Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-05-02 22:58:00
Newsletter

Koszykówka: Arka Gdynia – Legia Warszawa 79:75

Autor: Szymon Wojda Fot. Janusz Partyka
Koszykarze Legii Warszawa przegrali z Arką Gdynia 75:79 w pierwszym meczu ćwierćfinałów Energa Basket Ligi. W serii do trzech zwycięstw 1:0 prowadzą Gdynianie.

Mecz rozpoczął się od celnej „trójki” Sebastiana Kowalczyka. Niestety, akcja naszego kapitana obudziła nie tylko Wojskowych, ale również przeciwników. Josh Bostic oraz James Florence bardzo szybko zdobyli osiem punktów, a ten drugi dołożył do tego trzy asysty oraz przechwyt. Arka wyszła na prowadzenie i bardzo uważnie go pilnowała. Do zespołu legionistów bardzo dużo energii wniósł Keanu Pinder. Australijczyk punktował, zbierał i skutecznie oraz efektownie bronił. To jednak okazało się za mało. Robert Upshaw, środkowy gospodarzy, potrafił wykorzystywać swoje szanse pod koszem i solidnie przyczynił się do budowania przewagi Gdynian. Ta po pierwszej kwarcie wynosiła już 11 punktów, ale przy wyniku 25:14 wszystko jeszcze było możliwe.

 

Legia po przerwie nieco wzmocniła oraz rozszerzyła obronę. Nasi zawodnicy kilkukrotnie, a szczególnie w końcówce pierwszej połowy, próbowali bronić strefą na całym boisku. To przynosiło skromne efekty. Dzięki skutecznym akcjom w defensywie i celnym rzutom Filipa Matczaka, legioniści zbliżyli się do zespołu gospodarzy. Wśród zawodników Arki w dalszym ciągu błyszczał Josh Bostic. Poza nim na słowa uznania zasłużył również Marcus Ginyard, a także Deivydas Dulkys. Zawodnicy trenera Frasunkiewicza rzucali rzadziej, ale celniej i dlatego po 20 minutach prowadzili 39:31.

 

Na początku trzeciej kwarty bardzo Arka bardzo wyraźnie odskoczyła. Najpierw akcją „3+1” popisał się James Florence, a następnie dwa „oczka” po rzutach wolnych dołożył Josh Bostic. W obu sytuacjach faulował Jakub Karolak, który do tej pory nie mógł zaliczyć spotkań do udanych. Chwile później trzecie przewinienie na swoim koncie zapisał Keanu Pinder i Wojskowi musieli sobie radzić bez Australijczyka. Legia w ofensywie nie mogła poradzić sobie z mocną defensywną Arki, a co gorsza gospodarze z obrony płynnie i szybko przechodzili to ataku i często karcili nieprzygotowanych legionistów. Pod koniec kwarty z dobrej strony pokazał się Mo Soluade, ale nie wpłynęło to znacząco na obraz gry. Arka po 30 minutach prowadziła 60:48.

 

Początek czwartej kwarty to bardzo dobry moment Legii. Ofensywa Wojskowych, napędzana przez Filipa Matczaka, zniwelowała nieco przewagę gospodarzy. Do dyspozycji Matczaka nawiązał Pinder i nasz zespół w połowie kwarty miał tylko trzy punkty do odrobienia.  Mocna obrona legionistów zdołała w końcu na dłużej zatrzymać zawodników Arki i gdyby tylko wojskowi byli nieco bardziej skuteczni w ataku to szybko objęliby prowadzenie. Co gorsza w końcówce groźnie wyglądającego urazu doznał aktywny w tym spotkaniu Mo Soluade. To jednak nie podłamało gości.  Na minutę przed końcem piłkę przechwycił Keanu Pinder i natychmiast uruchomił Filipa Matczaka, który skończył kontratak Legii. Do odrobienia były już tylko dwa „oczka”. Końcówkę jednak lepiej rozegrali gospodarze. Czterokrotnie na linii rzutów wolnych stanął James Florence i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. W końcówce jeszcze zza „łuku” trafił Michał Kołodziej, ale było już za późno na doścignięcie przeciwników. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Arki 79:75.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN