Legia Warszawa
vs KuPS Kuopio
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-01-18 08:15:00
Newsletter

Kuciak: Nie nadaję się na zmiennika, chcę grać

Autor: Karol Czyżewski Fot. Mateusz Kostrzewa Źródło: legia.net
Dusan Kuciak w wywiadzie dla Legia.net opowiada o intensywności poprzedniego sezonu, najbardziej pamiętnym meczu, wpływie, jaki słowacki bramkarz ma na kolegów z zespołu, swojej przyszłości oraz o tym, dlaczego nie byłby w stanie pełnić roli zmiennika w żadnym klubie.

- Trenujemy po to, aby grać jak najwięcej meczów. Nie będę więc narzekał, nie chcę też rozważać czy byłoby lepiej lub gorzej gdybym grał więcej lub mniej. Ale chcę występować jak najwięcej, najlepiej by było, gdybym rozegrał wszystkie 63 spotkania. Zresztą, gdy przychodziłem do Warszawy i zaczynałem grać, też wychodziliśmy na boisko co trzy dni. Nie było więc to nic nowego.

 

Szczerze mówiąc bardziej zapamiętałem mecz z Ajaksem u siebie. Pewnie dlatego, że pamiętam głównie nieudane konfrontacje. O dobrych szybko zapominam. Najbardziej więc wryły się w pamięć takie spotkania jak Ajax u siebie, Lech na wyjeździe w lidze i w Superpucharze oraz Napoli we Włoszech. W tych meczach na pewno mogłem zrobić coś więcej, ale nawet nie o to chodzi. Rzadko się zdarza bym tyle razy wyciągał piłkę z siatki przez 90 minut gry.

 

Nie można zwalać winy na częstotliwość meczów, przecież nie był to pierwszy sezon w karierze z Ligą Europy i grą co trzy dni. Choćby moje pierwsze rozgrywki przy Łazienkowskiej, gdzie gra wyglądała lepiej niż w 2014 roku. Jestem świadomy, że grałem wtedy poniżej możliwości i chciałbym znać przyczyny. Choć nie ze wszystkimi ocenami sytuacji się zgadzam. Zawaliłem w meczu z Piastem, Górnikiem czy Śląskiem, ale nie było tak, że co chwilę wpuszczałem szmatę czy prosty strzał. Było góra pięć spotkań, w których miałem coś na sumieniu i oczywiście wolałbym, aby ich nie było. Krytyka była jednak taka, jakbym co chwilę się kompromitował.

 

Wydaje mi się, że nie byliśmy właściwie przygotowani mentalnie do końcówki sezonu. W naszych głowach wszystko się posypało, gdy Lech nas wyprzedził, nie daliśmy sobie z tym rady. Straciliśmy mistrzostwo Polski i całe lato spędziliśmy w kiepskich nastrojach. Zaczynamy nowy sezon i znów na starcie dostaliśmy po głowie w Poznaniu. Po tym spotkaniu morale spadło, ciągnęło się w naszych głowach przeświadczenie, że możemy zaliczyć kolejny nieudany sezon. Niby potem był awans do fazy grupowej Ligi Europy, ale tam też spisywaliśmy się słabo. Nie było przełomowego meczu, jakiegoś momentu. Każdy miał świadomość, że nie gramy tego, na co nas stać, ale nikt nie wiedział dlaczego. Mnie się wydaje, że padliśmy mentalnie. Coś się raz zepsuło i awaria się bardzo przeciągała. Wydaje mi się, że w pewnym momencie sami zaczęliśmy się oszukiwać.

 

Mamy pięć punktów straty i przy perspektywie dzielenia punktów to nic nie znaczy. Patrzę z optymizmem do przodu, będziemy wiosną dużo mocniejsi. Naszym atutem będzie choćby to, że będziemy mieć takie same warunki jak inni, będziemy grać podobną liczbę spotkań i podobną liczbę dni trenować przed każdym meczem.

 

W żadnym klubie nie będę miał zagwarantowanego pierwszego składu. Ważne bym miał realne szanse na bycie numerem jeden. Nie nadaję się na zmiennika, chcę grać. Jeśli byłbym w lepszym klubie i miał siedzieć na ławce, tu poszukałbym innego rozwiązania.

 

 

Cały wywiad przeczytacie w serwisie legia.net

    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN