Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-03 21:00:00
Newsletter

Koszykówka: Rosa Radom - Legia Warszawa 94:72

Autor: Szymon Wojda Fot. Jacek Prondzynski
Koszykarskie derby Mazowsza były pierwszym meczem Zielonych Kanonierów w nowym roku. W meczu Rosy Radom z Legią Warszawa nie zabrakło licznej grupy kibiców Wojskowych, którzy głośno wspierali koszykarzy przez cały mecz. Niestety, legioniści ponieśli kolejną porażkę w PLK.

Archaiczna nieco hala w Radomiu już na kilka minut przed spotkaniem była w większości zapełniona. Legioniści źle rozpoczęli to spotkanie. Rosa po dwóch minutach prowadziła już 6:0. Szybko jednak poukładali swoją grę i po rzutach Anthonyego Bean`a oraz Naadira Tharpe’a było już 8:5. Chwilę później piłkę przejął Mickelson i popędził na pusty kosz sprawiając, że drużyny dzielił już punkt. Rosa odpowiedziała, ale po akcji „3+1” Bean`a to wojskowi prowadzili 11:10.  W połowie kwarty na boisku pojawił się Andrejs Selakovs, a na trybunach swoją obecność zaznaczyli kibice stołecznego zespołu. Łotysz dwa razy bardzo dobrze sprawił, a fani Legii sprawili, że na hali było kilka razy głośniej. Selakovs świetnie grał w obronie, a w ofensywie po punktach Robaka i Walla prowadziliśmy już 17:12. Rosa jednak nie odpuszczała. Pod koniec kwarty „2+1” zagrał Kevin Punterczym ustalił wynik kwarty, ponieważ w następnej akcji rzut Selakovsa został zablokowany. Jednak to wojskowi prowadzili 21:18.

 

Drugie 10 minut legioniści zaczęli od skutecznej akcji Mickelsona. Gospodarze jednak odpowiedzieli akcją „2+1” Patricka Audy i nie pozwalali odskoczyć swoim przeciwnikom. Wtedy jednak po raz kolejny skutecznie zagrał Mickelson. Amerykanin najpierw pewnie wykorzystał oba rzuty wolne, a następnie przejął piłkę i zagrał do Beane’a, który trafił „zza łuku”. Rosa odpowiedziała niestety odpowiedziała serią punktów, z której ostatnie dwa po wejściu Puntera doprowadziły do remisu. Na nieszczęście Legii Selakovs faulował po 3 przewinieniu musiał opuścić parkiet i do końca pierwszej połowy już nie wrócił. Kolejną decyzją sędziego było odgwizdanie  faulu na Ryanie Harrowie, kolejną kontrowersyjną. Amerykanin wykorzystał jeden rzut wolny i gospodarze wyszli na prowadzenie 28:27. Wojskowi jednak nie dali za wygraną. Znowu 4 punkty z rzędu zdobył Hunter Mickelson, a Legia odzyskała przewagę. Niestety nie na długo. Już w kolejnej akcji gospodarze zbliżyli się na punkt, mimo że ewidentny błąd niesionej piłki popełnił Harrow. Chwilę później ten sam zawodnik zdobył punkty z kontrataku i to Rosa prowadziła 32:31 na 2 minuty przed końcem pierwszej połowy. Po powrocie na boisko po raz kolejny ten sam koszykarz podał piłkę… do siebie, a potem odegrał do faulowanego Michała Sokołowskiego. Popularny „Sokół” trafił tylko jeden, ale już w następnej akcji „2+1” zagrał Daniel Szymkiewicz, a chwilę później skuteczny był Igor Zajcev. Goście odpowiedzieli tylko ponowieniem Piotra Robaka i niestety przegrywała przed pierwszą połową 38:33.

 

Trzecią kwartę od asysty, przechwytu i punków zaczął Michał Sokołowski. Warto dodać, że wszystko poprzedził ewidentnym i nieodgwizdanym błędem kroków. W Legii bardzo słabo prezentował się Naadir Tharpe. Amerykanin nie nadążał za żadnym z rozgrywających Rosy, a w ataku  zwalniał poczynania gości. Rosa wrzuciła drugi bieg. Wojskowi nie mogli się przedrzeć przez pierwsza linię radomskiej obrony i często byli kontrowani. Po potężnym wsadzie Patricka Audy kończącym jeden z szybkich ataków Rosa prowadziła już 11 punktami. Chwilę później pięć „oczek” z rzędu zebrał Kevin Punter, dzięki czemu gospodarze powiększyli przewagę. Amerykanin rozkręcał się z każdą minutą. Swojej postawy nie poprawili natomiast sędziowie. W połowie kwarty podyktowali 3 faule, z których dwa były bardzo kontrowersyjne, a jeden był konsekwencją niepotrzebnej reakcji Tane Spaseva. Zawodnicy Rosy dobrze wykonywali rzuty wolne i w ten sposób z 13 punktów przewagi zrobiło się 20. Niedługo po serii osobistych 4 przewinienie zanotował Selakovs i znowu musiał wrócić na ławkę rezerwowych. Wojskowi pogubili się w obronie, co bezlitośnie wykorzystywał Patrick Auda. Czech seriami zdobywał punkty spod kosza, a przewaga gospodarzy rosła z każdą następną akcją. Legioniści nie mogli zatrzymać coraz bardziej pewnych siebie gospodarzy. Przed ostatnią kwarty wojskowi przegrywali 74:49. 

 

Czwarta kwarta nie zapowiadała zmiany wyniku. Niemiłosiernie punktował duet Igor Zajcev -Ryan Harrow, a Legia nie miała argumentów żeby zatrzymać któregokolwiek z tych zawodników. Co gorsza po 5 faulu boisko musiał opuścić Andrejs Selakovs. Po wejściu na kosz wpadł na któregoś z zawodników Rosy, ten niemal upadł na ziemię, a sędziowie odgwizdali faul w ofensywny. W połowie kwarty po trafieniu Filipa Zegzuły gospodarze prowadziła już 30 punktami i spokojnie broniła swojej przewagi. Radomianie zaczęli grać z jeszcze większą pewnością siebie. Często cieszyli swoich kibiców efektownymi akcjami i niemalejącą przewagą. Legioniści natomiast raz po raz skutecznie rozgrywali piłkę, ale przestali grać w obronie. Mecz zakończył się wynikiem  94:72.

 

Rosa Radom - Legia Warszawa  94:72  (18:21, 20:12, 36:16, 20:23)

 

Legia: Anthony Beane* 22, Hunter Mickelson* 16, Tomasz Andrzejewski* 12, Piotr Robak 6, Naadir Tharpe* 5, Łukasz Wilczek 5, Jobi Wall 2, Andrejs Selakovs 2, Adam Linowski 2, Grzegorz Kukiełka* 0, Michał Aleksandrowicz 0, Kamil Sulima –

Trener: Tane Spasev


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN