozytywnie. Wielki wpływ na ocenę naszej postawy ma brak występów w europejskich pucharach i przede wszystkim stąd wynikają negatywne oceny.

 

To nie była łatwa runda. Cieszysz się, że już się skończyła, czy chciałbyś żeby trwała jak najdłużej?

 

Nie wiem co przyniesie nowy rok. Jesteśmy w takim momencie, że wygrywamy, przewodzimy w lidze, a ja jestem w pierwszym składzie, więc może lepiej by było gdyby się nie kończyła. Rzeczywistości jednak nie zmienimy.

 

Czy w Wólce Kolczyńskiej panuje „Niezgodomania”?

 

Na pewno jestem najpopularniejszą osobą w Wólce Kolczyńskiej, ale nie wiem, czy ludzie aż tak żyją moimi występami. Nie przesadzajmy, nie ma aż takiego szału na Jarka Niezgodę, bo i w samej wsi nie żyje zbyt wiele ludzi. Ale na pewno jest kilka osób, które śledzą moje poczynania. Fajerwerków na mój przyjazd jednak nie odpalają (śmiech). 

 

 

Jak wyglądają święta w Twoim rodzinnym domu?

 

Na trzy, cztery dni pojadę do domu, jak co roku. W święta mamy zamiar zebrać się w rodzinnym domu, spotkać z dwoma braćmi i dwiema siostrami, ponieważ rzadko się widujemy. Święta spędzimy przy wigilijnym stole, tak jak w większości polskich rodzin.

 

Pamiętasz swój ulubiony prezent z dzieciństwa?

 

Prezenty dostawałem do pewnego wieku, potem zaprzestaliśmy tej tradycji. Były to jakieś zabawki, samochody, ale nie przypomnę sobie, co było moim wymarzonym prezentem. W tym momencie to ja mogę sprawić prezenty siostrzeńcowi, czy siostrzenicy.

 

Czego życzysz sobie w Nowym Roku?

 

Sportowo jest sporo rzeczy - drużynowo mistrzostwo Polski, gra w reprezentacji też byłaby super. Jest to cel do zrobienia, ale wymaga sporo cierpliwości i czasu. Jestem na dobrej drodze, ale nie ma co ponaglać czasu. Jeżeli wszystko będzie szło w dobrym kierunku, to się to stanie. 

 

 

A czego życzysz kibicom Legii w 2018 roku?

 

Oprócz standardowych życzeń, czyli szczęścia, zdrowia oraz pomyślności, wszyscy wiemy, że chcemy mistrzostwa Polski i większej radości z naszej gry. Tego właśnie życzę kibicom Legii.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN