Legia Warszawa
vs Jagiellonia
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-02-02 11:45:00
Newsletter

Kowalewski: Bramkarze to zespół w zespole

Autor: Izabela Kruk, Jakub Jeleński Fot. Jacek Prondzynski, Video: Jakub Goliński, Montaż: Tomasz Sejbuk, Michał Farmas
- Wątpię, czy młodzi mają dziś łatwiej. Wręcz przeciwnie, jest trudniej, bo w ich otoczeniu czai się zdecydowanie więcej pokus, przez które mogą zbłądzić i odwrócić uwagę od swojego celu. Ważne jest więc wsparcie otoczenia, kolegów, trenerów. W Legii relacje oparte są na partnerstwie, rozmowie, dyskusji i wzajemnym szacunku - mówi trener Wojciech Kowalewski.

 

Legia.com: - Chyba trudno zliczyć Twoje zgrupowania z "eLką" na piersi?

 

Wojciech Kowalewski: - Dokładnie, tych wyjazdów troszeczkę się nazbierało. Najpierw - a może przede wszystkim - jako zawodnik przeszedłem tych zgrupowań bardzo dużo. Zwykle są to wyjazdy poza miejsca stałego obozowania klubów, choć często zdarza się, że drużyny jadą w to samo miejsce. Zarówno w Legii, Szachtarze, Spartaku czy Iraklisie, często lokalizacja zgrupowań bywała podobna. Latem Austria, zimą Hiszpania czy Turcja. Zdarzało się, że w barwach różnych klubów odwiedzałem te same hotele (śmiech).

 

- Pojawiały się jakieś egzotyczne miejsca?

 

- Teraz na przykład byliśmy na Florydzie. Pierwszy raz miałem okazję być w Stanach Zjednoczonych. Miejscem, które wyróżniało się spośród tych wszystkich, był na pewno Dubaj. Miasto, cały kraj, robią potężne wrażenie. Teraz jest to ulubione miejsce urlopowe wśród piłkarzy, chociaż ja osobiście wolę Grecję.

 

- Pamiętasz swój pierwszy obóz? Obóz - podobno - przetrwania...

 

- Bardzo dobrze to pamiętam. To było zgrupowanie we Francji. Polecieliśmy tam na trzy tygodnie i już duże wrażenie zrobił na mnie fakt, że pierwszy raz leciałem samolotem (śmiech). Sporo tam było gier kontrolnych, mnóstwo jeżdżenia po kraju, ale ja niestety w żadnym z tych meczów nie zagrałem, bo byłem wtedy trzecim bramkarzem. Obserwowałem wyczyny moich starszych kolegów - Grześka Szamotulskiego i Zbyszka Robakiewicza. Ciekawe doświadczenie, okazja spojrzenia na europejską piłkę - fajny czas. 

 

 

- Kiedy patrzysz na bramkarzy, myślisz sobie czasem, że w porównaniu z tym co było kiedyś, mają oni niesamowicie dobrze?

 

- Kiedy wróciłem do Legii zaproszony przez trenera Jacka Magierę, jednym z pierwszych zdań jakie wymieniłem z Arkiem Malarzem i Radkiem Cierzniakiem było to, że strasznie im zazdroszczę warunków, w których mogą trenować. Zazdroszczę oczywiście w pozytywnym sensie. Cieszę się z tego, że zawodnicy mogą trenować w takich warunkach i grać na takich stadionach, bo za moich czasów czegoś takiego nie było. Gra na obiektach w Polsce jest teraz przyjemnością. Współpracując z bramkarzami staram się im przekazać swoją wiedzę i doświadczenie, które wielokrotnie pokrywa się z ich własnym, bo i z Arkiem i z Radkiem spotykaliśmy się w trakcie kariery. Cieszą mnie ta satysfakcja i radość z jaką wychodzą na boisko. Każdemu z nich powtarzam, żeby grali jak najdłużej, bo mają okazję robić coś co cieszy i ich i ludzi, którzy ich obserwują. To jest zawsze bardzo ważne. Podczas grania najpierw w Legii, potem w Szachtarze i w Spartaku, doskonale zrozumiałem czym jest granie dla kibiców. Legia jest wzorem dla wielu klubów rosyjskich jeśli chodzi o oprawy i performance na trybunach - to nie są po prostu słowa, bo rozmawiałem na ten temat ze środowiskiem kibicowskim w Rosji. Prawdziwy kontakt z trybuną wypracowałem chyba jednak w Spartaku Moskwa - gdy grasz dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi i czujesz ich wsparcie w każdej minucie, to możesz robić cuda.

 

- Młodzież w szatni ma teraz łatwiej niż kiedyś? Chyba zmienił się stosunek do młodych wśród starszych zawodników?

 

- Wątpię, czy młodzi mają łatwiej. Wręcz przeciwnie, jest trudniej, bo w ich otoczeniu czai się zdecydowanie więcej pokus, przez które mogą zbłądzić i odwrócić uwagę od swojego celu. Do tego dochodzi zgiełk informacyjny. Ten wielki natłok medialny wokół nie tylko młodych zawodników, ale po prostu młodych ludzi sprawia, że oni nie są nauczeni wyznaczania sobie celów w życiu. Żyją w tej wymyślonej przestrzeni, karmią się tymi informacjami i uważają, że tam wszystko jest dla nich ważne. To jest bardzo zgubna droga, bo oni zapominają o tym, że w sporcie trzeba sobie stawiać i realizować cele. Jest wiele przypadków młodych piłkarzy, którzy temu wyzwaniu nie sprostali, pomimo nieprzeciętnego talentu. Myśmy wokół nie mieli tyle atrakcji. Oczywiście gra w Legii w młodym wieku, rozgłos i zainteresowanie wokół tego, kwestie finansowe - to wszystko nas otaczało. Choć i tak porównując ekstraklasę do lig zagranicznych, takich jak rosyjska czy ukraińska, mamy do czynienia z totalnym przeskokiem. Tam to dopiero trzeba sobie umieć z tym wszystkim poradzić. Ja cieszę się z tego, że u mnie awans sportowy szedł w parze z rozwojem życiowym i emocjonalnym, choć oczywiście nie ustrzegłem się błędów. Teraz młodzi mają zdecydowanie trudniej, ważne jest więc wsparcie otoczenia, kolegów, trenerów. Nie każdy jednak z tego wsparcia chce korzystać, młodzi zawodnicy są niepokorni. Czasem ten brak pokory jest pożądany, ale umiejętność wyciągania wniosków jest jeszcze ważniejsza. Nad tym elementem u młodych zawodników trzeba bardzo pracować.

 

 

- Wy pracujecie w wyjątkowej atmosferze. Z jednej strony są bardzo młodzi bramkarze, z drugiej zaś Ci doświadczeni, którzy nie tylko muszą słuchać, ale też dyskutować.

 

- Rzeczywiście tak jest. Nasze relacje oparte są na partnerstwie, rozmowie, dyskusji i wzajemnym szacunku. To dobry wzór dla młodszych bramkarzy. Oni obserwują w jaki sposób funkcjonujemy i rozmawiamy. Doświadczenie i dojrzałość nas - nazwijmy to - bardziej wiekowo zaawansowanych bramkarzy, powoduje, że młodzi te informacje przyswajają dużo łatwiej i mają w sobie więcej pokory. Nie mamy tutaj żadnego problemu z tym nowym pokoleniem bramkarzy. Jedyne co odróżnia ich od starszych, to czas jaki jest im potrzebny na przyswojenie pewnych informacji. Młodsi nie mają jeszcze takich doświadczeń, nie mieli okazji ich zdobywać. Cieszę się bardzo, że wspólnie z trenerem Krzysztofem Dowhaniem mam okazję pracować z ludźmi o różnych doświadczeniach, potrafiących się tym doświadczeniem dzielić. W zespole szanujemy się i na boisku i poza nim, co też jest bardzo ważne. Bramkarze to specyficzna grupa, taki zespół w zespole. Od relacji zawodników grających na tej pozycji często zależy atmosfera w całej drużynie. Trzeba więc o nią dbać, bo to ważne w kontekście całego zespołu, jak i wyniku końcowego.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN