Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-11-26 00:01:00

Kalendarium Stulecia Legii - 26 listopada

Autor: Janusz Partyka Fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
26 listopada 1969 roku legioniści, pokonując w rewanżowym meczu mistrza Francji AS Saint-Etienne 1:0, jako drugi polski zespół znaleźli się w ćwierćfinale rozgrywek o Puchar Europy Mistrzów Klubowych. Po pierwszym spotkaniu w Warszawie, w którym Wojskowi zwyciężyli 2:1, kapitalną bramkę zdobył na wyjeździe Kazimierz Deyna, który przesądził o losach meczu, a przez francuską prasę został okrzyknięty mianem ''Generała''.

Skromną wygraną z AS St. Etienne (2:1) w pierwszym meczu 1/8 finału rozgrywek o Puchar Europy Mistrzów Klubowych przy Łazienkowskiej, piłkarze Legii doprowadzili kibiców do wielkiej euforii i rozbudzili w nich spore nadzieje. Piłkarze Legii wyruszyli więc do Francji, by w spotkaniu rewanżowym powalczyć o awans do ćwierćfinału europejskich rozgrywek. W Saint-Etienne nie obyło się bez zaskakujących sytuacji.

 

Kapitanowie AS Saint-Etienne i Legii – Robert Herbin i Lucjan Brychczy – podczas losowania stron i wymiany proporczyków.

 

„Przed meczem rewanżowym w Saint Etienne niewiele brakowało, aby Legia otrzymała walkower. Przyczyną tego stanu rzeczy był strajk robotników, który wybuchł w miejskich zakładach energetycznych, przez co sparaliżowana została komunikacja miejska. Unieruchomienie elektrowni spowodowało także odcięcie dopływu prądu do oświetlenia stadionu i istniała groźba, że mecz nie dojdzie do skutku. Działacze mistrza Francji, mogli jednak odetchnąć z ulgą, gdyż robotnicy elektrowni, sympatyzujący z St. Etienne, postanowili dla swojego ulubionego klubu uczynić wyjątek, dzięki czemu wieczorem na stadionie mogło rozbłysnąć światło. Dzięki tej decyzji tysiące Polaków zamieszkałych we Francji mogło przeżyć w tamten środowy wieczór wiele radości i wzruszeń. Wizyta Legii we Francji wywołała bowiem ogromne zainteresowanie wśród miejscowej Polonii” – czytamy na historycznych stronach NL.

 

Drużyna Legii oraz piłkarze gospodarzy w Saint-Etienne w przeddzień pucharowego meczu.

 

26 listopada 1969 roku, na pokrytym cienką warstwą śniegu boisku, w obecności 40 tysięcy widzów, piłkarze obydwu drużyn przystąpili do pucharowej rywalizacji. Legioniści mieli naprzeciw siebie nie tylko dobrze przygotowanego rywala, ale też gorąco dopingującą, żywiołową publiczność. „Wojskowi nie mieli zbyt udanego początku spotkania. W pierwszych minutach było bardzo gorąco pod bramką Władysława Grotyńskiego. Doping 40-tysięcznej publiczności poderwał piłkarzy St. Etienne do gwałtownego natarcia i w 5. minucie meczu obrońca Legii Antoni Trzaskowski uratował drużynę od utraty gola wybijając piłkę z linii bramkowej. (...) Kapitalne wybicie piłki z bramki przez Trzaskowskiego było punktem zwrotnym tego spotkania i zahamowało rozpędzonych piłkarzy St. Etienne. Tymczasem piłkarze Legii, narzucając swój styl gry, zyskiwali stopniowo przewagę. (...) Na ośnieżonym, śliskim boisku, długimi okresami walka toczyła się na połowie legionistów, choć odnosiło się wrażenie, że to Legia jest drużyną kontrolującą grę. Wciąż utrzymywał się wynik 0:0, który promował nieznaną drużynę zza żelaznej kurtyny. To było w jakimś sensie zaskoczeniem dla całej Francji, ponieważ zgodnie z oczekiwaniami... i zapowiedziami miało być zupełnie inaczej. (...) W drugiej połowie konsternacja 40-tysięcznej widowni była jeszcze większa. Legioniści nie tylko przetrwali okres huraganowych ataków rywali, ale z biegiem czasu sami zaczęli przejmować inicjatywę, by w kolejnej fazie spotkania dać popis futbolu. (...) Zbliżały się ostatnie minuty meczu i niewielu obserwatorów dopuszczało myśl, że St. Etienne nie zdoła uzyskać zwycięskiej bramki. A jednak stało się inaczej. Około sześciu minut przed końcowym gwizdkiem sędziego, Robert Gadocha w swoim stylu zainicjował najciekawszą akcję tego meczu. Po minięciu na prawej stronie boiska kilku rywali, podał piłkę do Janusza Żmijewskiego, a ten błyskawicznie, z pierwszej piłki, przerzucił ją do wybiegającego na wolne pole Kazimierza Deyny. Pomocnik Legii nie zastanawiając się wiele natychmiast strzelił w górny róg bramki Carnusa, nie dając mu żadnych szans na obronę” – czytamy w materiale NL z cyklu „Wielkie Mecze Legii”. Cała Francja w tym momencie zamarła – było 1:0 dla Wojskowych!

 

Okładka francuskiej gazety opisującej mecz 1/8 finału PEMK AS Saint-Etienne – Legia Warszawa z 26 listopada 1969 roku.

 

„Paskudnego figla spłataliśmy 26 listopada pewnym siebie gospodarzom. Moim zdaniem rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie, przede wszystkim jeśli idzie o dyscyplinę taktyczną. Zwalnialiśmy grę, przetrzymywaliśmy piłkę, a w dogodnych okazjach wypuszczaliśmy szybkie ataki. Właśnie z takiej akcji zdobyliśmy w 84 minucie bramkę. Strzeliłem ją 'rogalem' z 20. metrów. Najbardziej podobała mi się końcówka tego spotkania. Nie daliśmy Francuzom dotknąć piłki! Po raz pierwszy mogłem wtedy zobaczyć drużynę i siebie w akcji. Telewizja francuska nadawała mecz z poślizgiem. Kiedy przyjechaliśmy do hotelu akurat na ekranach szedł ostatni kwadrans meczu. Bez fałszywej skromności muszę powiedzieć, że bardzośmy się sobie podobali... Tak pewni siebie Francuzi wpadli w czarną rozpacz” – czytamy z kolei we wspomnieniach Kazimierza Deyny „Droga do medalu”. 

 

Wycinek „Przeglądu Sportowego” z 27 listopada 1969 roku z pomeczową relacją z Francji.

 

Gol, którego Kazimierz Deyna strzelił w Saint-Etienne, wstrząsnął nie tylko bramkarzem Carnusem i kibicami na stadionie, ale całą Francją. Po meczu francuska prasa nazwała Kazimierza Deynę „La Generale”. „Zwycięstwo Legii nad mistrzem Francji miało również ogromne znaczenie dla wszystkich Polaków mieszkających nad Sekwaną. Uradowane twarze młodych i starszych obywateli francuskich polskiego pochodzenia żegnały legionistów, a u niektórych widać było łzy w oczach. Cieszyli się, że idąc do pracy, nie będą musieli znosić cierpkich i przykrych uwag francuskich kolegów, którzy przed meczem mówili im o wyższości St. Etienne nad Legią. Ten sukces umocnił w nich poczucie więzi z Polską, wykroczył daleko poza ramy rywalizacji sportowej. 26 listopada 1969 roku, do późnych godzin nocnych porażka Francuzów była jedynym tematem dyskusji. Wszyscy, którzy spotykali Polaków, gratulowali im zwycięstwa nad najlepszą od 10. lat drużyną Francji” – czytamy w NL. Rywalem Legii w ćwierćfinale rozgrywek o PEMK okazała się drużyna mistrza Turcji Galatasaray Stambuł.  

 

 

 Stołeczni piłkarze na lotnisku podczas drogi powrotnej do Warszawy.

 

 

26 listopada 1969 roku, St. Etienne, 1/8 finału Pucharu Europy

AS St. Etienne - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

Bramka: Deyna (85)

St. Etienne: Carnus – Djurković, Camerini, Mitoraj, Bosquier – Herbin, Larque (65' Jacquet), Broissart, Revelli – Keita, Bereta

Legia: Grotyński – Stachurski, Niedziółka, Zygmunt, Z. Blaut (70' Trzaskowski) – Deyna, Brychczy, B. Blaut, Żmijewski – Pieszko, Gadocha

Sędziował: C. Nitescu (Rumunia)

Widzów: 38.309.

 

Bohater rewanżowego spotkania Wojskowych z mistrzem Francji – „Generał” Kazimierz Deyna. To właśnie „Kaka” zdobył w 85. minucie meczu zwycięską bramkę.

 

...

 

26 listopada 1950 roku drużyna rezerw Legii wzmocniona kilkoma zawodnikami z pierwszego zespołu wygrywa w rozgrywkach o Puchar Polski aż 10:0 z drużyną Ogniska Siedlce.

 

 

KSIĘGA STULECIA LEGII:


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN