Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-09-18 11:00:00
Newsletter

Kucharczyk: Legia to mój drugi dom

Autor: Kamil Majewski Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski Źródło: Program meczowy Legii Warszawa
- Zawsze powtarzam, że gdy nadchodzi czas ciężkiej pracy na treningu, wówczas nie ma miejsca na żarty. Boisko to nasze miejsce pracy i powinniśmy dawać z siebie wszystko - mówi w wywiadzie dla Legia.com Michał Kucharczyk.

Legia.com: - Twoja przygoda z Legią trwa już osiem lat. Przychodząc do klubu zakładałeś, że będzie trwała tak długo?

Michał Kucharczyk: - Grając w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki nie spodziewałem się, że mogę trafić do Legii, a po transferze nie sądziłem, że mogę spędzić w niej tyle lat. Rzeczywiście, minęło już sporo czasu, trochę meczów się wygrało, trochę meczów się przegrało, niektóre rzeczy zrobiło się dobrze, a niektóre gorzej. Patrząc jednak z perspektywy czasu myślę, że mogę być zadowolony z tego, co ta drużyna osiągnęła przez te osiem lat. Mam nadzieję, że to nie koniec naszych wspaniałych chwil nie tylko na krajowym podwórku, ale także w europejskich pucharach. 

 

- Jakie to uczucie zapisać się na kartach historii Legii dla chłopaka spod Warszawy, od dziecka kochającego ten klub?

- To jeszcze do mnie nie dociera. Chciałbym, aby to się nie kończyło i jeszcze troszeczkę trwało. Zobaczymy jak potoczy się moja przyszłość, ale naprawdę cieszę się, że klub dał mi szansę. Staram się dawać Legii 100 procent swoich umiejętności, aby wyniki były jak najlepsze. Są lepsze i gorsze okresy, dlatego chciałbym to ustabilizować. Mam nadzieję, że czas, w którym będą tylko momenty lepsze, nadejdzie.

 

 

- Czym po tylu latach jest dla Ciebie Legia? 

- Jest dla mnie drugim domem. Wiadomo, że w życiu każdego człowieka pierwszym zawsze będzie dom rodzinny, w Legii natomiast jestem w tym momencie już dłużej, niż w Nowym Dworze. Tam zaczynałem w wieku 10 lat, kontrakt z Legią podpisałem w wieku lat 18, rozpoczął się już więc mój dziewiąty sezon przy Łazienkowskiej. Oba te kluby zawsze będę darzył miłością. Świt to klub, w którym zaczynałem i który dał mi szansę rozwoju. Legia z kolei jest tym, któremu kibicuję od małego i w którym spędziłem wiele lat. Nie da się przejść obok Legii i Świtu obojętnie.

 

- Co sprawiło, że udało Ci się osiągnąć przy Łazienkowskiej tak wiele sukcesów?

- Zawsze powtarzam, że to nie umiejętności pozwoliły mi tutaj trafić i zaistnieć. Myślę, że więcej zależy od serca i woli walki. Wiadomo, że umiejętności są bardzo ważne, natomiast bez serducha zostawionego na boisku nie da się wygrać meczu. Umiejętnościami wygrywają tylko zespoły z najwyższej półki, które utrzymują się przy piłce przez większość meczu. Nie oszukujmy się, pod tym względem do czołowych klubów europejskich pod względem umiejętności trochę nam brakuje, my musimy nadrabiać walecznością. Myślę, że to najważniejszy aspekt mojej przygody z Legią.

 

 

- Jak ważną rolę w karierze piłkarskiej odgrywa psychika?

- Odgrywa ona w sporcie bardzo ważną rolę. Gdy jesteś na topie, czujesz się bardzo dobrze. Jak wiesz, że jesteś w dobrej dyspozycji, to masz pewność, że wyjdzie ci wszystko. Gdy czujesz się gorzej, zaczynasz się zastanawiać, czy dana rzecz się uda, przez co popełniasz coraz więcej błędów. Olbrzymią rolę w tej kwestii odgrywa drużyna oraz rodzina, z którymi spędzasz mnóstwo czasu. Ci ludzie na każdym kroku chcą okazać swoje wsparcie i udowodnić, że darzą cię zaufaniem. Codzienne życie ma ogromny wpływ na to, jaką dyspozycję prezentujemy na boisku.

 

- Raz jesteś noszony na rękach, innym razem wręcz przeciwnie. Jak uodpornić się na krytykę?

- Gdybyśmy my, zawodnicy, brali do siebie wszystko to, co pojawia się na nasz temat czy to w prasie, czy w internecie, to ja musiałbym zakończyć swoją przygodę z piłką przynajmniej pięć lat temu. Kiedy wszyscy chcieli się mnie pozbyć powiedziałem sobie, że nie czuję się gorszy od innych. Nie chcę niczego wytykać, ale jad wylewany jest najbardziej na zawodników, którzy są tutaj długo i na tych, którzy są z Polski. W szatni jest 30 osób, a zawsze najbardziej obrywa Kucharczyk. Obojętnie co by się nie działo, fala krytyki zawsze kierowana na tych, którzy osiągnęli coś z tym klubem i którzy zostawili na boisku swoje zdrowie. Trzeba sobie z tym radzić. Jestem w klubie tak długo, że potrafię to robić.

 

 

- Wraz z „Jędzą” lubicie sobie pożartować. Podejście Ricardo Sa Pinto powinno Ci zatem odpowiadać, Portugalczyk bowiem również lubi rozluźnić atmosferę podczas treningu.

- Zawsze powtarzam, że gdy nadchodzi czas ciężkiej pracy na treningu, wówczas nie ma miejsca na żarty. Boisko to nasze miejsce pracy i powinniśmy dawać z siebie wszystko. Gdy trener sygnalizuje początek zajęć, angażujemy się w 100 procentach, aby jak najlepiej przygotować się do kolejnych meczów. Po zejściu do szatni oczywiście można się pośmiać, szatnia piłkarska jest bowiem miejscem specyficznym. Tam nic nie przejdzie bez echa, wytykamy sobie różne rzeczy, szydera musi się kręcić (śmiech). Kiedy jest czas na trening, trenujemy, kiedy zaś czas na żarty, żartujemy. Trzeba umieć rozdzielić te dwie rzeczy.

 

Wywiad ukazał się w programie meczowym „Legia Vs” wydanym z okazji spotkania z Lechem Poznań.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN