Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-11-07 00:01:00

Kalendarium Stulecia Legii - 7 listopada

Autor: Janusz Partyka Fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
7 listopada 1990 roku legioniści podejmowali na własnym boisku szkocki FC Aberdeen w II rundzie rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów. Po pierwszym spotkaniu zakończonym bezbramkowym remisem apetyty w Warszawie były spore, choć każdy doceniał klasę rywala. Ostatecznie, na sześć minut przed końcem meczu decydujący cios zadał Krzysztof Iwanicki. Jego gol przesądził o losach rywalizacji i to Wojskowi znaleźli się w kolejnej rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów, gdzie czekała na nich Sampdoria Genua.

Zdobywając po raz drugi z rzędu Puchar Polski (w finale w Łodzi Wojskowi pokonali GKS Katowice 2:0 po golach Jacka Cyzio i Romana Koseckiego) biedna wówczas jak mysz kościelna Legia, tak jak rok wcześniej, wywalczyła prawo startu w rozgrywkach o Puchar Zdobywców Pucharów. W pierwszej rundzie przeciwnikiem Legii była drużyna zdobywcy Pucharu Luksemburga Swift Hesperange – na wyjeździe i w Warszawie legioniści zwyciężyli po 3:0. W drugiej rundzie los nie był dla Legii już tak łaskawy.

 

Puchar Polski zdobyty w sezonie 1989/1990 otworzył Legii drogę do znakomitych występów w rozgrywkach o Puchar Zdobywców Pucharów.

 

Podczas losowania w Zurychu Wojskowi trafili na zdobywcę Pucharu Szkocji – FC Aberdeen. „Żarty się skończyły, zaczęły się schody” – komentowała wyniki losowania sportowa prasa. „Wielu kibiców nie dawało Legii większych szans na pokonanie teoretycznie mocniejszego i bardziej utytułowanego przeciwnika z Wysp. Nie inaczej zareagowali sami piłkarze: 'My z tego Aberdeen nie wyjedziemy przez tydzień. Jak oni nas wkręcą w murawę, to właśnie tydzień będziemy się z tego boiska wykręcać' – mówił po obejrzeniu na wideo meczu Aberdeen – Glasgow Rangers obrońca Legii Arkadiusz Gmur. Przed meczem ze Szkotami piłkarze Legii pojechali na zgrupowanie do Wyszkowa. O biedzie ówczesnej Legii niech świadczy fakt, że po to by piłkarze mogli oglądać taśmy z meczami przeciwnika, na głowie musiał stawać kierownik drużyny Bogusław Łobacz. Kolorowy telewizor i magnetowid pożyczał od swojego kolegi, a następnie przywoził je swoim maluchem na zgrupowanie. Kiedy piłkarze przygotowywali się do meczu z Aberdeen w Wyszkowie wśród kibiców w Warszawie mówiono, że tylko cud może uratować legionistów od porażki. Ale czy tylko cud? Może wystarczyłaby twarda ręka trenera i odpowiednia motywacja by ten cud nastąpił? 'Ja im nie musiałem wiele tłumaczyć. Zespół składał się z piłkarzy na tyle doświadczonych, że sami wyczuli nadarzającą się okazję' – wyjaśniał metamorfozę drużyny Stachurski. 'Zdawali sobie sprawę, że dla wielu z nich pokazanie się w Europie będzie ostatnią szansą na podpisanie kontraktu z zachodnim klubem' – mówił trener” – czytamy na historycznych stronach NL.

 

17 czerwca 1990 roku legioniści pokonali w Łodzi GKS Katowice 2:0 – po golach Jacka Cyzio i Romana Koseckiego – i zdobyli krajowe trofeum po raz dziewiąty.

 

O tym, że szkoleniowiec Wojskowych miał rację, fani Legii mogli przekonać się po pierwszym spotkaniu rozegranym w Aberdeen, gdzie Legia zremisowała 0:0. Była to wówczas nie lada sensacja tych rozgrywek. Ale była to także zapowiedź tego, że dawno zapomniana w piłkarskim świecie Legia znów może zatrząść Europą.

 

Drużyna Legii w roku 1990. Od lewej stoją: Roman Kosecki, Jacek Bąk, Dariusz Kubicki, Dariusz Czykier, Mirosław Modzelewski, Jacek Cyzio, Arkadiusz Gmur, Marek Jóźwiak, Krzysztof Budka, Maciej Szczęsny i Leszek Pisz.

 

„Po sukcesie jakim było uzyskanie bezbramkowego remisu w Szkocji, przyszedł czas na rewanż w Warszawie. 7 listopada 1990 roku zdarzył się cud. Wygrywając 1:0 – po golu Krzysztofa Iwanickiego – ligowy wówczas przeciętniak z Polski wyeliminował czołowy zespół szkocki, wcześniejszego zdobywcę PZP i awansował do ćwierćfinału tych rozgrywek. Grając w lidze w kratkę i bezbarwnie, drużyna Legii niczym Dr Jekyll i Mr Hyde zmieniała swe oblicze w rozgrywkach pucharowych” – czytamy dalej w NL. Po pokonaniu naprawdę mocnej szkockiej drużyny, w ćwierćfinale rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów edycji 1990/1991, legioniści natrafili na jeszcze silniejszego rywala. Był nim obrońca trofeum i czołowy zespół włoskiej Serie A Sampdoria Genua.

 

Pomocnik Wojskowych Krzysztof Iwanicki strzelił zwycięskiego gola dla Legii w rywalizacji z FC Aberdeen 7 listopada 1990 roku. Dzięki temu Legia awansowała do ćwierćfinału PZP, gdzie zmierzyła się z Sampdorią Genua.

 

7 listopada 1990 r., Warszawa, II runda PZP

Legia Warszawa – Aberdeen FC 1:0 (0:0)

Bramka: Iwanicki (84)

LEGIA: Szczęsny – Kubicki, Jóźwiak, Budka, Gmur – Czykier, Modzelewski, Iwanicki, Bąk – Cyzio, Kosecki

ABERDEEN: Watt – Mc Kimmie, Mc Leish, Irvine, D. Robertson – Grant, Van de Ven, Bett, Connor – Gilhaus, Mason (82' Jess)

Sędziował: L. Sundell (Szwecja)

Widzów: 6.000.

 

 

KSIĘGA STULECIA LEGII:


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN