Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-11-17 09:00:00
Newsletter

Kuchy show. Wyjątkowa wycieczka po stadionie Legii

Autor: LW
Michał Kucharczyk, piłkarz z najdłuższym nieprzerwanym stażem z obecnej kadry Legii, podbił serca kibiców, którzy w piątkowy wieczór w ramach cyklu "Zwiedzam Legię z..." pojawili się na Łazienkowskiej. Anegdoty, zakulisowe historie i wiele niebanalnych spostrzeżeń o swojej karierze. Tam trzeba było być!

- Ile lat już jest pan w Legii? - zapytał nieśmiało jeden z najmłodszych uczestników wycieczki.

- Czasem słyszę, że za długo :). Póki jestem w dobrej dyspozycji fizycznej, będzie OK. Wyglądam na więcej, szczególnie z brodą, ale mam 27 lat - z przymrużeniem oka odpowiedział pomocnik Legii.

 

- - -

 

Grupa 40 osób piątkowy wieczór postanowiła spędzić ze swoim ukochanym klubem i jednym z najbardziej lubianych legionistów. Zaplanowane na godzinę spotkanie przedłużyło się do 120 minut. Przed pozycjami obowiązkowymi - rozdawaniem autografów i pozowaniem do zdjęć - odbyła się część konferencyjna. Pytanie za pytaniem, historie bez końca, wątki, które przywoływały w pamięci kolejne. Na sali kilka pokoleń - od dzieci w wieku przedszkolnym do panów przyprószonych szlachetną siwizną.

 

O początkach...

 

"W wieku 10 lat zacząłem treningi w klubie. Na jednym z turniejów szkolnych wypatrzył mnie trener mojego rocznika ze Świtu. Zapytał moich rodziców, czy chcą mnie zapisać do szkółki piłkarskiej. Za pierwszym razem - odmowa. Ale trener nie dał za wygraną. Za jakiś czas przyjechał do nas osobiście i tym razem dostał zgodę. Cieszę się ze tak się stało. Ze sportów od zawsze bardzo lubiłem też siatkówkę. Biorąc pod uwagę mój wzrost, gdybym został siatkarzem, zostałaby mi rola libero. Ale nadal ją uwielbiam" - mówił Michał, dla którego macierzysty klub jest i pozostanie w hierarchii tuż obok Legii. Gdy skończy karierę, chciałby zająć się szkoleniem młodzieży. "Z tego rejonu tylko mnie udało się przejść przez cały system szkolenia i zagrać na najwyższym poziome. Będzie pora to zmienić" - zapowiedział.

 

O trenerach...

 

"Najlepszy kontakt miałem z Janem Urbanem i Jackiem Magierą. Obojętnie kiedy – przed meczem, po meczu, na treningach, odprawach zawsze dobrze było mi z nimi porozmawiać. Trener Magiera zajmował się mną, jak przychodziłem do Legii, wprowadzał mnie do szatni. Trener Urban ze sztabem uwielbiali grać w siatkonogę i byli w tym naprawdę dobrzy. Po jednym z treningów rzuciliśmy im z "Jędzą" wyzwanie. Trzy sety, każdy po 100 zł. Cała suma była nasza. Następnego dnia przed treningiem trener z poważnym wyrazem twarzy zwrócił się do mnie w sposób, którego nie zacytuję, ale skończył tak: 'Widzimy się po treningu'. Dobra, poszliśmy na rewanż. Zasady takie same. Po wszystkim byliśmy bogatsi o kolejne 300 zł".

 

O "Jędzy"...

 

Jeden z najlepszych przyjaciół w drużynie. "Ja mam poczucie humoru, Artur też, a jak usiądziemy we dwóch, to nikt nie może z nami wytrzymać. W moim pierwszym roku na Łazienkowskiej zrobił mi taki numer, że szafka z rzeczami w szatni, której szukałem wydawało mi się w każdym możliwym miejscu, jeździła windą z parteru na pierwsze piętro. Kiedyś już tak się zapędziliśmy z żartami, że prawie się pobiliśmy, koledzy musieli nas rozdzielać. Nadal jest śmiesznie, ale obaj już jesteśmy starsi".

 

O jedzeniu...

 

"Numerem jeden jest dla mnie... ptasie mleczko. Tylko Wedla. Tylko waniliowe. Dobrze, że nasz dietetyk czuwa" :).

 

O bramkach...

 

Jest ostatnim Polakiem, któy zdobył bramkę dla polskiego klubu w Lidze Mistrzów UEFA. "W Dortmundzie graliśmy szalony mecz, który zapisał się w historii. Nasz kitman, pan Krzysiek, tak przeżywał to, co działo się na boisku, że z ławki rezerwowych musiał wracać do szatni. Był blady jak ściana. Dla mnie jednak najważniejszy był rewanż z Dundalk (Michał trafił do siatki tuż przed końcem spotkania - przyp. red.) i powrót do elity po 20 latach. Wtedy naprawdę czuliśmy, że dzieje się historia. A najpiękniejsza bramka? W Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze po moim uderzeniu z rzutu wolnego mur rozstąpił jak Morze Czerwone przed Mojżeszem. Ja jednak najbardziej cenię gol z wyjazdowego meczu z Pogonią w Szczecinie. To było coś".

 

O pasji...

 

Wędkarstwo. "Czas spędzony nad wodą to relaks, uspokojenie. Kiedyś z Markiem Saganowskim chwaliliśmy się zdobyczami, czego to nie złowiliśmy. Zwykła rozmowa przerodziła się w wielką kłótnię. Dziś możemy się z tego pośmiać. Zamierzam nauczyć wędkować mojego syna, Oskara, który w ubiegłym roku przyszedł na świat".

 

O byłej pasji...

 

"Kiedyś uwielbiałem gry komputerowe. Potrafiłem siedzieć przed ekranem godzinami. Cieszę się, że zrozumiałem jak bardzo szkoda na to czasu, są lepsze rzeczy w życiu niż świat wirtualny. Teraz co najwyżej pogram godzinę w tygodniu, traktuję to tylko jako relaks. Najważniejsza pozostaje rodzina".

 

O legendzie...

 

"Pan Lucjan to dla mnie największą legenda Legii. Osiągnął tu wszystko. 64 lata w jednym klubie... Coś niesamowitego. Czy piłka go tak trzyma? Nie, to on trzyma piłkę. Staram się z nim rozmawiać, kiedy tylko przychodzi do klubu, a jest osobą, która z dystansem podchodzi do ludzi. Pan Lucjan wybiera, z kim ma mieć kontakt. Jestem dumny, że wybrał też mnie".

 

O edukacji...

 

"Skończyłem liceum ogólnokształcące o profilu społeczno-prawnym z rozszerzonym językiem polskim i historią. Zdałem maturę i poszedłem na studia w Pruszkowie, które w trakcie mojego pierwszego roku w Legii mogłem jeszcze łączyć z treningami. W następnym sezonie graliśmy w pucharach i chodzenie na zajęcia było już niemożliwe".

 

O nietypowej roli...

 

...skarbnika, czyli jednej z najbardziej odpowiedzialnych funkcji w pozaboiskowym życiu zespołu. "Pewnie, że mamy kary za spóźnienia, ale cennika nie zdradzę. Te środki przeznaczamy przede wszystkim na cele charytatywne".

 

O grze za granicą...

 

"Moje podejście jest takie, że odchodząc z Legii trzeba iść tylko do lepszego klubu. Nie oceniam tego, co zrobił Miro Radović. Miał bardzo mało czasu na podjęcie decyzji. Wiem, że wtedy, w lutym 2015 roku w Amsterdamie bardzo chciał wystąpić i był w stanie skoncentrować tylko na grze".

 

- - -

 

Serdecznie dziękujemy uczestnikom. Zapraszamy na kolejne wycieczki z cyklu "Zwiedzam Legię z ...". 

 

WYCIECZKI PO STADIONIE LEGII


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN