Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-12-23 20:15:00
Newsletter

Koszykówka: AZS Koszalin – Legia Warszawa 83:76

Autor: Szymon Wojda, JP Fot. Jacek Prondzynski
Zieloni Kanonierzy przegrali w wyjazdowym spotkaniu Polskiej Ligi Koszykówki z AZS Koszalin 76:83. To już 13 porażka Wojskowych w tym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Galeria z meczu znajduje się TUTAJ. Fot. Jacek Prondzynski

 

Imponująca koszalińska hala miała zobaczyć świetne widowisko. Walcząca o premierowe zwycięstwo Legia oraz zawodzący AZS Koszalin stanęły naprzeciwko siebie w arcyważnym dla obu stron meczu. Pierwsi na skromne prowadzenie wyszli gospodarze. Legioniści mieli problem w ataku. Większość akcji przechodziło przez Anthonyego Beane’a, a Amerykanin długo nie mógł się wstrzelić i spudłował pierwsze cztery rzuty. Po jednym z wejść Beane został powalony na ziemię i może dlatego miał problemy z dobrym wejściem mecz. W zdobywaniu punktów wyręczył go nieco Hunter Mickelson, ale wynik 4:4 po czterech minutach pokazuje, że obie drużyny nie były w wysokiej formie strzeleckiej na początku spotkania. Zarówno Wojskowi jak i zawodnicy AZS-u popełniali kuriozalne błędy. Najlepiej obrazuje to wymiana, w której Naadir Tharpe stracił piłkę po tym jak poślizgnął się na krawędzi obuwia. Piłkę przejął Modestas Kumpys, popędził na pusty kosz, i został zablokowany przez… obręcz atakowanego kosza. Legioniści pod koniec kwarty wyszli na prowadzenie. Akcję „2+1” przeprowadził  Anthony Beane, a dwa punkty dorzucili jeszcze Adam Linowski i Grzegorz Kukiełka, ale rywale szybko odpowiedzieli. Skuteczny z linii rzutów wolnych był Damian Jeszke, a pierwszą kwartę  zakończył rzutem za trzy punkty Aleksander Leńczyk. Legia po pierwszych 10 minutach przegrywała 15:17.

 

 

Ten sam zawodnik, który skończył pierwszą kwartę rzutem „zza łuku” rozpoczął następną część gry tym samym. Legia zdawała się nie istnieć przez kilka pierwszych minut. Fatalnie prezentowała się większość składu Legii, a Akademicy powoli odjeżdżali. W połowie kwarty mieli już 10-punktową przewagę.  Legioniści popełniali kuriozalne błędy w obronie strefowej, a gospodarze korzystali z tego coraz pewniej rzucając z czystych pozycji, a nawet jeśli tego nie robili, to Aleksandar Marelja dobijał rzuty swoich kolegów z zespołu. Uzbierał w ten sposób 12 „oczek” po 20 minutach. W ataku legioniści opierali się głównie na indywidualnych akcjach Anthonyego Beane’a jednak nie przynosiło to znaczących efektów. Wojskowi rzucali „zza łuku” z 16% skutecznością, trafiając tylko jedną z sześciu prób. Co więcej, Akademicy zdobyli trzykrotnie więcej punktów z ławki (21:7) i to dlatego tak bardzo odjechali naszemu zespołowi w drugiej kwarcie.  Przez większość kwarty legionistów po prostu nie było i słusznie przegrali pierwszą połowę 33:44.

 

 

Drugą połowę od efektownego wsadu zaczął Hunter Mickelson. Gospodarze cztery razy z rzędu tracili piłkę, ale Wojskowi nie potrafili z tego skorzystać. Obie drużyny nie grały wybitnego meczu i trzecia kwarta nie była wyjątkiem. AZS pudłował, Legia podobnie, a stan meczu nie ulegał zmianie. Pod koniec kwarty sześć punktów w krótkim odstępie zdobył Naadir Tharpe, ale jego starania zniweczyło wejście Mateusza Jarmakowicza. „Jarmak” pojawił się na boisku, sfaulował przy rzucie zawodnika AZS-u, po czym krzyknął coś do sędziego i otrzymał przewinienie techniczne. Legia miała szansę wyraźnie zbliżyć się do rywali, ale z tej szansy nie skorzystała. Szczęście Wojskowych polegało na tym, że Akademicy wyraźnie pogorszyli swoją skuteczność, a goście minimalnie ją poprawili i przed ostatnią kwartą przegrywali 48:56.

 

 

Początek czwartej kwarty pobudził nadzieję na zwycięstwo. Adam Linowski i Anthony Beane szybko zdobyli punkty i od przeciwników Legie dzieliły tylko cztery punkty. Co więcej, po trzy faule na swoim koncie mieli liderzy Akademików - Aleksandar Marelja i Domestas Kumpys. Niestety dwie akcje Diante Baldwina pozwoliły gospodarzom odbudować część przewagi. W połowie kwarty dobrze dysponowany Hunter Mickelson musiał opuścić parkiet po pięciu przewinieniach. W połowie kwarty cztery punkty zdobył Anthony Beane, a chwilę później Jakub Dłoniak popełnił błąd kroków. Legia miała piłkę w posiadaniu i trzy punkty do odrobienia. Jobi Wall trafił z półdystansu i Wojskowym został już tylko punkt straty. Niestety, trzy punkty zdobył Damian Jeszke, a Legia odpowiedziała tylko jednym celnym osobistym Jarmakowicza. Chwilę później jednak „zza łuku” za trzy punkty trafił Grzegorz Kukiełka, a chwilę później to samo powtórzył Beane i to Legia była na prowadzeniu. Niestety, Akademicy szybko odpowiedzieli, a po przewinieniu technicznym Beane’a, znowu mieli trzy „oczka” przewagi. To dalej była różnica jednej akcji, a to Wojskowi byli w posiadaniu. Anthony Beane próbował wejść pod kosz, ale stracił piłkę, a „2+1” w kontrze zagrał Diante Baldwin. Chwilę później ten sam zawodnik był skuteczny z linii rzutów wolnych i pozwolił swojemu zespołowi odskoczyć na siedem punktów. Co najmniej przeciętni Akademicy wygrali z jeszcze słabszą Legią 84:76.

 

 

AZS Koszalin - Legia Warszawa  84:76  (17:15, 27:18, 12:15, 28:28)

 

AZS: Diante Baldwin 24(1), Aleksander Marelja* 21, Jakub Dłoniak 14(2), Damian Jeszke* 9(1), Aleksander Leńczuk 6(2), Modestas Kumpys* 6(1), Igor Wadowski* 4, Qyntel Woods* 0, Kacper Młynarski 0, Szymon Kiwilsza 0, Laimonas Chatkevičius -.

Trener: Dragan Nikolić

 

Legia: Anthony Beane* 24(1), Hunter Mickelson* 15, Grzegorz Kukiełka* 11(1), Naadir Tharpe* 8(1), Jobi Wall 7(1), Tomasz Andrzejewski* 4, Adam Linowski 4, Łukasz Wilczek 2, Mateusz Jarmakowicz 1,  Michał Aleksandrowicz 0, Piotr Robak 0, Patryk Kędel 0

Trener: Tane Spasev


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN