Legia Warszawa
vs Europa FC
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-06-08 19:16:00

Kalinowski: Deyna był prawdziwym boiskowym generałem

Autor: Jakub Jarząbek Fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
- Kazimierz Deyna miał jakiś taki ''piłkarski komputer'', który pozwalał mu wybrać właściwy wariant i wiedzieć, co się wydarzy później - Grzegorz Kalinowski, dziennikarz sportowy i pisarz, a także wielki kibic Legii komentuje wybór ''Kaki'' w kategorii Piłkarz Stulecia w Plebiscycie Legii Warszawa.

legia.com: Co powoduje, że Kazimierz Deyna jest uważany za najlepszego piłkarza w historii Legii Warszawa oraz jednego z lepszych w całym polskim futbolu?

Grzegorz Kalinowski: Piłkarsko stawiam na równi i Deynę i Lucjana Brychczego. Zawsze jednak w takiej sytuacji, gdy jest remis ze wskazaniem, musi wygrać ten, który jest legendą nieżyjącą. Ponadto Kazimierz Deyna kojarzy się nie tylko z Legią Warszawa. To jest druga przewaga, to właśnie Kazimierz Deyna był królem strzelców Igrzysk Olimpijskich w 1972 roku, kiedy Polska zdobyła złoty medal. Ponadto był kapitanem na mundialu dwa lata później, kiedy zdobywaliśmy trzecie miejsce na świecie. To coś, czego nikt w polskim futbolu nie osiągnął. Kolejna rzecz – to on był w trójce najlepszych piłkarzy turnieju w roku 1974. Przy porównywalnych zasługach dla Legii, to właśnie Deyna jest symbolem i wizytówką na większą skalę poprzez sukcesy reprezentacji.

 

Jakie cechy i umiejętności tworzyły wielkość Kazimierza Deyny?

Po pierwsze, był tym piłkarzem, który potrafił regulować tempo gry. W reprezentacji Kazimierza Górskiego grali naprawdę niezwykli piłkarze, w każdej formacji, ale to co wyróżniało tę drużynę, to fakt, że Deyna potrafił dyrygować innymi piłkarzami i pokazać, dlaczego wcześniej Francuzi nazwali go „Generałem”, po meczu eliminacji Ligi Mistrzów z Saint-Etienne.

 

On był tym prawdziwym boiskowym generałem. Oczywiście, niektórych denerwowało to, że on robił „kółeczka”. To był taki jego znak rozpoznawczy. Kiedy większość kibiców domagała się, żeby pobiegł z piłką do przodu, żeby wyprowadzić jakąś szaloną kontrę, on niespodziewanie stawał i robił kółko. W tym czasie się rozglądał i analizował sytuację. Ci, z którymi o nim rozmawiałem, chociażby Jan Tomaszewski, mówili, że on analizował dwa-trzy ruchy do przodu. Miał jakiś taki „piłkarski komputer”, który pozwalał mu wybrać właściwy wariant i wiedzieć, co się wydarzy później.

 

A inne atuty, które prezentował na boisku, które nie przychodzą do głowy w pierwszej kolejności?

To czego być może dziś nie doceniamy tak bardzo, a wiem również od Tomaszewskiego – Deyna był niesamowity również w odbiorze. Sposób, w jaki czytał grę pozwalał mu na przechwyt ogromnej ilości piłek i czynił zawodnikiem na wskroś nowoczesnym. Był dzięki temu nie tylko kreatorem gry, ale także zawodnikiem, który potrafił grać w destrukcji, czego być może po latach już nie zauważamy.

 

Kolejna sprawa to szybkość. Gdy patrzymy na jego grę, wydaje nam się, że jest powolny, ale słyszałem od trenera Łazarka czy kolegów boiskowych Deyny, że to była taka pozorna powolność. Udawał takiego człapaka, ale tam gdzie trzeba było zrobić kilka szybkich kroków, tam ta szybkość mu wystarczała i był zawsze tam, gdzie trzeba. Wiedział kiedy przyspieszyć. I oczywiście – stałe fragmenty gry. W historii polskiej piłki nie było zawodnika, który wykonywał je w taki sposób.

 

Co stworzyło legendę Kazimierza Deyny?

Rozmawiałem z ludźmi, którzy znali go osobiście. Mówili, że był to typ szczególny, niedużo mówił, ale to wystarczyło. Zawsze potrafił się wstrzelić ze swoją wypowiedzią i wiedział, że nie powinien za dużo mówić. Kiedyś działacze chcieli porozmawiać z piłkarzami, którzy byli studentami, żeby dali sobie spokój ze studiami, bo opuszczali treningi. To właśnie Deyna został zobligowany przez działaczy jako kapitan, poszedł i powiedział „ – Panowie, trzeba poważnie podejść do sprawy – albo studia, albo nauka”. Miał oczywiście powiedzieć, że albo studia albo piłka, ale wyszło mu tak jak wyszło.  Nie był zatem wielkim mówcą, ale miał nad tym kontrolę, przemawiał tym, co robił i całe otoczenie wiedziało czego on chce.

 

A co może Pan powiedzieć o relacjach, jakie miał Kazimierz Deyna z fanami naszego Klubu?

Kibice kiedyś mi opowiedzieli historię z tamtego okresu, jak pojechali do Gdańska i zabrakło im pieniędzy na powrót. Kto im pomógł i dał te pieniądze? Właśnie Deyna. Nie był facetem, który gnał do kibiców i opowiadał wiele anegdot, ale jak trzeba było to on do nich wyciągnął pomocną dłoń.

 

Grzegorz Kalinowski - autor filmów dokumentalnych, współtwórca książkowej biografii Lucjana Brychczego. Autor bestsellerowych powieści "Śmierć frajerom" i "Śmierć frajerom - złota maska". Kibic Legii Warszawa, od zawsze.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN