Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-03-16 17:00:00
Newsletter

Koszykówka: Legia Warszawa – Spójnia Stargard Szczeciński 76:72

Autor: Szymon Wojda Fot. Janusz Partyka
Koszykarze Legii Warszawa po emocjonującym meczu pokonali Spójnię Stargard 76:72. Legionistów do zwycięstwa poprowadził kapitan i zdobywca 19 punktów – Sebastian Kowalczyk. Spotkaniu towarzyszyła kapitalna atmosfera na trybunach.

Nie był to łatwy mecz dla zawodników obu zespołów. Kibice mieli okazję zobaczyć kilka bardzo składnych akcji legionistów i o ile z czasem walory wizualne utrzymały się, o tyle skuteczność zdecydowanie spadła. Całe szczęście goście również nie zdobywali punktów seriami, a bywali również efektownie zatrzymywani przez wojskowych. W połowie kwarty fenomenalnym blokiem popisał się Michał Kołodziej i wydawało się, że to może być dodatkowym impulsem dla gospodarzy. Stało się nieco inaczej. Oba zespoły od tego momentu zatrzymały się. Długo utrzymywał się wynik 10:9 i całe szczęście to warszawscy zawodnicy pierwsi się przełamali. W ostatniej minucie pierwszej kwarty dał o sobie znać Rod Camphor. Amerykanin wykorzystał trzy rzuty wolne i na chwilę wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Dostał co prawda natychmiastową  ripostę  ze strony Michała Kołodzieja i to Legia prowadziła 15:14, ale rozgrywający gości nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

 

 

Druga kwarta należała do Roda Camphora. Zawodnik Spójni, skutecznie wspierany przez Norbertasa Gigę, zdobył w niej aż 13 punktów, a do tego dołożył cztery zbiórki, asystę i dwa przechwyty. Legioniści szukali odpowiedzi na popisy Amerykanina, ale długo byli trzymani na bezpiecznym dystansie przez przeciwników. Na trybunach natomiast zabawa trwała w najlepsze. Kibice wojskowych raz po raz wyrzucali w powietrze konfetti i wspierali swoich zawodników. Być może fenomenalna atmosfera zainspirowała legionistów do podkręcenia tempa. Niemal równo z końcową syreną trafił Omar Prewitt. Warszawiacy co prawda przegrywali 36:38, ale ostateczne rozstrzygnięcie meczu był sprawą otwartą.

 

 

Po wznowieniu gry mecz w dalszym ciągu był bardzo zacięty. Legioniści dosyć szybko doprowadzili do remisu, ale goście nie zamierzali dać za wygraną. Prawdziwym przekleństwem dla warszawskiej defensywy był Rod Camphor, ale do jego poziomu z czasem dostosowywali się  pozostali koszykarze Spójni. Swoje „oczka” zdobył Hubert Pabian, osiem punktów dołożył Filip Pamuła i to zawodnicy beniaminka odskoczyli gospodarzom. Koszykarze Legii potrzebowali wstrząsu. Zgubili rytm, bronili mniej agresywnie i oddawali rzuty w większości z trudnych pozycji. Goście potrafili to wykorzystać i dlatego prowadzili przed ostatnią kwartą 52:59.

 

 

Sygnał do ataku dał Omar Prewitt kolejną celną „trójką” i skuteczną penetracją. Zespoły dzieliły już dwa „oczka”. Do wyrównania doprowadził Sebastian Kowalczyk, Jakub Karolak trafił zza „łuku” i dał swojej drużynie prowadzenie. Chwilę później wspomniany „Kowal” dołożył jeszcze dwie „trójki” i stało się jasny, że wstrząs, którego autor domagał się akapit wcześniej, właśnie miał miejsce. To wojskowi  mieli przewagę, a przeciwnicy musieli gonić. Na minutę przed końcem do wyrównania doprowadził Richards i na Bemowie zapowiadała się emocjonująca końcówka. Odpowiedzialność na swoje barki wziął kapitan – Sebastian Kowalczyk. Na 15 sekund przed końcem otrzymał podanie w rogu boiska. Minął pierwszego obrońcę, zaczął dwutakt, wymanewrował podkoszowego Spójni i dał Legii prowadzenie. W końcówce rzuty wolne trafił jeszcze Omar Prewitt i ostateczni legioniści wygrali 76:72.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN