Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-11-05 19:46:00
Newsletter

Koszykówka: Porażka Legii z Anwilem we Włocławku (66:107)

Autor: Szymon Wojda Fot. Janusz Partyka
Koszykarze Legii Warszawa wyraźnie przegrali w wyjazdowym starciu z Anwilem Włocławek w stosunku 107:66. To siódma porażka w bieżącym sezonie Polskiej Ligi Koszykówki.

Wypełniona Hala Mistrzów od początku aktywnie reagowała na boiskowe wydarzenia i wspierała swoich zawodników. Emocje jakie dało się wyczuć na trybunach skutkowały nerwowością w poczynaniach obu zespołów. Długo utrzymywał się wynik 2:0 dla gospodarzy i to oni pierwsi przerwali  krótką ofensywną niemoc. Wojskowi niestety  grali bardzo nieporadnie. Od początku łatwo tracili piłkę, nie mieli żadnych argumentów zarówno pod własnym koszem, jak i z przodu. O postawie Legii w tej kwarcie niech świadczy fakt, że pierwsze punkty zdobyli w połowie kwarty przy stanie 11:0 dla Anwilu. O ile w ataku legioniści grali odrobinę lepiej, o tyle w obronie momentami nie istnieli. Grę warszawskiego zespołu próbowali rozruszać Piotr Robak i Hunter Mickelson. Szczególnie ten drugi zasługuję na wyróżnienie. Amerykański środkowy szarpał po obu stronach boiska, kończył akcję swojego zespołu i był pierwszym zawodnikiem w defensywie. Niestety i jemu zdarzały się niezrozumiałe błędy, na skutek których gospodarze prowadzili po pierwszej kwarcie 29:15. 

 

Pierwsze 10 minut zakończył rzut „zza łuku” Szymona Szewczyka równo z syreną. Kolejną część meczu rozpoczęła akcja „2+1” w wykonaniu tego samego zawodnika. Przewaga gospodarzy rosła, a Legia miała coraz mniej czasu na poprawę swojej gry. Grą Wojskowych bardzo długo „dowodził” Naadir Tharpe. Niestety najnowszy legionista ma widoczne braki jeśli chodzi o zgranie z zespołem, ale część akcji które zaczynał, wyglądały bardzo dobrze. Brakowało im jednak najważniejszego - wykończenia i przez to przeciwnicy dalej uciekali, mimo trochę większych starań naszego zespołu. Anwil przy dużej przewadze dosyć nonszalancko rozgrywał swoje akcję. Jednak pomimo tego, że były one mniej dynamiczne, to przynosiły podobny skutek.  Pierwsza połowa zakończyła się przy wyniku 61:30 dla drużyny z Włocławka. 

 

Trzecią kwartę „Zieloni Kanonierzy” rozpoczęli z nieco większym zaangażowaniem. Drużyny jakiś czas grały „kosz za kosz”, ale to znowu gospodarze utrzymali skuteczność swoich akcji i nieco powiększyli przewagę. Z czasem wydawało się, że legioniści stracili ochotę do gry. Akcję po obu stronach boiska kończyli ze spuszczonymi głowami i nie ma w tym nic dziwnego. Przeciwnicy bowiem odjechali w tej kwarcie na 40 punktów i bezlitośnie obnażyli wszystkie braki naszego zespołu. Ostatnia kwarta wyglądała bardzo podobnie. Z czasem gra obu zespołów wyglądała już bardzo spokojnie. Mecz był rozstrzygnięty. Dystans dzielący oba zespoły można określić maratonem nie tylko ze względu na różnicę ponad 40 „oczek”, ale przede wszystkim na formę koszykarzy obu zespołów tego dnia. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną Anwilu 107:66.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN