Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-04-14 20:55:00
Newsletter

Koszykówka: Legia Warszawa - MKS Dąbrowa Górnicza 75:77

Autor: Szymon Wojda Fot. Damian Kujawa
Koszykarze Legii Warszawa przegrali z MKS Dąbrowa Górnicza 75:77. Mimo walki do ostatnich sekund legioniści w kontrowersyjnej atmosferze zanotowali pechową 13 porażkę w tym sezonie.

Wygrana w tym meczu mocno zbliżyłaby jedną z drużyn do fazy play-off i być może stawka tego spotkania spowodowała, że jego początek był bardzo nerwowy. Legioniści już w pierwszych pięciu minutach kilka razy w łatwy sposób gubili piłkę. Gdyby nie równie spokojna gra MKS-u to już w pierwszej kwarcie nasi koszykarze mieliby sporą stratę do odrabiania. Goście solidnie spisywali się w ofensywie. Warszawskiej publiczności szybko przedstawił się Adris De Leon, ale jeszcze w pierwszej kwarcie znalazł godnych siebie przeciwników. Kilka dobrych akcji wojskowych, często kończonych przez świetnie dysponowanego Keanu Pindera, spowodowało, że to Legia prowadziła 19:17 po 10 minutach.

 

 

Kłopoty legionistów nabrały zaczęły rosnąć wraz ze startem drugiej kwarty. Szybkie przewinienia wspomnianego Keanu Pindera spowodowały, że musiał on na jakiś czas opuścić boisko. Reszta jego kolegów niestety nie była tak skuteczna, a to z czasem potrafili wykorzystać przeciwnicy. Już w połowie kwarty na tablicy mieliśmy remis po 30, a od tego momentu ofensywa  MKS-u nieco podkręciła tempo. Zza „łuku” trafiali kolejno wszyscy liderzy zespołu gości. Melvin, Wojciechowski i wspomniany wcześniej De Leon wyprowadzili swój zespół na prowadzenie. Jeszcze przed przerwą „2+1” zagrał Sebastian Kowalczyk, ale nawet wtedy goście zdążyli mu odpowiedzieć. W kontrowersyjnych okolicznościach punkty zdobył Mateusz Zębski i Legia przegrywała 37:46 po dwóch kwartach.

 

 

Po wznowieniu gry to dalej goście przeważali. Swój zespół do ataku próbował poderwać Rusłan Patiejew, który dwa razy efektownie kończył atak wojskowych. Swoje dołożył też , grający poniżej swojego poziomu, Michał Kołodziej. Jednak MKS szybko poukładał swoją grę i wyszedł nawet na dwucyfrowe prowadzenie. Kibice zgromadzeni na hali jasno dali znać legionistom, że mają ochotę na zwycięstwo. Niestety, mimo prób przewaga przeciwników nie malała. W końcówce trzeciej kwarty po raz czwarty faulował Keanu Pinder i musiał opuścić boisko. Legia zareagowała na to bardzo dobrze. Zza „łuku” trafili Omar Prewitt i Jakub Karolak. Legia wciąż przegrywała, ale wynik 58:63 po 30 minutach sprawiał, że rezultat spotkania był sprawą otwartą.

 

 

Na początku ostatniej kwarty dwie szybkie akcję przeprowadził Omar Prewitt. Amerykanin niestety chwilę później faulował przy akcji „3+1” Melvina i niestety podkoszowy MKS-u nie zadowolił się tylko jedną „trójką”. W połowie kwarty jednak legioniści ruszyli do ataku. Najpierw zza „łuku” trafił Mo Soluade, później po jego podaniu trzy punkty dołożył Michał Kołodziej, a Omar Prewitt popisał się skuteczną penetracją. Legia miała już tylko trzy punkty straty, a jej kibice robili wszystko, aby wspierać swoich zawodników. Długimi momentami na parkiecie panował chaos. Na minutę przed końcem po trafieniu Kołodzieja legioniści mieli już tylko punkt straty, a po rzucie wolnym Prewitta był już remis. Niestety w ostatnich sekundach Mateusz Zębski trafił z pod kosza i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Legioniści mieli trzy sekundy na swoją akcję i niestety nie wykorzystali tego czasu. Ostatecznie to MKS wygrał na Bemowie 75:77. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN