Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-10-25 12:00:00
Newsletter

Koszykówka: Czas na wygraną!

Autor: Szymon Wojda Fot. Janusz Partyka
Inaczej miał wyglądać początek sezonu koszykarskiej Legii. Jednak po czterech wyraźnych porażkach z rzędu, terminarz legionistów daje nadzieję na poprawę nastrojów. Większość zawodników z obecnej kadry zespołu zna już smak zwycięstwa z najbliższymi rywalami ''Zielonych Kanonierów''. Wyjazdowy mecz z Czarnymi Słupsk (25 października, godz. 18:15) oraz spotkanie u siebie z GTK Gliwice (29 października, godz. 15:30), to realna szansa na błyskawiczne poprawienie bilansu i wyjście z impasu.

Postawa drużyny musi martwić. Zawodnicy mimo, że solidnie pracują w ataku (ok. 75 pkt. zdobytych na mecz), to jednak bardzo słabo grają w obronie (ok. 85 pkt. straconych na mecz), przez co ich starania w ofensywie idą na marne. To postawa pod własnym koszem wydaję się być głównym problemem Wojskowych. Legia rozpoczynała sezon z brakami kadrowymi. Szczególne braki można było dostrzec na pozycjach 4 oraz 5. Mimo unowocześnienia całego sportu, które wiąże się m.in. z innym traktowaniem pozycji podkoszowych, to są one dalej bardzo istotne dla końcowego sukcesu.  Przede wszystkim walczą oni o zbiórki dla swojej drużyny i punkty tzw. „drugiej szansy” w ofensywie. W rzeczywistości jednak dobrze obsadzona pozycja środkowego zapewnia wyraźny komfort psychiczny dla całego zespołu. Świadomość, że pod koszem jest kolega z drużyny, który powalczy o zbiórkę, zwiększa decyzyjność rzutów wśród graczy obwodowych. Natomiast w obronie zawodnicy ustawieni dalej od kosza mogą grać nieco odważniej, mając w głowie, że za plecami jest ktoś, kto blokiem powstrzyma ewentualną penetrację. Asekuracja wysokich zawodników bardzo często jest kluczowa dla defensywy zespołu, czyli elementu, z którym Wojskowi mają wyraźny problem.

 

 

W kadrze Legii znajduje się pięciu zawodników, którzy nominalnie występują na pozycjach podkoszowych.  Aż trzech z nich tuż przed rozpoczęciem sezonu miało problemy z różnego rodzaju urazami. Tuż przed meczem z Kingiem Szczecin do treningów z pełnym obciążeniem wrócił Tomasz Andrzejewski. Przed meczem z Asseco po 14-dniowej chorobie w zajęciach mógł uczestniczyć Mateusz Jarmakowicz. Natomiast Jorge Bilbao w połowie okresu przygotowawczego doznał urazu, który wykluczy go z gry na kilka miesięcy. Ponadto na dwa dni przed starciem ze Stalą Ostrów do naszego zespołu dołączył Hunter Mickelson, który potrzebuje kilku treningów, aby zgrać się z resztą drużyny. Jedynym podkoszowym, który przeszedł w pełni przez okres przygotowawczy jest Adam Linowski - świetny obrońca i nominalny silny skrzydłowy (pozycja numer 4). Paradoksalnie jednak strefa, w której nasz zespół ma najwięcej problemów, może być tą, która najszybciej zostanie „naprawiona”.

 

 

Podkoszowi Legii szybko dochodzą do optymalnej formy. Najlepiej punktującym i zbierającym zawodnikiem jest Tomasz Andrzejewski (14,5 pkt/mecz, 7,5 zb/mecz). W ostatnich potyczkach nie można mu odmówić ambicji. „Riczi” walczył o każdą piłkę aż do końcowej syreny, a zaraz po niej, jako kapitan zespołu, podnosił na duchu swoich kolegów. W ofensywie dobrze spisuje się Mateusz Jarmakowicz (9,7 pkt/mecz), który jednak musi znacząco poprawić grę w obronie. Adam Linowski w meczu ze Stalą długo powstrzymywał środkowego Stali - Adama Łapetę (zaledwie dwa punkty w pierwszej połowie), który jest kilkanaście centymetrów od niego wyższy. W obwodzie zostaje jeszcze Hunter Mickelson. Środkowy, który rok spędził w mistrzu czeskiej ekstraklasy, a wsparty przez „Ricziego” bądź „Jarmaka”, może okazać się niesamowicie ważnym wzmocnieniem. Pod nieobecność Bilbao, to Amerykanin ma zwiększyć konkurencję na pozycjach bliżej kosza oraz skutecznie walczyć na tablicach, a ma wszelkie predyspozycje żeby z tych zadań się wywiązać. Kiedy natomiast do treningów wróci Jorge Bilbao, pozycję, z którymi teraz nasz zespół ma ogromne problemy, będą najmocniej obsadzone. 

 

 

Zatem rozwiązanie problemów pod koszem wydaje się więc kwestią czasu, a to może zapoczątkować reakcję łańcuchową. Skuteczna walka pod tablicami sprawi, że gracze obwodowi będą grać odważniej, a akurat o obsadę tych pozycji Legia nie musi się martwić. Coraz lepiej gra Jobi Wall, który zachwycał w sparingach i już w meczu ze Stalą pokazał, że potrafi brać odpowiedzialność za wynik. Można liczyć też na Grzegorza Kukiełkę, który od juniorów słynął z wysokich umiejętności strzeleckich i z pewnością nie jest zadowolony ze swojej dotychczasowej gry. Solidnie prezentuje się Piotr Robak (11 pkt/mecz), a punktować potrafi również Isaiah Wilkerson oraz Łukasz Wilczek, którzy w przypadku silniejszej strefy podkoszowej, będą mieli więcej miejsca na obwodzie. Skuteczność legionistów musi wzrosnąć. Dotychczas wynosi zaledwie 40% i można mieć pewność, że koszykarze będą chcieli ją poprawić już od następnego spotkania i wiele zapowiada, że tej poprawy można się spodziewać.

 

 

Problemem Wojskowych nie jest brak umiejętności koszykarskich. Nikt nie znalazł się w tej drużynie przez przypadek, a zdecydowana większość walczy dla niej niezależnie od wyniku. Czasem brakowało szczęścia, centymetrów, odpowiedniej formy, ale nigdy tej drużynie nie brakowało charakteru. Podopieczni Piotra Bakuna są gotowi do walki o każdy centymetr parkietu niezależnie od tego, kto stanie na ich drodze i dlatego zasługują na wsparcie. Muszą poczuć, że kibice w nich wierzą i niesieni ich dopingiem wyszarpać zwycięstwo w następnych spotkaniach. Warszawa zasługuje na koszykówkę na najwyższym poziomie. 

Już dzisiaj zapraszamy na 29 października, o godz. 15:30, na mecz z GTK Gliwice - razem wypełnijmy Torwar!

Bilety dostępne TUTAJ.

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN