Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-12-30 19:34:00
Newsletter

Koszykówka: Miasto Szkła Krosno - Legia Warszawa 91:78

Autor: Szymon Wojda, JP Fot. Jacek Pronzynski
Koszykarze Legii Warszawa przegrali z Miastem Szkła Krosno. Zieloni Kanonierzy roztrwonili 13-punktową przewagę i pozwolili i oddali zwycięstwo przeciętnym rywalom. To 14 porażka naszego zespołu w tym sezonie.

Mecz w Krośnie był ostatnią szansą na przełamanie serii porażek w 2017 roku. Miasto Szkła natomiast chciało w tym meczu zacząć serie zwycięstw, więc mecz zapowiadał się na emocjonujący. Hala rwała się do dopingu, koszykarze do gry, ale zarówno kibice jak i zawodnicy musieli poczekać kilka minut ze względu na problemy techniczne gospodarzy. Drużyny były nieco wybite z rytmu. W dwie minuty rzucili zaledwie dwa punkty. Miasto Szkła szybciej opanowało sytuację i po dwóch trzypunktowych akcjach Krzysztofa Jakóbczyka prowadziło 10:4. Legia odpowiedziała akcjami Piotra Robaka, Anthonyego Beane’a i Huntera Mickelsona. Wojskowi złapali rytm, a kiedy chwilę później „zza łuku” trafił Naadir Tharpe to oni wyszli na prowadzenie. Wtedy jednak pierwszy raz dał o sobie znać JayVaughn Pingston. Środkowy Krośnieńskiej drużyny przeprowadził dwie akcję w tym jedną „2+1”, a obie na dużej pewności siebie. Legioniści szybko jednak odzyskali przewagę. Za trzy trafił Jobi Wall, to samo powtórzył Piotr Robak i jeszcze dołożył cztery do tego cztery „oczka”. Legia zaczęła grać bardzo dobrze po obu stronach boiska i zasłużenie prowadziła 25:21 po pierwszej w kwarcie.

 

Po powrocie na boisko znowu za trzy trafił Jobi Wall, a po dwa punkty dołożyli Anthony Beane i Grzegorz Kukiełka, dzięki czemu legioniści jeszcze odskoczyli rywalom. Nasz zespół świetnie sobie radził z JayVaughnem Pingstonem. Amerykanin był podwajany i potrajany przez naszych zespół, a świetną robotę przy nim wykonywał Adam Linowski. Trzeba też powiedzieć, że środkowy Miasta Szkła źle reagował na nieudane akcje, przez co generował straty swojego zespołu. Legia nie zwalniała. W połowie drugiej kwarty za trzy trafił Anthony Beane i Łukasz Wilczek, a wojskowi mieli już 10 punktów przewagi nad rywalami. Gospodarze jednak nie dawali za wygraną. Pod koniec kwarty aż trzy razy skutecznie wykorzystali złe ustawienie w obronie legionistów i prowadzenie gości stopniało do czterech punktów. W dwie minuty Miasto Szkła trafiło aż trzy „trójki” z czystych pozycji i dołożyło dwa osobiste. Głównie przez niemoc w końcówce pierwsza połowa zakończyła się zaledwie dwupunktowym prowadzeniem Legii 45:43.

 

W trzecią kwartę lepiej weszli gospodarze. Po cztertech punktach Petera Alexisa wyszli na prowadzenie. Legia wyrównała i długo utrzymywał się remis 49:49, który przerwał Krzysztof Jakóbczyk celnym rzutem „zza łuku”. Legioniści sprawiali wrażenie zagubionych. Popełniali bardzo dużo niewymuszonych błędów, a akcję rozgrywali długo, chaotycznie i kończyli niecelnym rzutem. Najlepszym zawodnikiem na boisku w tym momencie był Peter Alexis, który rządził i dzielił pod tablicami. Niemoc Legii przerwał dopiero Anthony Beane. Amerykanin najpierw sam zdobył punkty, a później obsłużył podaniem Huntera Mickelsona. Nasz środkowy w następnej akcji zablokował po raz kolejny Pingstona, a skuteczną akcję przeprowadził Naadir Tharpe i nasz zespół zbliżył się na punkt do przeciwników. Wtedy jednak kolejna seria błędów i celne osobiste spowodowały, że gospodarze odskoczyli aż na osiem punktów, co było największym dotychczas prowadzeniem Miasta Szkła. Kwartę zakończył celną trójką Marcin Sroka i Legia przegrywała 57:65 przed ostatnią częścią gry.

 

Po powrocie na boisko Miasto Szkła odskoczyło już na 13 punktów, po akcjach Pingstona, Sroki i Lejasmeira. Legia niczym nie przypominała drużyny z pierwszej połowy. W połowie kwarty legioniści nieco podkręcili tempo. Po dwóch akcjach Beana’a od przeciwników dzieliło ich zaledwie siedem punktów i wydawało się, że wracamy do gry. Niestety celna „trójka” Grzegorza Grochowskiego, kolejna oddana z czystej pozycji, pozwoliło rywalom odskoczyć. Na pięć minut przed końcem meczu wojskowi przegrywali 80:68 i nic nie zapowiadało zmiany wyniku. Legioniści nie poddawali się. Na dwie i pół minuty przed końcem „zza łuku” trafił Jobi Wall, a chwilę później to samo powtórzył Naadir Tharpe. To jednak było zdecydowanie za mało i o wiele za późno. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 91:78. Po meczu zawodnicy z Krosna słusznie podziękowali naszym zawodnikom oraz arbitrom obsługującym to spotkanie, bo to głównie im zawdzięczają dzisiejsze zwycięstwo.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN