Legia Warszawa
vs Śląsk Wrocław
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-12-17 22:00:00
Newsletter

Koszykówka: Legia Warszawa - MKS Dąbrowa Górnicza 77:81

Autor: Szymon Wojda Fot. Jacek Prondzynski
Zieloni Kanonierzy po zaciętym spotkaniu rozgrywanym w hali na Bemowie przegrali z MKS Dąbrową Górnicza 77:81.

Galeria zdjęć znajduje się tutaj. Fot. Jacek Prondzynski

 

Legioniści nerwowo rozpoczęli spotkanie. Goście wyszli na czteropunktowe prowadzenie, ale szybko otrzymali ripostę w postaci dwóch akcji Anthonyego Beane’a. Nowy zawodnik Legii najpierw obsłużył podaniem Grzegorza Kukiełkę, a potem sam trafił „zza łuku” i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W następnej akcji Beane znowu podawał i tym razem z jego asysty skorzystał Hunter Mickelson. Wojskowi jednak od początku mieli problemy w defensywie. Dąbrowa wykorzystała to i odzyskała prowadzenie. W połowie kwarty do remisu doprowadził… Anthony Beane, a następnie wyprowadził Wojskowych na prowadzenie. Wybór najlepszego zawodnika meczu w tym momencie był banalnie prosty. Każdy atak Zielonych Kanonierów kończył się sukcesem, o ile kierował nim najnowszy nabytek naszego zespołu. W pierwszej kwarcie rzucił dziewięć punktów i zaliczył dwie asysty. Na trzy minuty przed końcem to gospodarze prowadzili 14:10 i prezentowali się coraz lepiej. Legioniści byli agresywni, skuteczni i robili wszystko, aby szczelnie wypełniona hala na Bemowie mogła się cieszyć z prowadzenia. Pod koniec kwarty  pierwszy raz dał znać o sobie DJ Shelton. Podkoszowy Dąbrowy najpierw zagrał 2+1, a później z jego podania skorzystał Bartłomiej Wołoszyn i to MKS był na prowadzeniu. Nie na długo. Równo z syreną trafił Adam Linowski i to Legia prowadziła 19:18 po pierwszej kwarcie.

 

Na początku drugiej kwarty dalej świetnie grał Anthony Beane. Amerykanin w pierwszy minutach rzucił cztery punkty, ale goście po akcji DJ’a Sheltona i trafieniu „za trzy” Bartłomieja Wołoszyna wyszli na prowadzenie, a co gorsza Beane po trzecim przewinieniu musiał usiąść na ławce i nie pojawił się na boisku do końca pierwszej połowy. Tyle samo razy faulował Hunter Mickelson i on też musiał opuścić parkiet. Pod jego nieobecność znowu „zza łuku” trafił Wołoszyn. Dąbrowa wyszła na pięciopunktowe prowadzenie, a o przerwę na żądanie poprosił Tane Spasev. Po powrocie na boisko za trzy punkty trafił Jobi Wall i dystans między drużynami odrobinę się zmniejszył. Niestety za chwilę po raz kolejny punktował DJ Shelton, a Naadir Tharpe dwa razy nieskutecznie penetrował. Dąbrowa miała szansę powiększyć przewagę, ale Legia utrzymała się w grze dzięki czterem punktom Jobiego Walla. Ten sam zawodnik niestety akcję później stracił piłkę, a przeciwnicy wyszli z kontrą. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 41:36 dla MKS-u.  

 

Druga połowa rozpoczęła się od bardzo intensywnej wymiany między drużynami. Lepiej z niej wyszli Legioniści dzięki trafieniu za trzy punkty Grzegorza Kukiełki. Goście nie odpuszczali. Po kilku błędach Huntera Mickelsona Dąbrowa zdobyła łatwe punkty i z czterech punktów ich przewagi zrobiło się osiem. Swoje dołożyli sędziowie. W krótkim odstępie czasu dwa faule złapał nieźle dysponowany Tomasz Andrzejewski, a po raz czwarty przewinił Hunter Mickelson. Wszystkie te decyzje były co najmniej kontrowersyjne, a co gorsza na ich skutek Dąbrowa prowadziła już 11 punktami. Wojskowi zaczęli się gubić pod koszem. MKS często zdobywał punkty drugiej szansy, bo szybciej organizowała się w chaosie pod tablicami. W połowie kwarty na boisku pojawił się DJ Shelton, a Legii brakowało centymetrów, aby go zatrzymać. Legioniści nadrobili te braki charakterem. Na minutę przed końcem różnica między zespołami znowu była jednocyfrowa, ale ze względu na kolejne kontrowersje powiększyła się do 10 punktów. Wynik 56:66 pozwalał kibicom wierzyć w zwycięstwo Legii.

 

Czwarta kwarta rozpoczęła się od trzech skutecznych akcji Legii, które pobudziły halę na Bemowie. Większa część publiczności ostatnie 10 minut meczu oglądała na stojąco. Niestety Dąbrowa szybko opanowała sytuację. Odzyskała, a nawet powiększyła swoją przewagę do 12 punktów. Legia walczyła. Naadir Tharpe trafił dwa razy „za trzy” i raz z półdystansu, ale Dąbrowa nie odpuszczała. Ostatnie minuty były pełne walki i niestety nazbyt indywidualnych akcji rozgrywanych przez Naadira Tharpe’a. Na dwie minuty przed Wojskowi zdołali doprowadzić do wyniku 75:81. Dąbrowa trzecią akcję z rzędu nie zdołała zdobyć punktu, a gospodarze odpowiadali skutecznymi akcjami w tym tą Huntera Mickelsona, która zbliżyła zespoły na cztery punkty.  Do końca meczu zostało 45 sekund, a przy piłce byli goście. Wojskowi zdołali wybronić, ale Jobi Wall nie trafił za trzy punkty i do końca zostało już tylko 13 sekund. Nic w tym meczu nie uległo zmianie, a spotkanie zakończyło się przy wyniku 81:77 dla gości.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN