Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-07 19:55:00
Newsletter

Koszykówka: Legia Warszawa – Turów Zgorzelec 71:81

Autor: Szymon Wojda, JP Fot. Jacek Prondzynski
Koszykarze warszawskiej Legii mierzyli się na Bemowie z drużyną Turowa Zgorzelec. Niestety, Zieloni Kanonierzy znów musieli uznać wyższość rywali – tym razem zeszli z parkietu z wynikiem 71:81.

Galeria zdjęć znajduje się tutaj. Fot. Jacek Prondzynski

 

Legioniści po dłuższym czasie wrócili na swoją halę i z początku ten powrót nie wyglądał na udany. Goście zespołowymi akcjami ogrywali warszawską obronę i gdyby nie indywidualne akcje Tomasza Andrzejewskiego i Anthonyego Beane'a odjechali by wojskowym. Niestety ten pierwszy w połowie kwarty ucierpiał w starciu z przeciwnikiem i musiał na chwilę opuścić boisko. „Riczi” został jednak godnie zastąpiony przez debiutującego w Warszawie Andrejsa Selakovsa. Łotysz przywitał się z kibicami twardą obroną i potężnym wsadem niedługo po wejściu na parkiet. Gra nowego środkowego w połączeniu z punktami Grzegorza Kukiełki pozwoliła legionistom wrócić do gry. Na trzy minuty przed końcem stan rywalizacji wyrównał Beane, ale niestety goście błyskawicznie odpowiedzieli. Najpierw „zza łuku” trafił Balmazovic, a chwilę później skuteczny z linii rzutów wolnych był Patoka. Co gorsza Selakovs szybko faulował i musiał na jakiś czas usiąść na ławce. Turów dobrze rozegrał końcówkę kwarty i zasłużenie prowadził 21:12.

 

 

Obie drużyny zaczęły drugie dziesięć minut od serii nieskutecznych akcji. Pierwszy z marazmu wyszedł Turów i powiększył  nieco swoją przewagę. Po trafieniu za trzy punkty Roda Camphora drużyny dzieliło już 13 punktów i taki stan rzeczy utrzymywał się przez większość kwarty. W końcówce akcję duetu Anthony Beane - Hunter Mickelson pozwoliły wojskowym minimalnie zniwelować stratę. Jednak konsekwencja zawodników ze Zgorzelca pozwoliła im odzyskać i powiększyć przewagę. Siła Turowa w dużej mierze opierała się na ich środkowym. Brad Waldow przez 20 minut zdołał zebrać 15 „oczek” i dominował pod tablicami. Głównie dzięki jego współpracy z resztą drużyny pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Turowa 42:26.  

 

 

Zanim jeszcze drużyny wybiegły na kolejne dwie kwarty, skromna część warszawskiej publiczności miała chwilę radości. W konkursie rzutów z połowy boiska jeden z kibiców zdołał trafić do kosza, dzięki czemu wygrał 2000 złotych. Druga połowa rozpoczęła się od groźnie wyglądającego upadku Selakovsa. Łotysz jednak szybko się podniósł, a chwilę później popędził na drugi kosz i wykończył kontrę legionistów. Goście odpowiedzieli szybko i konkretnie. W krótkim odstępie czasu dwukrotnie trafili „zza łuku” i jeszcze bardziej odskoczyli wojskowym. Gra legionistów w dalszym ciągu wyglądała bardzo źle. Sygnał do ataku dał Jobi Wall. Amerykański skrzydłowy dwa razy trafił za trzy punkty, a kolejne „oczka” dodał jeszcze Hunter Mickelson. Przewaga gości stopniała jeszcze bardziej kiedy kontratak Wojskowych potężnym wsadem wykończył Anthony Beane. Hala na Bemowie zrobiła się jeszcze głośniejsza. Na cztery minuty przed końcem „2+1” zagrał Mickelson, a drużyny dzieliło już siedem punktów. Chwilę później goście odpowiedzieli tym samym, ale legioniści nie zwalniali tempa. Ostatnie minuty trzeciej kwarty były okresem dominacji Legii pod tablicami. Niestety nie udało się tego udokumentować wieloma punktami, ale przewaga gości znów była jednocyfrowa. Na ogromne wyróżnienie zasługuje Łukasz Wilczek. Rozgrywający Legii zbierał, asystował, a z pierwszej linii naszej obrony zrobił strefę arcytrudną do przejścia. Legioniści nie wyciągnęli jednak z tego okresu tak dużo, jak było to możliwe. W ostatniej sekundzie dwa punkty zdobył jeszcze Balmazovic i przed ostatnią kwartą Turów prowadził 61:51.  

 

 

Ten sam zawodnik trafił za trzy punkty na rozpoczęcie ostatniej części gry. Tym samym jednak odpowiedział Jobi Wall i dołożył do tego skuteczną penetrację. Niestety, goście wykorzystali kilka niezrozumiałych decyzji sędziego i znowu odskoczyli Wojskowym. Zieloni Kanonierzy na szczęście odpowiedzieli i znowu zbliżyli się nieco do Turowa. W połowie kwarty „zza łuku” w końcu trafił Piotr Robak i przewaga gości stopniała jeszcze bardziej. Absolutnie nic w tym meczu nie było rozstrzygnięte. Chwilę później z półdystansu trafił Beane i zespoły dzielił dystans dwóch akcji. Na trzy minuty przed końcem po raz kolejny za trzy trafił Robak. Turów stracił piłkę w następnej akcji, ale niestety wtedy po raz kolejny bardzo słabo zaprezentowali się sędziowie. Odgwizdali bowiem piąte przewinienie Andrejsowi Selkaovsovi, przy czym ta decyzja była co najmniej niezrozumiała. W samej końcówce niedzielnej potyczki również podejmowali błędne decyzje, które krzywdziły gospodarzy... Na minutę przed końcem Turów dzięki skutecznym rzutom osobistym prowadził 77:69. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gości 81:71.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN