Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-12-09 17:56:00
Newsletter

Koszykówka: Legioniści ulegli Polpharmie Starogard Gdański 60:82

Autor: Szymon Wojda Fot. Jacek Prondzynski
Zieloni Kanonierzy przegrali w hali przy ulicy Obrońców Tobruku na Bemowie z Polpharmą Starogard Gdański 60:82. To dziesiąta porażka legionistów w tym sezonie.

Galeria zdjęć znajduje się tutaj. Fot. Jacek Prondzynski

 

Początek meczu był nieco nerwowy w wykonaniu obu zespołów. Długo utrzymywał się wynik 2:2, a szczelnie wypełniona hala na Bemowie oglądała nieskuteczne akcje obu zespołów. Pierwsi marazmu wyszli goście. Po trafieniu „zza łuku” Szymańskiego prowadzili już pięcioma punktami, a Wojskowi nie mogli przebić się przez obronę przeciwników. Ofensywą Polpharmy dowodził Jakub Shenk i robił to na tyle dobrze, że jego zespół prowadził w połowie kwarty 14:6. Na cztery minuty przed końcem kwarty dwa przewinienia zebrali Hunter Mickelson i Mateusz Jarmakowicz co spotęgowało problemy Legionistów. Gospodarze z czasem poprawili grę w defensywie, ale w ofensywie nie trafiali nawet z linii rzutów wolnych. Przeciwnicy natomiast trafiali rzuty osobiste aż 11 razy. Piłka po rzutach koszykarzy Legii odbijała się o obręcz i wpadała w ręce wysokich zawodników Polpharmy. Niemoc przerwał dopiero Naadir Tharpe. Na dwie minuty przed końcem trafił z półdystansu, a następnie przechwycił piłkę, dał się sfaulować i trafił rzuty osobiste. Amerykanin przed końcem kwarty zebrał jeszcze dwa „oczka” dzięki czemu zmniejszył przewagę gości do 10 punktów. Pierwsza część meczu skończyła się wynikiem 12:22 dla Polpharmy.

 

 

Druga kwarta rozpoczęła się od trzeciego faulu Mickelsona, trzeciego co najmniej kontrowersyjnego. Co gorsza, drugi środkowy Legii - Mateusz Jarmakowicz notorycznie przegrywał walkę na tablicach, nawet z rozgrywającymi Polpharmy. Widząc tą sytuację trener Tane Spasev postawił na Mickelsona, a ten odpłacił się Macedończykowi przechwytem i potężnym wsadem w kontrataku. Po tej akcji gospodarze jednak znowu złapali zadyszkę i nie zdobyli punktu przez następne kilka minut. Goście długo rozgrywali swoje akcję, czasem popełniali błąd 24 sekund, ale piłka po ich rzutach częściej wpadała do warszawskiego kosza. Na wyróżnienie zasługuje na pewno dynamiczny obrońca - Joe Thomasson. Cztery minuty przed końcem pierwszej połowy Polpharma prowadziła 17:34, a Legia pudłowała następne próby. Na szczęście goście też zaczęli się gubić i punkty zdobywali tylko kontrataków i rzutów wolnych (18/19 w pierwszej połowie). Wojskowi bardzo dużo faulowali. Przez 20 minut zebrali aż 14 przewinień, po których najczęściej przeciwnicy mieli okazję punktować. Gospodarzom, pomimo skuteczności na poziomie 30%, udawało się kilka razy trafić do kosza. Dzięki temu Polpharma nie wypracowała sobie przewagi, na którą - w świetle postawy legionistów - zasługiwała. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 28:45.

 

 

Druga połowa zaczęła się od celnego rzutu „zza łuku” Mateusza Jarmakowicz, bloku tego samego zawodnika i kolejnych punktów spod kosza popularnego „Jarmaka”. Goście przez cztery minuty nie zdołali trafić ani razu, a po celnej „trójki” Grzegorza Kukiełki ich przewaga stopniała do dziewięciu punktów. W połowie kwarty szybko zdobyli jednak dwa punkty po błędach Mateusza Jarmakowicza, ale popularny „Jarmak” odpowiedział zagraniem „2+1”. To jednak nie spowolniło przeciwników. W następnej akcji Przemysław Szymański spudłował dwa osobiste, ale po drugiej próbie zebrał piłkę i trafił do kosza. Kilka fatalnych błędów gospodarzy, kilka kuriozalnych pomyłek i  przewaga Polpharmy wzrosła do 15 punktów, Legia musiała zacząć pogoń od nowa. Po trzeciej kwarcie przegrywała 43:60.

 

 

Po powrocie na parkiet Legia mimo szczelnej obrony straciła cztery punkty po własnych, banalnych stratach. Początek kwarty nie zapowiadał zmiany wyniku. Dwa razy celnie rzucał Grzegorz Kukiełka,  ale to było za mało żeby Wojskowi wrócili do gry. Jeszcze na początku ostatniej części gry piąte przewinienie złapali Hunter Mickelson i Mateusz Jarmakowicz i Legia została z niedawno kontuzjowanymi Tomaszem Andrzejewskim i Adamem Linowskim oraz nominalnym skrzydłowym Jobim Wallem pod koszem.  Ci dwaj ostatni w krótkim odstępnie zdobyli po dwa „oczka” i zniwelowali nieco stratę, ale nie wpłynęło to na końcowy rezultat. Polpharma wygrała to spotkanie 60:82.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN