Legia Warszawa
vs Europa FC
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2014-07-13 17:00:00
Newsletter

Kartka z kalendarza: Legioniści wśród najlepszych

Autor: Janusz Partyka, fot. archiwum Legii Warszawa
Dziś na słynnej Maracanie w Rio de Janeiro odbędzie się finał XX Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Zmierzą się w nim jedenastki Argentyny i Niemiec. Od ponad 30 lat na próżno szukać w czołówce drużyn mundialu Polaków, my jednak wciąż żyjemy wspomnieniami, a obrazy legionistów walczących jak równy z równym z najlepszymi na świecie, pojawiają się przed oczami zazwyczaj wtedy, gdy przychodzi nam oklaskiwać innych.

Kilka dni temu świat – w tym także Polska – niemiłosiernie naśmiewał się (a właściwie to śmieje się do dziś) z piłkarzy Brazylii, którzy dostali niespotykane na tym poziomie rozgrywek lanie od reprezentacji Niemiec. To wszystko prawda, niemniej należy pamiętać, że w okresie kiedy nas na mistrzostwach świata nie było (nie licząc roli statystów w Japonii i Korei oraz Niemczech), Canarinhos dwa razy sięgali po tytuł mistrzowski, raz zajęli drugie i czwarte miejsce, dwukrotnie dotarli do ćwierćfinału, a raz do 1/8. Owszem, Brazylijczycy potrafili stracić pięć bramek nawet w konfrontacji z Polską, tle że było to na mundialu we Francji w roku... 1938, czyli bagatela 76 lat temu.

Nasi rodacy którzy nie odstawali poziomem od najlepszych piłkarzy świata biegali jednak po boiskach w latach 70., więc dziś większość zna ich jedynie z książek lub archiwalnych przekazów telewizyjnych. Wśród futbolowych gwiazd byli także legioniści – m.in. Kazimierz Deyna, Robert Gadocha czy Lesław Ćmikiewicz, a także nieco mniej utytułowani Paweł Janas, Andrzej Buncol, Jan Karaś czy Dariusz Dziekanowski. Ten pierwszy po mundialu w RFN w roku 1974 wybrany został – obok Franza Beckenbauera i Johana Cruyffa – trzecim najlepszym piłkarzem świata. Pięciu z wymienionych wyżej graczy Legii zdobywało z reprezentacją Polski (w 1974 i 1982 roku) trzecie miejsce na świecie, mundialem ekscytowaliśmy się więc niemal do samego finału, a nie jedynie do zakończenia fazy grupowej, jak miało to miejsce dwukrotnie w późniejszych latach.

Legionista Robert Gadocha na MŚ w Niemczech zagrał w każdym spotkaniu. Bramki co prawda nie zdobył, ale zanotował na swoim koncie siedem asyst. Znalazł się w „jedenastce gwiazd” i został okrzyknięty najlepszym lewoskrzydłowym globu. W narodowych barwach rozegrał ogółem 62 mecze, w których zdobył 16 goli.

Oddzielny rozdział w Polskiej piłce zajmuje osoba „Kaki”. W 1972 roku Polska pod dowództwem Kazimierza Górskiego zdobyła złoty medal Igrzysk Olimpijskich w Monachium, a Deyna z dziewięcioma golami na koncie został królem strzelców całego turnieju. „Igrzyska w Monachium stanowiły w życiu Deyny pewnego rodzaju przełom. O ile do tej pory większą popularnością w Polsce cieszył się Lubański, a grono zwolenników Kazia systematycznie się zwiększało, o tyle rok 1972 chyba te proporcje zmienił. Dwa kolejne lata zdecydowały o tym, że pozycja Deyny, jako Pierwszego Polskiego Piłkarza Rzeczpospolitej dla nikogo – bez względu na sympatię – nie ulegała wątpliwości. (...) Deyna stał się wschodzącą gwiazdą polskiego futbolu, który podbijał Europę, został sklasyfikowany na 6 miejscu wg 'France Football' na najlepszego gracza kontynentu” – czytamy na stronie kazimierzdeyna.com.

Później przyszedł wspomniany sukces na mundialu w RFN (i nieco mniejszy cztery lata później w Argentynie). Po tym jak przez France Football „Kaka” został sklasyfikowany na trzecim miejscu na świecie, niemiecki Kicker przyznał mu także swój odpowiednik – „Brązową Piłkę”. Jak podaje strona poświęcona wielkiemu legioniście, zachodnioniemiecki dziennikarz i teoretyk futbolu Harry Valerin napisał o nim wówczas tak: „Świat się dowiedział, że nowy Rivera, nowy Gerson, nowy Netzer przybył do RFN z kraju, który dotychczas uchodził za piłkarską prowincję.

Po zakończeniu mistrzostw Deyna zyskał miano najlepszego gracza środka pola na świecie. Jego atutami w grze nie jest szybkość i bojowość, jak u Gersona lub Netzera. Polak jest większym od nich artystą, takim jak Gianni Rivera, z tą jednak różnicą, że o ile Włoch umiał genialnie zainicjować akcję, o tyle Polak jest piłkarzem, który nie tylko sam kieruje grą całego napadu, ale również z niespotykaną siłą i precyzją sam potrafi strzelać na bramkę. Deyna jest zawodnikiem, który narzuca napastnikom takie, a nie inne tempo gry”. Znany niemiecki trener Hennes Weisweiler dodał do tego: „Polscy piłkarze pokazali to wszystko, co w tych mistrzostwach było najlepsze. Tacy zawodnicy jak rozgrywający Kazimierz Deyna reprezentowali chwytający za serce, świeży futbol ofensywny”. „Kaka” w 97 występach w reprezentacji Polski zdobył 41 bramek.

Kiedy doczekamy kolejnych legionistów, czy Polaków w ogóle, którzy dorównają na mundialu najlepszym na świecie? „Polska ma 40 mln obywateli, więc powinno udać się wychować dobrych piłkarzy na miejscu, którzy następnie podnieśliby poziom i atrakcyjność ligi. Gdyby poszły za tym sukcesy w Europie i większa liczba zawodników w dobrych ligach, automatycznie Polska stałaby się dobrym krajem dla dobrej piłki. To jest możliwe. W ciągu najbliższych 7-8 lat polski futbol zrobi ogromny krok naprzód” – stwierdził w rozmowie z Marcinem Szubą z TVP szkoleniowiec Legii Henning Berg. Oby miał rację.

Linki:
W tym miejscu znajdziecie materiał o Kazimierzu Deynie:


I tutaj także:


A tu obrazki z mundialu w Niemczech w roku 1974, gdzie pierwszoplanowe role odgrywali legioniści:


Trzech najlepszych piłkarzy świata wg France Football w roku 1974: Franz Beckenbauer, Johan Cruyff i Kazimierz Deyna.

 

„Kaka” wyprowadza reprezentację Polski na mecz z Anglią na Wembley w 1973 roku (1:1), po którym drużyna Kazimierza Górskiego awansowała do MŚ w RFN, eliminując z nich Anglików.

 

Robert Gadocha w meczu z Haiti (7:0) na Stadionie Olimpijskim w Monachium podczas mundialu w 1974 roku.

 

23 czerwca 1974 r., Stuttgart. Kapitanowie reprezentacji Włoch i Polski (Giancinto Facchetti i Kazimierz Deyna) przed meczem w grupie D niemieckiego mundialu.

 

Grzegorz Lato i Kazimierz Deyna okazali się lepsi od Włochów, zwyciężając ich 2:1 po golach Szarmacha i właśnie „Kaki”.

 

Zdzisław Kapka i Robert Gadocha (z prawej) przed pamiętnym „meczem na wodzie” z Niemcami (0:1), we Frankfurcie nad Menem podczas MŚ w 1974 roku.

 

Legionista Robert Gadocha (z lewej) rozegrał w reprezentacji Polski 62 mecze. Obok Zygmund Maszczyk.

 

30 czerwca 1976 roku w towarzyskim meczu w Chorzowie Polacy zwyciężyli Brazylię 3:0. Na zdjęciu kapitanowie obydwu drużyn – Kazimierz Deyna i Mario „Marinho” Emilliano.

 

1 maja 1985 r., Bruksela. Mecz Belgia – Polska w eliminacjach do mundialu w Meksyku (2:0). Bramkarza gospodarzy Jean-Marie Pfaffa atakuje Dariusz Dziekanowski, który pojechał rok później na Mistrzostwa Świata.

 

Reprezentacja Polski na stadionie Legii, m.in. z Lesławem Ćmikiewiczem, Robertem Gadochą i Kazimierzem Deyną w składzie.


    Legia Warszawa

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN