Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-04-24 22:34:00
Newsletter

Lech Poznań - Legia Warszawa 1:0

Autor: Przemysław Gołaszewski Fot. Mateusz Kostrzewa
Legia Warszawa przegrała w wyjazdowym meczu z Lechem Poznań 0:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 81. minucie Filip Marchwiński. Porażka w Poznaniu oznacza, że Wojskowi stracili pozycję lidera LOTTO Ekstraklasy. Legia i Lechia Gdańsk mają po 63 punkty, lecz gdańszczanie mogą pochwalić się lepszym bilansem bramkowym.

Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego Jarosława Przybyła zakończył się mecz w Szczecinie, gdzie Lechia Gdańsk wygrała 4:3 z tamtejszą Pogonią. Do spotkania z Kolejorzem legioniści przystępowali więc z równą liczbą punktów co gdańszczanie. Zwycięstwo było niezbędne, by zapewnić sobie komfort przed bezpośrednią potyczką z Lechią, która czeka nas już w najbliższy weekend.

 

Gospodarze rozpoczęli mecz z dużym entuzjazmem. Piłkarze Kolejorza wysoko zaatakowali legionistów i przez pierwsze minuty dobrze czuli się na połowie mistrzów Polski. Pierwszy akcja, podczas której Wojskowi dłużej utrzymali się przy piłce pod polem karnym Lecha miała miejsce w 6. minucie. Drybling Iuriego Medeirosa został jednak właściwie odczytany przez defensora gospodarzy. W 9. minucie interwencji sztabu medycznego potrzebował Inaki Astiz. Hiszpan wybił piłkę głową, lecz trafił ją tak niefortunnie, że został zamroczony. Po udzielonej pomocy obrońca wrócił do gry. Z każdą kolejną minutą Legia zdobywała przewagę, a poznaniacy postawili na kontry. Golem zapachniało w 19. minucie. Carlitos zagrał na skrzydło do Michała Kucharczyka, a ten ze skraju pola karnego wstrzelił piłkę w “szesnastkę” w poszukiwaniu Dominika Nagya. Węgierski pomocnik wybiegł zza pleców obrońcy i oddał strzał, lecz nieznacznie chybił. Chwilę potem odpowiedzieli gospodarze. Joao Amaral starał się przelobować Radosława Cierzniaka, ale bramkarz Legii nie dał się zaskoczyć.

 

W 22. minucie z dużej odległości strzelał Carlitos, ale próba ta nie sprawiła problemów Jasminowi Buriciowi. Osiem minut później z dystansu uderzał Maciej Gajos, ale kolejny raz dobrze zachował się Radosław Cierzniak. Lech odzyskał kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. W 36. minucie w kierunku dalszego słupka ze znacznej odległości uderzał Wołodymyr Kostewycz. Radosław Cierzniak pewnie złapał piłkę. Kilkanaście sekund wcześniej w polu karnym Legii upadł Joao Amaral, jednak przepisy nie zostały w żaden sposób przekroczone. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy prostopadłe podanie w kierunku Carlitosa posłał Domagoj Antolić. Hiszpański napastnik starał się przelobować Buricia, lecz posłał piłkę obok dalszego słupka. W doliczonym czasie gry dynamicznym wyjściem atak napędził Cafu. W ostatnim momencie Portugalczyk podał do Carlitosa, który chciał strzelić w podobny sposób, jak w konfrontacji z Górnikiem Zabrze. Piłkę na rzut rożny sparował Jasmin Burić. Kilkanaście sekund później piłka spadła na stopę Michała Kucharczyka. Skrzydłowy strzelił z prostego podbicia, a piłka wylądowała na górnej siatce bramki lechitów. Bramkę do szatni mógł zdobyć Cafu. Pomocnik wbiegł w “szesnastkę” lewą stroną boiska i zamiast uderzać, starał się dograć do wbiegających partnerów. Obrońcy Lecha zdążyli zareagować, a pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. 

 

Druga część gry zaczęła się od zmiany personalnej. Trener Aleksandar Vuković ściągnął z boiska Iuriego Medeirosa, a w jego miejsce posłał do walki Sebastiana Szymańskiego. Legioniści lepiej weszli w drugą połowę. Swoją szansę miał Michał Kucharczyk, który wykończył podanie Adama Hlouska. Niestety, piłka przeleciała obok słupka. Chwilę potem Szymański uruchomił Nagya, a ten wywalczył rzut rożny. Strzał Węgra mógł jednak zaskoczyć Jasmina Buricia. Groźnie w pod bramką Legii zrobiło się w 58. minucie, kiedy uderzał Timur Żamaletdinow. Cierzniak był na posterunku i poradził sobie z próbą Rosjanina. Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry Sandro Kulenović zagrał do Sebastiana Szymańskiego, a ten przedłużył podanie do Carlitosa. Strzał Hiszpana został zablokowany. W 81. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Filip Marchwiński wygrał pojedynek o piłkę z Domagojem Antoliciem, podprowadził ją wzdłuż pola karnego i płaskim strzałem z siedemnastego metra pokonał Radosława Cierzniaka. Piłka została uderzona po ziemi i wpadła do siatki obok ręki interweniującego bramkarza Legii. Wojskowi starali się odpowiedzieć. Tuż po wejściu na murawę do sytuacji strzeleckiej doszedł Miroslav Radović, ale jego uderzenie głową zostało zablokowane. Końcówka obfitowała w wydarzenia komplikujące sytuację przed meczem z Lechią Gdańsk w następnej kolejce ligowej. W 89. minucie żółtą kartkę obejrzał Cafu, co oznacza, że Portugalczyk będzie pauzował w następnej kolejce. Z Lechią nie zagra też Marko Vesović, który żółty kartonik obejrzał dwie minuty później. W międzyczasie na trybuny odesłany został trener Vuković. W 94. minucie z trudnej pozycji uderzał Sandro Kulenović. Piłka przeleciała obok słupka. Była jeszcze szansa na przecięcie toru lotu piłki, lecz żaden z legionistów nie ruszył w jej kierunku. Chwilę później blisko wyrównania był Sebastian Szymański. Młodzieżowy reprezentant Polski doszedł do wrzutki Marko Vesovicia, lecz jego strzał był za lekki i odbił się od obrońcy Lecha. Piłka wróciła do legionisty, ale poprawce również zabrakło odpowiedniej mocy i tym razem Jasmin Burić nie miał problemów z interwencją. 

 

Legionistom nie udało się doprowadzić do remisu. Porażka w Poznaniu oznacza, że Wojskowi mają na swoim koncie 63 punkty. Tyle samo oczek zgromadziła Lechia Gdańsk. Piłkarze z Pomorza obejmują prowadzenie w rozgrywkach ligowych ze względu na korzystniejszy bilans bramek. W następnej kolejce Legia Warszawa zagra na wyjeździe właśnie z Lechią Gdańsk.

 

Lech Poznań - Legia Warszawa 1:0 (0:0)

 

Bramka: Marchwiński (81’)

 

LECH: Burić - Gumny, Rogne, Janicki (De Marco 90’ + 8), Kostewycz - Makuszewski (Klupś 79’), Tiba, Gajos, Jóźwiak - Amaral (Marchwiński 73’), Żamaletdinow
Rezerwowi: Putnocky, De Marco, Skrzypczak, Klupś, Marchwiński, Wasielewski, Tomasik

 

LEGIA: Cierzniak - Vesović, Astiz, Remy, Hlousek - Cafu, Antolić - Kucharczyk (Kulenović 66’), Medeiros (Szymański 46’), Nagy (Radović 85’) - Carlitos
Rezerwowi: Malarz, Rocha, Agra, Radović, Stolarski, Szymański, Kulenović

 

Żółte kartki: Tiba (71’), Jóźwiak (90’ + 9) - Cafu (89’), Vesović  (90’ +1), Malarz (na ławce).

 

Sędzia główny: Jarosław Przybył


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Wiktor
Kapitan
2019-04-24 22:24:03
Ku........waaaaa. Przegrywamy na Własne życzenie. Cały mecz graliśmy na stojąco, jak ślimaki. Na co czekaliśmy??? Ograli Nas jak dzieci. Tak osłabiony Lech ogrywa Mistrza Polski !!!!!! Boję się, że ten mecz może zdecydować o mistrzostwie, a tego bym chyba nie przeżył.
Wiktor
Kapitan
2019-04-24 22:28:13
A teraz jeszcze bez CAFU i bez VESOVICIA. Szkoda tego meczu. Przegraliśmy to na własne życzenie. Poza tym zobaczyłem jeszcze jedną rzecz. Otóż wydawało mi się, że Nasz trener Aleksandar dojrzał do bycia trenerem - jednak nadal nie. Nie panuje nad sobą, nie kontroluje zachowań, jest nadal impulsywny. SZKODA, SZKODA, SZKODA ........ .
Co to K...WA MAĆ ma być !!!!!! Przegraliśmy na własne życzenie !!!!! Ten mecz może zdecydować o tytule Mistrza Polski !!!!! Pytam jeszcze raz : co to K...WA MAĆ ma być !!!!!!
Wiktor
Kapitan
2019-04-24 22:59:11
Zamiast porządnie zaatakować Lecha, zepchnąć do obrony, to daliśmy im się rozchuśtać. Wiadomo, że przy remisie 0:0 każdy głupi błąd może skończyć się tragicznie i tak się właśnie stało. Ewidentna, frajerska przegrana.
Toudi
Toudi
Major
2019-04-24 23:15:27
Frajersko przegrywamy mecz a może i mistrza. Sami wpadamy w łapy spółki. Lechii postawił się tylko Piast. Reszta odpuści. Dzisiaj mecz był do wygrania, my kretyńsko graliśmy na remis.
Wiktor
Kapitan
2019-04-24 23:30:22
Z takim zaangażowaniem, determinacją i ambicją, to Lechia w Gdańsku Nas chyba rozniesie. Są wybiegani, waleczni i zdeterminowani. A My byliśmy dziś w Poznaniu jak flaki z olejem. Rację ma Toudi, graliśmy na remis i słono za kunktatorstwo zapłaciliśmy. Wstyd się przyznać ale tego meczu na trzeźwo nie dało się oglądać. Ten mecz z Lechią będzie o wszystko. Ten mecz zdecyduje o tym, kto zostanie Mistrzem Polski.

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN