Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-03-04 19:50:00
Newsletter

Klasyk dla Legii

Autor: Jakub Mieżejewski Fot. Mateusz Kostrzewa
W ligowym hicie lepsza okazała się Legia. W meczu 26. kolejki Wojskowi pokonali 2:1 Lecha Poznań po trafieniach Marko Vešovicia i Michała Kucharczyka. Dzięki zwycięstwu legioniści zbliżyli się do Jagiellonii i powiększyli przewagę punktową nad Lechem.

Tekstową relację LIVE z meczu Legia - Lech znajdziecie TUTAJ.

 

Ligowy hit zapowiadał się najlepiej jak mógł. Sezon powoli zbliża się do końca i nie ma miejsca na stratę punktów. Poza tym obie drużyny były podrażnione po słabym początku rundy wiosennej. Nie było więc miejsca na kompromisy i kunktatorstwo. Jako pierwsza potwierdziła to Legia, która otworzyła wynik w 2. minucie spotkania. Marko Vešović wykorzystał kapitalne podanie Remy'ego na wolne pole, wyszedł sam na sam i pewnym strzałem trafił do siatki obok bezradnego Buricia.

 

Tak szybki gol był najlepszym scenariuszem nie tylko dla Legii, ale i dla samego widowiska. Kolejorz musiał się otworzyć w poszukiwaniu bramki wyrównującej, dzięki czemu od początku oglądaliśmy żywy mecz. W pierwszej części lechici mieli swoje okazje, ale na przestrzeni kilkudziesięciu sekund fenomenalnymi interwencjami popisywał się Arkadiusz Malarz. Przy piłce częściej byli legioniści, to oni próbowali kontrolować mecz i tworzyć zagrożenie po atakach pozycyjnych. Jednak tworzyli je głównie po kontratakach, brakowało jednak ostatniego podania.

 

W pierwszej części spotkanie mogło się podobać, żywe tempo gry i zaangażowanie ze strony obu drużyn robiło wrażenie. Przewagą stołecznych było zdominowanie środka pola, w której niepodzielnie rządził William Remy. Francuz udowodnił, że przesunięcie o formację wyżej, nie jest dla niego żadnym problemem. W 30. minucie po dośrodkowaniu Kaspera Hamalainena wynik mógł podwyższyć Miro Radović, ale jego uderzenie wylądowało na poprzeczce i łupku. Od tej akcji rozpoczęła się bezwzględna dominacja mistrzów Polski, którzy właściwie nie schodzili z połowy Lecha.

 

W ofensywie dobrze wyglądała współpraca tercetu Hamalainen-Eduardo-Radović. Serb wreszcie przypominał siebie sprzed kontuzji, a na jego zwody regularnie nabierali się piłkarze gości. W Legii podobać się mógł również szybki doskok do rywala po stracie piłki. W agresywnym pressingu brał udział każdy legionista począwszy od Eduardo, który za ostry wślizg otrzymał żółtą kartkę. Pewni w obronie, nieźli w ofensywie - tak można było pokrótce scharakteryzować grę mistrzów Polski w pierwszej części. W drugiej czekaliśmy na postawienie kropki nad i, bo do stylu gry drużyny nie można było się przyczepić.

 

Stara piłkarska prawda głosi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Truizm, który został potwierdzony w 63. minucie, kiedy to po rajdzie Raduta piłkę do siatki wpakował Christian Gytkjaer. Chwilę wcześniej Wojskowi dwukrotnie wychodzili z kontrą z przewagą kilku zawodników, ale w kluczowych momentach brakowało dokładności. Ostatnie pół godziny to gra cios za cios. Z jednej strony szarżujący lewym skrzydłem Mario Situm. W Legii przewagę zrobił Michał Kucharczyk, który przy ofensywnym usposobieniu rywali co i rusz urywał się obrońcom Kolejorza. Po jego akcji bramkę mógł zdobyć Jarosław Niezgoda, ale minimalnie chybił. 

 

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, w pozornie niegroźnej sytuacji ręką w polu karnym Lecha zagrał Wołodymyr Kostewycz. Szymon Marciniak nie miał wątpliwości co do podyktowania jedenastki. Tę wykorzystał Michał Kucharczyk, który nie po raz pierwszy uratował nasz zespół z największych tarapatów. W końcówce Kolejorz próbował odrobić wynik, kilkukrotnie kotłowało się pod bramką Legii, ale ostatecznie wynik nie uległ zmianie.

 

Dzięki arcyważnemu zwycięstwu w hicie Wojskowi zbliżyli się do liderującej Jagiellonii i powiększyli przewagę nad Lechem. Przede wszystkim zespół Jozaka pokazał charakter w tak istotnym momencie rozgrywki. 

 

Legia Warszawa - Lech Poznań 2:1 (1:0) 

 

Bramki: Vesović 2', Kucharczyk 86' (k) - Gytkjaer 63' 

 

LEGIA: Malarz - Hlousek, Pazdan, Astiz, Jędrzejczyk - Mączyński, Remy, Vesović (Kucharczyk 61') - Hamalainen, Eduardo (Niezgoda 69'), Radović (Szymański 80').

 

Rezerwowi: Cierzniak, Cafu, Kucharczyk, Niezgoda, Pasquato, Kopczyński, Szymański.

 

LECH: Burić - Kostevych, Vujadinović, Janicki, Gumny - Gajos, Trałka, Majewski - Situm, Gytkjaer, Radut.

 

Rezerwowi: Putnocky, De Marco, Barkroth, Khoblenko, Jóźwiak, Klupś, Tomasik.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Znowu słabo... Pozytywy: Malarz, Remy reszta przeciętnie bądź słabo. Hlouszek wrzutki nie przemyślane. Rado lepiej, ale nadal musi pracować. Hamalajnen pojawia się i znika. Więcej szczęścia niż rozumu. Wyglądali jakby grali piłkarze z łapanki. Bez składu i ładu. Lech zasłużył na zwycięstwo.
Toudi
Toudi
Podporucznik
2018-03-04 21:16:53
brakuje nam wszystkiego. obrony,napastników. jedyny pozytyw to Remy. Rado słabiutki. Hamę hat trick wykończył.Lech był lepszy, karny.....dzięki Marciniak za trzy punkty.
SZUMI
SZUMI
Szeregowiec
2018-03-04 21:29:24
Karny z kapelusza, objektywnie uważam że Legii karny się nie należał-sprawiedliwie patrząc powinien być remis...ale to jest piłka...3pkt zostają w Warszawie. (L)
jamro
Szeregowiec
2018-03-04 23:28:29
O co Wy ludzie płaczecie? Jak w identycznych sytuacjach gwiżdżą karne przeciwko Legii to nikt jakoś sensacji nie robi. "Taka jest piłka", "Mógł nie gwizdać ale gwizdnął" "jednak zagranie ręką było i sędzia miał prawo". Identyczna sytuacja na korzyść Legii i fala bólu dupy przez cały kraj się przelewa poczynając od komentatorów na niewtórych tutaj niestety kończąc.
Wiktor
Podporucznik
2018-03-04 23:46:07
Toudi masz rację. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu powiedzmy ok. W drugiej dalej powinniśmy cisnąć rywala i nie dać mu się zorganizować. Zamiast tego cofnęliśmy się i zaczęły się problemy. Hama, dziś mało produktywny. Rado, cały czas to nie ten sam piłkarz i widoczny jest brak szybkości. A Jarek Niezgoda nic nie zrobi bez dobrych podań. Remy świetny, ale to piłkarz głównie defensywny i przechwytujący piłki. BRAKUJE nam ofensywnego i kreatywnego pomocnika co będzie ciągnął grę do przodu i rozdzielał piłki. Dziś skończyło się szczęśliwie dla Nas, ale czy o to chodzi? Czy z taką grą zdobędziemy Mistrza? Śmiem wątpić, ale oby Bóg dał. Byłem na meczu i wiem, że to nadal nie to .............
SZUMI
SZUMI
Szeregowiec
2018-03-04 23:59:42
jamro Z takim budżetem i zawodnikami to "My" nie powinniśmy szczycić się zwycięstwem z Lechem po rzucie karnym, którego nie powinno być!...Ja czegoś więcej oczekuje od Legii.
Monter
Monter
Szeregowiec
2018-03-05 00:08:02
Ciekawe kiedy będzie drużyna, a nie zbieranina. Jaga nas rozklepała, teraz słaby Lech o mało nas nie ograł. Jozak dużo gada, jak Probierz, ale trener to z niego słaby. Głow mu się pali, panikuje, albo popada w jakąś katatonię i nie robi zmian. Gdzie grał Remy ? W środku pola, na obronie ?? Człapią, stare grzyby, chodzą, młodzi marzną na ławie. Przypominam,że Jagę trenuje prawdziwy trener piłki nożnej, fachowiec. A u nas, ku...wa poliglota z korpo. Mam dość motywujących gadek z mityngów amwya, zgrany skład, ogrywany w jakimś systemie i fizyczne przygotowanie. Fart, ale wygraliśmy, ciekawe na ile szczęścia facetowi wystarczy, w ewentualnych pucharach z taką grą nie mamy czego szukać, najwyżej obciachu się nafutrujemy, znowu.
jamro
Szeregowiec
2018-03-05 00:22:04
SZUMI, Nikt tu się zwycięstwem nie szczyci, styl nie zachwycił nikogo. Wszyscy oczekujemy więcej, znaczenie więcej bo na ten moment trzeba drżeć o mistrzostwo. Tylko nie wiem skąd ten lament nad karnym. Zagranie ręką w polu karnym było, ręka nie była przy ciele, nie była naturalnie ułożona, zmieniła tor lotu piłki, Mączyński mógł z tej akcji zrobić coś więcej. Główny, asystent, ci z VAR-u, nikt nie maił wątpliwości co sam Marciniak przyznał że słusznie podyktowany, nawet powtórki nie potrzebowali. Identycznego przeciw nam gwizdali niedawno po zagraniu Pazdana i nikt jakoś nie płakał,to był "jego błąd". Ale pan z nc+ tym razem powiedział że nie było i poszło...
SZUMI
SZUMI
Szeregowiec
2018-03-05 02:03:18
jamro Nie ma lamentu, bo cieszy zwycięstwo...w obecnej sytuacji jak sam powiedziałeś można się bać o te mistrzostwo ale jestem spokojny o tytuł, nie chce mi się wierzyć żeby się nie udało lecz gra zespołu zostawia wiele do życzenia...zanim będziemy drugim Fc Basel trochę czasu jeszcze upłynie.
Toudi
Toudi
Podporucznik
2018-03-05 09:02:39
@ jamro. Ból dupy "niektórych" kibiców Legii dotyczy stylu gry naszych ulubieńców. Widać brak Ci niestety obiektywizmu. Po co słuchać że my nie mogliśmy, bo nie mogliśmy to mógł Marciniak. Ten gol z karnego nie był jednym z czterech które zapakowaliśmy łachowi a decydującym o wygranej. Możesz nie czuć niedosytu inni go czuć mogą.
Kibic z dala
Porucznik
2018-03-05 10:52:19
Rzut karny dyktowany jest przez sędziego w wyniku faulu lub zagrania ręką przez gracza drużyny broniącej w obrębie swojego pola karnego... Tyle przepisy. Po co łapy wystawiał? Na powtórkach widać ruch ręki do piłki i tyle w tym temacie. Nie takie karne gwizdali przeciwko Legii. Czekałem na biadolenie, że znów sędzia pomógł. To zapytam czy wolny (z kapelusza)w 96min przeciwko Legii był w duchu walki? Weryfikowałem to co widziałem na meczu i w domu, to był dopiero skandal. Sędzia był 3-4 metry od całej sytuacji. Lechita padł jak porażony prądem. Nie zgodzę się też z przewagą Lecha może 20-30min drugiej połowy - tak. Ale większość meczu to Legia dyktowała warunki, momentami było zbyt nerwowo w obronie. Gdyby jeden z 3-4 kontrataków nasi zakończyli bramką to byście piali z zachwytów jaki dobry był mecz... Będę się upierał że są na dobrej drodze, Jaga tak jak Górnik zacznie wkrótce gubić punkty...
Poczekajmy na koniec sezonu....Wtedy podsumujemy piłkarzy i sztab szkoleniowy

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN