Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-02-11 20:02:00
Newsletter

Koszykówka: GTK Gliwice - Legia Warszawa 94:101

Autor: Szymon Wojda Fot. Jacek Prondzynski
Koszykarze Legii Warszawa wygrali po dogrywce z GTK Gliwice 101:94 i zapisali na swoim koncie drugie zwycięstwo w tym sezonie. Po raz kolejny nie do zatrzymania był Anthony Beane. Amerykanin zdobył aż 41 punktów!

Legioniści słabo rozpoczęli spotkanie. Bardzo długo nie mogli odnaleźć własnego rytmu. Pomimo dobrej pracy na tablicach Huntera Mickelsona i dobrego przejścia do ataku, to GTK miało skromną przewagę. Gospodarze od początku byli bardzo cierpliwi w obronie i z czasem przełożyło się to również na więcej szans w ofensywie. W połowie kwarty gliwczanie mieli już sześć punktów przewagi. Co gorsza, po drugim szybko złapanym przewinieniu boisko musiał opuścić Anthony Beane. Pozbawieni lidera legioniści pozwolili przeciwnikom odskoczyć i po pierwszej kwarcie przegrywali już 16:23.

 

Po wznowieniu gry „zza łuku” trafił Tomasz Andrzejewski i dystans między drużynami nieco się zmniejszył. Chwilę później to samo powtórzył dobrze dysponowany Michał Kołodziej, ale GTK nie odpuszczało. W czwartej minucie przy wyniku 28:24 dla gospodarzy na boisko wrócił Anthony Beane. Po jego podaniu za trzy trafił Łukasz Wilczek i drużyny dzielił już tylko punkt. Od tego momentu gra toczyła się w rytmie „punkt za punkt”. Prowadzenie zmieniało się praktycznie przy każdym posiadaniu i żadna  z drużyn nie chciała zwolnić tempa. Niestety Legia złapała zadyszkę jako pierwsza. Po nieskutecznych rzutach Robaka i Kołodzieja duet Hooker-Williams zdobył pięć punktów. Gliwiczanie odzyskali przewagę, a Tane Spasev poprosił o przerwę na żądanie. Po powrocie na boisko znowu za trzy trafił Kołodziej (10 punktów w pierwszej połowie), a swoje punkty dołożył Mickelson. Zawodnicy GTK byli równie skuteczni i trzymali Wojskowych na dystans. Na wyróżnienie zasługuję Quinton Hooker. Amerykański rzucający jeszcze przed przerwą miał na swoim koncie siedem punktów, osiem asyst i dziewięć zbiórek. Jednak to do gości należało ostatnie słowo w pierwszej połowie. Anthony Beane podał do dobrze ustawionego Kukiełki, a ten w swoim stylu wyszedł w górę i ustalił wynik po dwudziestu minutach gry. Legia przegrywała 41:45, ale jej gra wyglądała coraz lepiej.

 

Po powrocie na boisko cztery punkty zdobył Anthony Beane i Legia wyszła na prowadzenie. Z dobrej strony pokazał się również Hunter Mickelson, który w minutę zaliczył blok i dwa przechwyty. Dzięki jego postawie w obronie Wojskowi wyszli z groźnymi atakami i zyskali przewagę. Po celnej trójce Łukasza Wilczka było już 53:47 dla Legii. Problemy pojawiły się w połowie kwarty. Anthony Beane faulował po raz trzeci i znowu na jakiś czas musiał opuścic boisko. GTK pod nieobecność Amerykanina odrobiła straty i po trafieniu Hookera doprowadziło do wyrównania. Wojskowi znowu mieli problemy ze skutecznością. Gliwiczanie natomiast wrócili do dyspozycji sprzed przerwy. Po akcji „2+1” Mavericka Morgana gospodarze prowadzili 56:55. Wojskowi nie potrafili wyjść z kryzysu. Nie byli też w stanie zatrzymać Quintona Hookera, który już w trzeciej kwarcie zaliczył triple-drouble (11 punktów, 10 zbiórek i 12 asyst). Na szczęście ostatnie słowo w tej kwarcie znowu należało do Legii. Anthony Beane, wobec podwojenia ze strony przeciwników, nie mógł decydować się na rzut. Obsłużył więc podaniem Tomasza Andrzejewskiego, a ten ustalił wynik po trzeciej kwarcie na 63:60 dla gospodarzy.

 

Po powrocie na boisko czwarty raz przewinił Anthony Beane. Lider legionistów znowu musiał opuścić boisko, a gospodarze pod jego nieobecność znowu odskoczyli na sześć punktów. Gra Legii nie zapowiadała odrobienia strat. Po rzucie „zza łuku” Damiana Pielocha było już 69:62 dla GTK, a do końca meczu zostało sześć minut. Sygnał do ataku dał Anthony Beane. Amerykanin w krótkim odstępie zdobył pięć punktów i drużyny dzieliła odległość akcji. Na dwie minuty przed końcem za trzy trafił Michał Kołodziej i był remis po 74. Chwilę później na linii rzutów wolnych stanął Piotr Robak i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. GTK odpowiedziało punktami Williamsa i odzyskało przewagę, ale wtedy skutecznie pod kosz wchodził Beane. Co więcej Legii udało się wybronić akcję Gliwiczan, a na linii rzutów wolnych stanął Łukasz Wilczek. „Wilku” dwukrotnie spudłował i to gospodarze mieli piłkę na 50 sekund przed końcem meczu. Damian Pieloch wchodził pod kosz, ale wpadł na dobrze ustawionego Beane’a. Legia odzyskała piłkę, wspominany Amerykanin trafił i na 17 sekund to wojskowi prowadzili 79:76. Williams trafił i drużyny dzielił już tylko punkt. Gliwiczanie musieli szybko faulować, tak też zrobili. Na linii rzutów wolnych stanął Piotr Robak. Rzucający gości dwukrotnie trafił, Gliwiczanie znowu mieli trzy punkty straty. W ekipie gospodarzy faulowany był Hooker i skutecznie wykonał osobiste. Chwilę później przed podobnym zadaniem stanął Tomasz Andrzejewski i również dwukrotnie trafił. W drużynie GTK znowu faulowany był Hooker, ale tym razem po wznowieniu gospodarze mieli trzy sekundy na faulowanie legionistów. Amerykanin trafił jeden osobistym, a następnie zebrał po swoim rzucie i doprowadził do wyrównania. Zieloni Kanonierzy domagali się powtórki, bo Amerykanin zbyt szybko wpadł w pole trzech sekund. To jednak nie miało znaczenia, kiedy przy wyniku 83:83 rozpoczęła się dogrywka.

 

Legioniści zaczęli od celnego rzutu Beane’a „zza łuku”, skutecznego wejścia tego samego zawodnika i punktu zdobytego przez Mickelsona. W zespole GTK odpowiedział Jonathan Williams, który szybko zapisał na swoim koncie cztery „oczka” i zespoły dzieliły trzy punkty. Legioniści jednak zdominowali walkę na tablicach i sukcesywnie powiększali swoją przewagę. Co ciekawe, w zespole Wojskowych najwięcej zbiórek na swoim koncie miał… Łukasz Wilczek. Rozgrywający grał odpowiedzialnie i z ogromnym zaangażowaniem co w połączeniu z niemożliwym do  zatrzymania Beanem musiało przynieść sukces. Amerykanin na 23 sekundy przed końcem trafił dwa osobiste, a chwilę później to powtórzył. Nic nie mogło już zabrać tego zwycięstwa Zielonym Kanonierom. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 101:94 dla Legii.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN