Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-10-22 09:00:00
Newsletter

Klasyk powróci pod Wawel?

Autor: Jakub Mieżejewski Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
W niedzielę, o godzinie 18., Legia zmierzy się na wyjeździe z Wisłą Kraków. Ligowy hit z pierwszej dekady XXI wieku nieco wyblakł w ostatnich latach, ale spotkanie 13. kolejki z różnych powodów znów nabierze żywych barw. Kto wie, być może znów jak za dawnych lat będziemy oglądać znakomite i zacięte spotkanie przy Reymonta?

Kilka lat temu na ten mecz czekała z niecierpliwością cała Polska. Zwycięzca spotkania zgarniał zazwyczaj mistrzowski tytuł, jednak tamte czasy odeszły już w niepamięć. Wisła wpadła w problemy finansowe i pogrążyła się w przeciętność, a pałeczkę hegemona przejęła Legia, zdobywając cztery mistrzostwa w ostatnich pięciu latach. Nie znaczy to jednak, że spotkania obu drużyn przestały elektryzować kibiców. W niedzielny wieczór stadion miejski w Krakowie po raz pierwszy od dawna wypełni się w całości. 

 

 

Wojskowi zmierzą się z Wisłą uskrzydleni zwycięstwem z Lechią. Podopieczni Romeo Jozaka powoli wychodzą na prostą, a wygrana w poprzedniej kolejce pozwoliła na odrobinę spokoju. Zwracał również na to uwagę chorwacki trener na konferencji po meczu z gdańszczanami. „W naszej grze jest jeszcze sporo do poprawy. Przed meczem w szatni widać było, że piłkarze bardzo chcą wygrać to spotkanie. Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa - ono pomoże nam wrócić na właściwe tory” - zauważył Romeo Jozak.

 

 

W niedzielnym spotkaniu dobrze wyglądała współpraca duetu Michał Kucharczyk – Jarosław Niezgoda. Obaj zawodnicy szukali siebie na boisku, a po ich przebojowej akcji padła bramka dla Legii. Z tą dwójką dobrze uzupełnia się Kasper Hamalainen, który jako „dziesiątka” zanotował kilka prostopadłych podań. Piłkarze zwracają jednak uwagę to, że drużynę stać na więcej. „Trener Jozak ma pomysł na naszą grę. Być może to nie 'trybi' tak, jakbyśmy tego chcieli, są jednak elementy, które chce w nas zaszczepić. Wierzę, że dzisiaj postęp był widoczny” - powiedział Jarosław Niezgoda po ostatnim meczu.

 

 

Wygraną z Lechią można uznać za swoiste nowe otwarcie, ale proces „katharsis” trwa z pewnością więcej niż jeden mecz. Z tego powodu nikt w zespole mistrzów Polski nie wyobraża sobie innego scenariusza, jak podtrzymanie dobrej passy i dobry wynik z Wisłą w Krakowie. Mimo że strata punktowa do liderów wynosi zaledwie trzy punkty, więc obecna sytuacja zespołu nijak ma się do tego, co działo się w poprzednim sezonie, to dobra forma w najbliższych spotkaniach pozwoli odzyskać zaufanie kibiców oraz nabrać pewności siebie. 

 

 

Optymizmem napawa fakt, że kolejni zawodnicy Legii wracają po kontuzjach. W poprzedniej kolejce pierwszy raz od dłuższego czasu w podstawowym składzie znalazł się Guilherme. Jego wpływ na grę zespołu był bardzo widoczny, w ofensywie wreszcie zauważalna była dynamika i ruchliwość, a przecież Brazylijczyk z każdym meczem będzie wyglądać coraz lepiej. Z ławki wszedł także Hildeberto Pereira. 21-letni pomocnik przebywał na murawie przez 30 minut i fizycznie wyglądał bardzo dobrze. Tylko czekać aż zaprezentuje pełnię umiejętności. Gotowy do gry w niedzielę będzie również Krzysztof Mączyński, który w meczu z Lechią nabawił się lekkiego urazu. 

 

 

A co czeka Wojskowych ze strony Wisły? W Krakowie nigdy Legii nie grało się łatwo. Chociaż mistrzowie Polski nie przegrali żadnego z trzech ostatnich spotkaniach z Białą Gwiazdą, to były to wyrównane starcia. W ubiegłym sezonie przy Reymonta zremisowali 0:0, a dwa lata temu zwycięstwo udało wyszarpać w ostatnich minutach meczu po bramkach Nemanji Nikolicia i Aleksandara Prijovicia.

Po raz pierwszy od wielu lat, drużyny przystępują do tego meczu, będąc sąsiadami w ligowej tabeli. Wiślacy grają w tym sezonie nieźle, a wśród kibiców odżyły nadzieje na powrót do europejskich pucharów. Legioniści, by wygrać nie mogą patrzeć jedynie na siebie. Kluczowe będzie wyłączenie z gry Carlitosa Lopeza. 27-letni piłkarz zaliczył dziewięć trafień i uchodzi dotychczas za objawienie LOTTO Ekstraklasy. Ale projekt pt. hiszpańska Wisła, to nie tylko bramkostrzelny napastnik. W Białej Gwieździe prowadzonej przez Kiko Ramireza regularnie występuje sześciu Hiszpanów, a w ich sztabie szkoleniowym pracuje Goncalo Feio, który przez wiele lat przebywał w Legii.

 

 

Dla Wojskowych będzie to również kolejna próba przełamania negatywnej passy na wyjeździe. W obecnych rozgrywkach mistrzowie Polski aż pięciokrotnie przegrali na boisku rywala, strzelając zaledwie trzy gole. Dla kontrastu Wiślacy nie przegrali jeszcze w Krakowie, notując trzy zwycięstwa i dwa remisy. Podopieczni Ramireza u siebie grają zdyscyplinowanie i skupiają się przede wszystkim na zachowaniu zera z tyłu (trzy czyste kontra i tylko dwie stracone bramki). 

 

 

Na to, że będzie to bardzo wyrównany mecz wskazują bukmacherzy. Kurs w Fortunie na zwycięstwo Legii wynosi 2,55, z kolei na wygraną Wisły 2,75. Remis bukmacherzy wyceniają natomiast na 3,20. Podobna forma obu drużyn, wysoka stawka spotkania, a przy tym zwyżkująca forma legionistów sprawia, że w niedzielę zobaczymy starcie godne meczom z początku XXI wieku.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN