Legia Warszawa
vs Śląsk Wrocław
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-12-23 11:00:00
Newsletter

(L)ider, czyli podsumowanie ligowej jesieni

Autor: Łukasz Tyborowski, Janusz Partyka Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka
Tegoroczne mecze w LOTTO Ekstraklasie dobiegły końca. Liderem po 21 rozegranych kolejkach w sezonie 2017/18 jest Legia Warszawa - z 38 punktami na koncie. Rok temu, z takim samym dorobkiem punktowym, byliśmy na miejscu trzecim, dziś na zakończenie jesiennych gier jesteśmy na czele tabeli.

Lider rzutem na taśmę

Na objęcie przodownictwa ligowej stawce w Warszawie czekano aż do 16. kolejki LOTTO Ekstraklasy. Mistrzowie Polski rozpoczęli sezon słabo, zajmując po pierwszych dwóch tygodniach rozgrywek odległe 14. miejsce. W 3. kolejce udało się wskoczyć na ósme i od tego momentu legioniści mozolnie, krok po kroku, atakowali ligowe podium. Na pierwszym miejscu w ligowej tabeli rotowali piłkarze Zagłębia Lubin (trzy razy), Jagiellonii Białystok (dwa razy), Lecha Poznań (pięć razy) oraz Górnika Zabrze (osiem razy). Wojskowi w pewnym momencie rozgrywek (po porażce w 11. serii gier z Lechem 0:3) mieli już sześć punktów straty do lidera. W drugiej części rundy jesiennej potrafili jednak przekuć rosnącą formę w ligowe punkty i swojego celu dopięli w 16. kolejce ekstraklasy. Wówczas to objęli prowadzenie w stawce, lecz tylko na jedną kolejkę, kiedy to zamienili się miejscami z Górnikiem. Na dobre udało się zająć pozycję lidera w 20. kolejce i - pomimo porażki z Wisłą Płock (0:2) na koniec roku - ją utrzymać (zabrzanie ulegli bowiem Cracovii 0:4). Legioniści w dobrych nastrojach udali się więc na zimowe urlopy. Wiosną - mając teoretycznie silniejszych rywali u siebie - trzeba tylko podtrzymać dobrą passę i w każdym meczu walczyć o pełną pulę. W decydującej części rozgrywek nie będzie już miejsca na punktowe straty.

 

 

Ostatni kwadrans - decydujące starcie

Na 38 „oczek” zdobytych przez Wojskowych złożyło się 12 zwycięstw i dwa remisy. Przegraliśmy siedem meczów - gorszy wynik w czołowej ósemce zaliczyła tylko Wisła Kraków, która pozostała bez punktów w ośmiu spotkaniach. Co ciekawe, rok temu, na tym samym etapie rozgrywek, również mieliśmy 38 punktów na koncie, jednak wtedy zajmowaliśmy dopiero trzecie miejsce ze stratą czterech „oczek” do liderującej Lechii Gdańsk. Nasz bilans bramek wynosi obecnie 28:21, podczas gdy w poprzednim sezonie po 21. kolejkach - 44:22.

 

 

Legioniści strzelają więcej goli w drugiej, aniżeli w pierwszej połowie meczu. Przed przerwą piłkarze Legii zdobyli dziewięć bramek, podczas gdy po wyjściu z szatni potrafili pokonywać bramkarzy rywali 19-krotnie. Stanowi to 67,85% wszystkich bramek zdobytych przez Legię. Najwięcej goli - osiem, Wojskowi strzelili pomiędzy 76 a 90 minutą meczu, a dwa kolejne dołożyli w doliczonym czasie gry. Zakres minut, który w przypadku Manchesteru United Anglicy nazywali „Fergie time”, w Legii mieści się właśnie w ostatnim kwadransie gry.

Czy można już więc mówić o polskim „Jozak's time”? Nie do końca. W ostatnim kwadransie meczu, legioniści niestety także tracą najwięcej goli. Wraz z doliczonym czasem gry Wojskowi stracili w końcowych minutach łącznie sześć bramek. Podobnie sytuacja wygląda w ostatnich 15 minutach pierwszej połowy, kiedy to rywal pięciokrotnie pokonywał naszego bramkarza. Warto jednak dodać, że tylko dziewięć straconych bramek w pierwszej połowie jest drugim najlepszym wynikiem w ekstraklasie. 

 

Tuzin strzelb w arsenale Wojskowych

Legia jest też drużyną, która najczęściej strzela gola w meczu jako pierwsza. Stało się tak 15 razy. Po objęciu prowadzenia Wojskowi zwyciężali 12 razy, raz zremisowali i dwukrotnie przegrali. Z kolei kiedy Legia traciła gola jako pierwsza, nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść ani razu. Taka sytuacja miała miejsce sześć razy - bilans tych meczów, to jeden remis (z Sandecją Nowy Sącz - wynik rzutem na taśmę uratował Jarosław Niezgoda, strzelając wyrównującego gola w 92. minucie) i pięć porażek.

 

 

W tym sezonie gole dla Legii strzelało 12 piłkarzy. Najlepszym snajperem Wojskowych w trwającym sezonie ligowym jest Jarosław Niezgoda, który zdobył siedem bramek. Za nim w tej klasyfikacji znajdują się Kasper Hamalainen (z czteroma trafieniami), Michał Kucharczyk, Guilherme (obaj z trzema), Armando Sadiku, Thibault Moulin (obaj z dwoma) oraz Łukasz Broź, Krzysztof Mączyński, Maciej Dąbrowski, Sebastian Szymański, Cristian Pasquato i Dominik Nagy (z jednym golem). 

Liderami klasyfikacji kanadyjskiej Legii są ex aequo Kasper Hamalainen i Jarosław Niezgoda z ośmioma punktami. Fin strzelił cztery gole i zaliczył cztery asysty, natomiast nasz napastnik zdobył siedem bramek i dorzucił do nich jedno ostatnie podanie. Niezły wynik osiągnął także Michał Kucharczyk, który w tym sezonie ligowym strzelił trzy gole i zaliczył trzy asysty. Taką samą liczbą punktów w klasyfikacji kanadyjskiej może pochwalić się Armando Sadiku - zdobywca dwóch bramek i autor czterech ostatnich podań.

 

Do poprawy elementy - stałe fragmenty

Nie najlepsze statystyki legioniści odnotowują w stałych fragmentach gry. Strzeliliśmy zaledwie dwa gole po rzutach rożnych i trzy po rzutach wolnych. Pod tym względem, spośród wszystkich drużyn LOTTO Ekstraklasy, gorzej jest tylko w Sandecji, Jagiellonii, Wiśle Kraków oraz Wiśle Płock. Stałe fragmenty gry to z pewnością ten element, na który sztab szkoleniowy Legii będzie musiał zwrócić szczególną uwagę podczas zbliżającego się okresu przygotowawczego.

Z kolei Wojskowi mogą się pochwalić tytułem drużyny grającej najbardziej fair w lidze. Legia zanotowała najmniej fauli w LOTTO Ekstraklasie - 237, co daje niecałe 12 przewinień na mecz. Również pod względem żółtych kartek legioniści mogą pochwalić się najlepszym wynikiem, gdyż jest to zaledwie 1,67 kartki na spotkanie. 

 

 

W barwach Legii w trakcie 21 kolejek LOTTO Ekstraklasy wystąpiło 24 piłkarzy. Na tę liczbę złożyło się aż 16 różnych wyjściowych jedenastek, które zestawiali trenerzy Jacek Magiera i Romeo Jozak. Po trzy razy graliśmy od pierwszej minuty w składzie: Malarz - Hlousek, Pazdan, Astiz, Broź - Jodłowiec, Mączyński - Kucharczyk, Hamalainen, Guilherme - Niezgoda oraz: Malarz - Hlousek, Astiz, Dąbrowski, Broź - Moulin, Mączyński - Guilherme, Hamalainen, Kucharczyk - Niezgoda. Ten pierwszy skład wygrał swoje wszystkie trzy mecze - 1:0 z Lechią Gdańsk, 1:0 z Wisłą Kraków i 2:0 z Arką Gdynia, drugi zaś ograł Górnika Zabrze 1:0, przegrał z Koroną Kielce 2:3 oraz zremisował z Sandecją Nowy Sącz 2:2. Najwięcej minut na boisku w lidze zaliczyli jesienią: Arkadiusz Malarz (1741), Adam Hlousek (1615) i Thibault Moulin (1416). Najmniej czasu grali z kolei Daniel Chima Chukwu (135 min), Hildeberto Pereira (130) oraz Mateusz Szwoch (90).

 

Twierdza z przeciekającą uszczelką

Legia jest najlepszą drużyną w LOTTO Ekstraklasie, jeśli chodzi o grę na własnym boisku. Przy Łazienkowskiej Wojskowi zdobyli 25 na 30 możliwych punktów - zwyciężyli w ośmiu spotkaniach, jedno zremisowali i jedno przegrali.  Bilans bramek na własnym stadionie wyniósł 16:5. Gdyby nie porażka w ostatnim meczu roku z Wisłą Płock (0:2), stołeczny obiekt można by nazwać prawdziwą, niezdobytą twierdzą. Gorzej wiedzie nam się na wyjazdach, gdzie znakomicie grało się w poprzednim sezonie. Teraz poza własnym boiskiem wywalczyliśmy 13 punktów, zwyciężając cztery spotkania, jedno remisując i sześć przegrywając. Bilans bramek - 12:16. Mecze Legii w tym sezonie raczej nie obfitują w wiele goli. Kiedy Wojskowi mierzą się z innym zespołem, w spotkaniach tych pada średnio 2,3 gola. Gorszą średnią mają tylko Lech Poznań i Arka Gdynia - po 2,2 bramki na mecz. Najlepszą - Górnik Zabrze - 3,4 gola na spotkanie.

 

 

Legioniści mają w tym sezonie wyjątkowego pecha, jeżeli chodzi o trafienia w obramowanie bramki. Aż ośmiokrotnie piłka po uderzeniu piłkarzy Legii zatrzymywała się na słupku bądź poprzeczce. Z kolei przeciwnicy w meczach z nami trafiali w obramowanie bramki trzykrotnie. Jak wyliczył portal Ekstrastats.pl, gdyby piłka częściej „słuchała” legionistów i zamiast w poprzeczkę bądź słupek trafiała do siatki, mielibyśmy teraz na swoim koncie o pięć punktów więcej.

Liczby są ciekawe, ale dla kibiców Legii i tak liczy się tylko jedno - pozycja w tabeli. A tam jesteśmy pierwsi. I nie mamy nic przeciwko, aby tak pozostało już do końca sezonu.

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN