Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-29 15:00:00
Newsletter

Konrad Paśniewski o kulisach swojej pracy

Autor: Iza Kruk, Jakub Mieżejewski Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa
- Najważniejsze są warunki treningowe i hotelowe. Celem tych wyjazdów jest przygotowanie się do sezonu, więc jakość boisk, ich odległość od hotelu, jest tutaj kluczowa - opowiada dyrektor pierwszej drużyny Konrad Paśniewski w wywiadzie, w którym zdradza nam dlaczego Legia wybrała takich sparingpartnerów i co jest kluczowe w kwestii wyboru miejsca zgrupowania.

 

- Kiedy zaczynasz planować zgrupowanie?

 

- Zaczynamy planować zgrupowania na następny rok kończąc obecne. W ubiegłym roku byliśmy w Benidormie w tym samym ośrodku i wtedy zadecydowaliśmy o zakontraktowaniu tego miejsca na przyszły rok. Biorąc pod uwagę nasze potrzeby, ale także znając to miejsce, które w ostatnich latach stało się popularne wśród drużyn przygotowujących się zagranicą do sezonu, wiedzieliśmy, że musimy podjąć tę decyzję szybko i tak też się stało. 

 

- Jakie są popularne miejsca na zimowe zgrupowania?

 

- Jeśli chodzi o kluby europejskie, to bardzo popularna jest Turcja oraz Hiszpania. Wiele zespołów leci również na Cypr, czy Portugalię. Niektóre zespoły wybierają się na Maltę, gdzie zresztą byliśmy dwa lata temu. Ten kierunek nie jest wciąż aż tak popularny.

 

 

- Jakie czynniki decydują o wyborze danego miejsca?

 

- Zmiennych jest wiele. Najważniejsze są warunki treningowe i hotelowe. Celem tych wyjazdów jest przygotowanie się do sezonu, więc jakość boisk, ich odległość od hotelu, jest tutaj kluczowa. Ważne jest zaplecze związane z siłownią i odnową biologiczną. Trzeba brać pod uwagę również zaplecze stricte hotelowe, takie jak kuchnia. Podsumowując, sztab szkoleniowy oraz piłkarze muszą być zadowoleni z jedzenia, łóżek i Internetu.

 

- A co z doborem sparingpartnerów? Ich zakontraktowanie nie jest takie proste jak się wydaje.

 

- Nie chodzi o to, czy jest proste czy nie, bo przy kontraktowaniu sparingpartnerów decydujące są względy szkoleniowe. Na początku zgrupowań szukamy rywali z niższej półki, dopiero w ostatniej fazie okresu przygotowawczego wybieramy rywali silniejszych. Podczas tego zgrupowania takim rywalem będzie Viktoria Pilzno, natomiast żaden z meczów, ani ich terminy, nie są przypadkowe. Wiemy, że drużyny podczas zgrupowania szukają rywali już na miejscu, my mamy to zaplanowane od samego początku. Agenci, którzy pomagają nam w przygotowaniu zgrupowania, są zobowiązani, by w danym dniu i godzinie zapewnić nam przeciwnika takiego jakiego oczekujemy. 

 

 

- Plan na zgrupowania to jedno, ale jest pewnie wiele sytuacji, które zaskakują. Opowiedz coś o nich.

 

- Najczęściej trzeba kombinować, kiedy pogoda daje we znaki i zaplanowane treningi są niemożliwe. Zdarzało się, że nie mogliśmy wejść na boisko, bo było zalane. W przypadku pracy w Legii mi się to nie zdarzyło, ale tak było, kiedy jeszcze pracowałem z reprezentacją Polski. Trzeba wtedy zmieniać wiele rzeczy w programie dnia, żeby jednak odbyć trening, bo jest to sedno takich wyjazdów.

 

- Ostatnio piłkarze grali w waterpolo. Jakie inne atrakcje udało wam się w przeszłości zaplanować?

 

- Będąc w Austrii, jeździliśmy kolejkami górskimi. Podczas zgrupowania z Hennigiem Bergiem w Leogang mieliśmy okazję skorzystać ze specyficznej dla tego regionu atrakcji. Piłkarze podczepieni pod linę zjeżdżali ze szczytu górskiego z dużą prędkością praktycznie pod sam hotel. 

 

 

- Też zjeżdżałeś?

 

- Niestety nie, bo to organizowałem, ale powiedzmy, że nie jest to moje ulubione zajęcie spędzania wolnego czasu. Nie wszyscy piłkarze również z tego skorzystali. Pamiętam, że Marek Saganowski był pierwszym chętnym. Zdarzały się cartingi. Najważniejsze przy takich atrakcjach jest to, żeby były blisko hotelu, bo piłkarze w wolnym czasie lubią po prostu odpocząć i się zregenerować. Trzeba pamiętać, że w tych kwestiach trener ma zawsze decydujące zdanie. Niektórzy z nich lubią takie ekstremalne atrakcje, a inni nie wyobrażają sobie czegoś takiego. 

 

- Jakie trudności spotkały Cię w przypadku organizacji zgrupowania na Florydzie i dwudniowego przelotu stamtąd do Polski, a potem do Benidormu?

 

- Wyjazd na Florydę był rzeczywiście trudnym przedsięwzięciem, bo pierwszy raz lecieliśmy na obóz za Ocean. Tu duży ukłon w stronę całego klubu, bo nie tylko ja byłem zaangażowany w organizację, a cały dział sportu, marketingu oraz merchandisingu oraz redakcja Legia.com. Był to obóz trochę inny od tego jaki jest tutaj z powodu licznych spraw marketingowych. Jakie były wyzwania z tym związane? Dosyć późno dowiedzieliśmy się, że będziemy lecieć do Stanów. Chcieliśmy też wysłać sprzęt wcześniej, by drużyna nie podróżowała z nim. Jeśli chodzi o przetransferowanie wszystkiego z USA do Hiszpanii, to żadna z firm ekspedycyjnych nie była nam tego w stanie zapewnić w tak krótkim czasie, więc musieliśmy to zrobić sami. Z Polski jechał do Benidormu autokar ze sprzętem, ale musieliśmy zabrać samolotem ze sobą rzeczy, które były z nami w Stanach. To było rzeczywiście skomplikowane.

 

- Na koniec mamy nadzieję, że 20 maja będziemy świętowac mistrzostwo kraju i tego Ci życzę.

 

- Dokładnie taki jest nasz cel!

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN