Legia Warszawa
vs Jagiellonia
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-15 21:51:00
Newsletter

Koszykówka: Zwycięstwo Legii z Czarnymi Słupsk 77:75

Autor: Szymon Wojda, JP Fot. Janusz Partyka
W hali przy ulicy Obrońców Tobruku na Bemowie Zieloni Kanonierzy podejmowali oszykarzy Czarnych Słupsk. Po 16 porażkach w PLK przyszedł czas na pierwsze zwycięstwo. Legioniści pokonali rywali po dramatycznym i niezwykle emocjonującym meczu 77:75.

Galeria z meczu Legia Warszawa - Czarni Słupsk znajduje się  TUTAJ. Fot. Janusz Partyka

 

Wojskowi zaczęli spotkanie od serii 11:0 i świetnej skuteczności po obu stronach parkietu. Na wyróżnienie zasługuje Jobi Wall. Amerykanin w pierwszej kwarcie trafił wszystkie z trzech prób rzutów „zza łuku”. Świetnie rozpoczął również tradycyjnie najlepszy – Anthony Beane oraz Hunter Mickelson, który dobrze wykorzystywał przewagę wzrostu. Jednak na brawa zasługuję cała drużyna. Szczególnie za postawę w defensywie. Obrona legionistów przez 7 minut pozwoliła Słupczanom zdobyć zaledwie dwa „oczka”. Na dwie minuty przed końcem kwarty na boisku pojawił się debiutujący w naszym zespole Chauncey Collins. Szybko chciał zdobyć pierwsze punkty i udało mu się to jednak widać było, że brakuje mu zgrania z zespołem. Ciężko skrytykować wojskowych za którykolwiek z elementów gry, ale jeszcze ciężej zdecydować co wychodziło im najlepiej. „Zieloni Kanonierzy” byli szybsi, skuteczniejsi i absolutnie zdominowali przeciwników. O skali przewagi wojskowych niech świadczy wynik 28:3 po pierwszych dziesięciu minutach.

 

 

Początek drugiej kwarty należał do gości. W dwie minuty udało im się zdobyć siedem punktów, ale wojskowi błyskawicznie odpowiedzieli. Za trzy trafił Łukasza Wilczek, punkty dołożył Anthony Beane i Mickelson. Amerykański środkowy dominował pod tablicami i jeszcze w pierwszej połowie zapisał na swoim koncie pięć bloków. Czarni znowu podkręcili tempo. Niepotrzebne przewinienia złapali Jobi Wall i Andrejs Selakovs.  Natomiast rozkręcał się Drew Brandon i coraz częściej akcjami indywidualnymi zdobywał punkty dla swojego zespołu. Na ripostę legionistów nie trzeba było długo czekać. Po raz kolejny za trzy trafił Łukasz Wilczek, jego wyczyn powtórzył Beane, a Legia znowu odskoczyła. Ten polsko-amerykański duet od początku prowadził grę Legii i robił to bardzo dobrze. Niestety pod koniec kwarty kilka strat legionistów wykorzystanych przez gości spowodowało, że przewaga nie była tak okazała jak mogła być. Pierwsza połowa zakończyła się przy wyniku 45:34 dla gospodarzy.

 

 

Początek drugiej połowy to znowu przewaga gości. Przewaga Legii stopniała do siedmiu punktów po trafieniu Łukasza Seweryna, a co gorsza legioniści nie mogli się przebić przez obronę strefową Czarnych. Po kolejnych punktach Seweryna i skutecznych osobistych Daniela Walla drużyny dzieliło już tylko cztery punkty. Chwilę później łatwe punkty zdobył Mantas Cesnauskis i z przewagi legionistów zostały już tylko dwa punkty. W połowie kwarty po wejściu Walla na tablicy było już 49:49. Legia grała bez pomysłu i gubiła się w obronie, przez co Słupczanie zdobywali łatwe punkty z czystych pozycji. Na cztery minuty przed końcem niemoc legionistów przerwał Mickelson. Amerykanin zagrał „2+1” i kilka razy powstrzymał akcję gości. Już w trzeciej kwarcie zanotował double-double przy 10 punktach i takiej samej liczbie zbiórek. Gra toczyła się w rytmie punkt za punkt, ale ostatnie słowo należało do Legii. Przy wyniku 54:54 na 10 sekund przed końcem kwarty piłkę przejął Anthony Beane i pewnym rzutem „zza łuku” dał gospodarzom prowadzenie. 

 

 

Ostatnie dziesięć minut lepiej zaczęli goście. Jednak legioniści nie zamierzali odpuścić. Czarni przy każdej próbie penetracji potrajali zawodników Legii, ale zarówno Anthony Beane jak i Hunter Mickelson dobrze sobie radzili z tą taktyką. W połowie kwarty wojskowym, po fenomenalnym rzucie Jobiego Walla, udało się odskoczyć na osiem punktów przewagi. Niestety, po osobistych Łukasza Seweryna i trzypunktowym rzucie tego samego zawodnika Czarni znowu zbliżyli się do Legii. Chwilę później 2+1 zagrał Lauris Blaus i znowu mieliśmy remis. Wtedy „zza łuku” trafił Łukasz Wilczek i to wojskowi znowu prowadzili. Ostatnie minuty były pełne niedokładności, nerwów i strat. Na 40 sekund przed końcem znowu za trzy trafił Łukasz Seweryn i Czarni po raz pierwszy prowadzili w tym meczu przy wyniku 74:75. Legioniści szybko odpowiedzieli. Anthony Beane po indywidualnej akcji zdobył dwa arcyważne punkty i odzyskał przewagę swojego zespołu. Było 31 sekund do końca, a Legia prowadziła 76:75. Kibice wstrzymali oddech. Chwilę później Legia wybroniła najważniejszą akcję w meczu! Anthony Beane popędził na kosz przeciwników, a po tym jak był faulowany stanął na linii rzutów wolnych. Czarni mieli cztery sekundy na ostatnią akcję i dwa punkty straty. Hunter Mickelson zablokował Daniela Walla, zwycięstwo Legii 77:75 stało się faktem!

 

 

Legia Warszawa - Czarni Słupsk 77:75 (28:3, 17:31, 12:20, 20:21)

 

Legia Warszawa: Anthony Beane 29, Jobi Wall 13, Hunter Mickelson 12 (12 zb), Łukasz Wilczek 10, Piotr Robak 8, Andrejs Selakovs 2, Chauncey Collins 1, Adam Linowski 1, Kamil Sulima 0.

 

Czarni Słupsk: Drew Brandon 19, Daniel Wall 15, Łukasz Seweryn 15, Lauris Blaus 10 (10 zb), Mantas Cesnauskis 8, Łukasz Bonarek 6, Piotr Powideł 2, Wojciech Jakubiak 0.

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Pierwsza Q= istne szaleństwo. Następne prawie przyprawiły o zawał serca (na szczęście medycy na miejscu w hali :). Dzień Wilczka i Huntera. Brawo! W czwartek Włocławek, ale tam też grają tylko ludzie.

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN