Legia Warszawa
vs Jagiellonia
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-27 20:40:00
Newsletter

Koszykówka: Legia Warszawa – TBV Start Lublin 71:83

Autor: Szymon Wojda Fot. Janusz Partyka
Koszykarze Legii Warszawa przegrali ze Startem Lublin 71:83. Legioniści prowadzili przez większość spotkania, ale słaba końcówka w ich wykonaniu pozwoliła przeciwnikom rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść.

Galeria z dzisiejszego meczu znajduje się TUTAJ. Fot. Janusz Partyka

 

Hala na Bemowie wypełniła się do ostatniego miejsca. Ku uciesze publiczności to legioniści pierwsi wyszli na prowadzenie. Dzięki kilku skutecznym akcjom Tomasza Andrzejewskiego utrzymali je kilka minut, ale goście nie odpuszczali. W połowie kwarty po punktach Lewisa przegonili Wojskowych i mecz stał się jeszcze bardziej zacięty. Gra długo toczyła się w rytmie punkt za punkt, ale niecelne rzuty wolne Legii pozwoliły Lublinianom wykreować skromną przewagę. Wtedy jednak „zza łuku” trafił Jobi Wall i na dwie minuty przed końcem był remis po 18. Gospodarze ostatnio bardzo dobrze rozpoczynają spotkania. Tak też było tym razem. Legioniści wygrali walkę na tablicach i po punktach Mickelsona prowadzili już 22:18. Taki wynik utrzymał się do końca pierwszej kwarty.

 

 

Po wznowieniu gry mieliśmy pierwszy korespondencyjny pojedynek na linii Beane-Lewis. Najpierw punktował zawodnik Legii, później Startu, ale ostatecznie wmieszał się w to wszystko jeszcze Chauncey Collins. Rozgrywający gospodarzy trafił za trzy punkty i Wojskowi mieli siedem punktów przewagi. Początek drugiej kwarty to też popis warszawskiej publiczności. Na trybunach została zaprezentowana oprawa obejmująca aż dwa sektory bemowskiej hali.  Na parkiecie to dalej wojskowi mieli przewagę. Warto zaznaczyć, że byli zdecydowanie bardziej skuteczni od przeciwników jeśli chodzi o rzuty z gry (50% skuteczności, przy 33% gości). Jednak Start nie miał zamiaru odpuszczać. Wśród Lublinian warto wyróżnić walecznego pod koszem Darryla Reynoldsa. Na trzy minuty przed końcem po „trójce” Washingtona mieliśmy już remis przy wyniku 31:31. Tane Spasev poprosił o czas i przekazał zawodnikom swoje uwagi. Jednak po powrocie na boisko obie drużyny wydawały się nieco wybite z rytmu. Marazm na chwilę przerwał dopiero Chauncey Collins, który trafił z linii rzutów wolnych. Po jego trafieniu na następne kibice czekali dwie minuty i na szczęście jego autorem był Anthony Beane. Legia prowadziła po pierwszej połowie 34:31.

 

 

Druga połowa to prawdziwa zmora ostatnich spotkań legionistów. Tak też zapowiadało się tym razem. Start szybko doprowadził do wyrównania, a po wejściu Lewisa wyszedł na prowadzenie. Legia średnio zaczęła trzecią kwartę. Po przewadze z drugich 10 minut szybko nie było śladu. Goście konsekwentnie bronili przewagi, ale Legia nie pozwalała odskoczyć i co jakiś czas doprowadzała do remisu. W połowie kwarty po trafieniu Beane’a, ale paradoksalnie problemowy Zielonych Kanonierów zaczęły się napiętrzać. Czterech zawodników z pierwszej piątki miało na swoim koncie po trzy faule. Zawodnicy Lublina bardzo często stawali na linii rzutów wolnych, ale całe szczęście dosyć rzadko trafiali. Na parkiecie sytuacja komplikowała się coraz bardziej, ale na trybunach zabawa trwała w najlepsze. Warszawscy kibice przygotowali efektowne flagowisko i głośnym dopingiem zachęcali legionistów do lepszej gry. Na trzy minuty za trzy punkty trafił Piotr Robak, a następnie wyprowadził kontrę, po której faulowany był Jobi Wall. Legia wyszła na trzypunktowe prowadzenie. Chwilę później skutecznie osobiste wykonywał również Chauncey Collins, a w obronie świetnie asekurował Jobi Wall. Legioniści zaliczyli naprawdę dobry moment, ale po dwóch akcjach Washingtona stracili część przewagi. Przed ostatnią kwartą Legia prowadziła 55:52. 

 

 

Początek czwartej kwarty to dominacja Darrela Reynoldsa. Amerykański środkowy startu zdobył cztery punkty z ponowienia i trzy razy zbierał piłkę w bardzo ważnych momentach. To Legia dalej była na prowadzeniu, ale Tane Spasev tak czy inaczej zareagował na sytuację. Po powrocie na boisko po dwóch niezrozumiałych decyzjach arbitrów boisko musiał opuścić Tomasz Andrzejewski. „Riczi” zanotował w tym spotkaniu pięć przewinień z czego znaczna część budziła kontrowersje. Wojskowi stracili swojego kapitana i chwilę później prowadzenie. W połowie kwarty gra znowu toczyła się rytmem „punkt za punkt”. Na boisku sporo zamieszania wprowadził Chauncey Collins. Amerykanin punktował, asystował, ale też tracił piłkę i niestety przy jednym z wejść doznał urazu lewej stopy. To jednak nie przeszkodziło mu żeby kuśtykając zakończyć kontratak Legii. Wtedy jednak natychmiast odpowiedział James Washington i to Start miał minimalną przewagę. Chwilę później „2+1” zagrał Chavaugn Lewis i Legia znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Co gorsza na trzy minuty przed końcem techniczny faul popełnił Andrejs Selakovs, a na linii rzutów wolnych stanął Derryl Reynolds. Amerykanin trafił drugi osobisty, dwa punkty dołożył Lewis i to Start prowadził 74:69 na dwie minuty przed końcem.  Nic nie zapowiadało zmiany sytuacji, goście powoli zaczęli świętować zwycięstwo. Ostateczny wynik meczu, to 83:71 na korzyść Startu.

 

 

Legia Warszawa – TBV Start Lublin 71:83 (22:18, 12:13, 21:21, 16:31)

 

Legia: Beane 20, Collins 19, Andrzejewski 9, Selakovs 6, Robak 6, Mickelson 6, Wall 5, Kukiełka, Wilczek.

 

TBV Start: Levis 27, Washington 15, Reynolds 14, Dutkiewicz 9, Gospodarek 5, Ciechociński 4, Szymański 4, Zalewski 4, Mirković 1, Czerlonko.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN